Mit cywilizacyjnej odrębności a katolicka wizja dziejów

Podziel się tym:

Mit cywilizacyjnej odrębności a katolicka wizja dziejów

Portal „Tygodnik Powszechny” (20 stycznia 2026) prezentuje wywiad z prof. Josephine Quinn, w którym historyczka kwestionuje tradycyjne rozumienie „Zachodu” jako cywilizacji wyrosłej z grecko-rzymskich korzeni. Jej teza o „kulturowym zapożyczaniu” jako motorze historii stanowi jednak niebezpieczne uproszczenie, pomijające nadprzyrodzony porządek objawiony w katolickiej nauce o Regnum Christi.


Krytyka optyki cywilizacyjnej jako relatywizm w działaniu

Quinn słusznie zauważa, że XIX-wieczny konstrukt „cywilizacji” służy dziś politycznym celom: „Rosja, Chiny i Indie jako państwa cywilizacyjne (…) mają prawo decydować o własnym losie, w tym o tym, kogo wykluczyć”. Jednak jej własna koncepcja „klombu” kultur wzajemnie się zapylających prowadzi do podobnego błędu – naturalistycznego redukcjonizmu. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas primas: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Bez uznania Chrystusa Króla za fundament ładu społecznego, wszelkie dyskusje o wymianie kulturowej stają się grą o władzę między plemionami.

Demokracja asyryjska czy boski porządek?

Próba odarcia Grecji i Rzymu z ich historycznej roli przez wskazanie na asyryjskie korzenie demokracji („urzędnicy miejscy byli wybierani w losowaniu, tak jak ponad tysiąc lat później w Atenach”) to klasyczny przykład modernistycznej metody. Św. Robert Bellarmin w De Laicis wyjaśniał: „Władza pochodzi od Boga, nawet jeśli lud wybiera rządzących”. Quinn pomija zasadniczą różnicę między pogańskimi systemami a civitas Dei – społeczeństwem kształtowanym przez łaskę. Jak zauważył Pius IX w Syllabusie błędów, błąd 39: „Państwo jako źródło wszelkiego prawa posiada prerogatywy nieograniczone” – właśnie taki implicitny aksjomat przenika tezę o samostanowieniu kultur.

Islamskie „tłumaczenia” a destrukcja depozytu wiary

Apoteoza arabskiego projektu tłumaczeniowego („ocalenie tekstów greckich było tylko częścią znacznie większego przedsięwzięcia”) to jawna herezja wobec nauczania Soboru Laterańskiego IV (1215): „Nikt nie może zmieniać znaczenia Pisma Świętego, by przeciwstawić je nauce Kościoła”. Bagdadzki kalifat Abbasydów, który Quinn przedstawia jako wzór otwartości, był w istocie ośrodkiem prześladowań chrześcijan. Św. Jan Damasceński w De haeresibus określił islam jako „przygotowanie Antychrysta” – fakt pominięty w laickiej narracji o „wymianie intelektualnej”.

Retoryka izolacjonizmu jako symptom apostazji

Gdy autorka pisze: „Jeśli odrzucimy koncepcję cywilizacji, nie zostaje nic, czego można bronić przed zastąpieniem, i nic poza strachem do pokazania”, ujawnia się rdzeń problemu. Sedewakantysta odpowie słowami Leona XIII z Humanum genus: „Kościół katolicki jest jedyną ostoją prawdy i moralności w walce z masonerią i rewolucją”. „Strach” przed utratą tożsamości to naturalna reakcja narodów pozbawionych nadprzyrodzonej nadziei. Quinn oferuje tylko jałowy pluralizm, podczas gdy Syllabus (błąd 77) potępia pogląd, jakoby „katolicyzm nie powinien być jedyną religią państwową”.

Kulturowy synkretyzm a królewskie panowanie Chrystusa

Teza, że „historia świata zależy od zapożyczeń kulturowych” jest półprawdą. Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Chrystus panuje nad nami nie tylko prawem natury Swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez odkupienie nasze”. Wszelkie historyczne „zapożyczenia” – od fenickiej żeglugi po arabską matematykę – były dopuszczone przez Opatrzność jako przygotowanie do Ewangelii. Jednakże współczesny kult „wymiany” prowadzi do apostazji, gdyż odrzuca unicum Objawienia. Podobnie jak Fatima – operacja wroga – tak i koncepcja Quinn służy relatywizacji prawdy.

Podsumowanie: królestwo czy klomb?

Prof. Quinn kończy paradoksalnym stwierdzeniem: „Izolacja jest nie do pogodzenia z innowacją”. W katolickiej perspektywie największą innowacją jest Krzyż – „skandal dla Żydów, głupstwo dla pogan” (1 Kor 1,23). Kościół nie potrzebuje „klombu” wpływów, lecz wierności depozytowi wiary. Jak głosi Pius IX w Syllabusie (błąd 80): „Rzymski papież nie może i nie powinien godzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”. Tylko Chrystus Król scala dzieje w nadprzyrodzoną jedność – reszta to marność filozofii tego świata.


Za artykułem:
Bariera, której nie było. Jak podzieliliśmy świat na Wschód i Zachód
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.