Modernistyczna apologia kryzysu powołań w filmie „Niedziele”

Podziel się tym:

Modernistyczna apologia kryzysu powołań w filmie „Niedziele”

Portal Tygodnik Powszechny (20 stycznia 2026) prezentuje film hiszpańskiej reżyserki Alaudy Ruiz de Azúa „Niedziele” jako „wierny obraz trudnej drogi do życia konsekrowanego” we współczesnym świecie. Produkcja rzekomo „nie polaryzuje, ale zdobywa sympatię” niewierzących poprzez ideologiczną neutralność i oddanie głosu bohaterkom zmagającym się z decyzją o wstąpieniu do klasztoru. W rzeczywistości mamy do czynienia z subtelną promocją modernistycznej wizji życia zakonnego, gdzie Bóg został zredukowany do psychologicznego komfortu, a powołanie – do młodzieńczego buntu przeciw rodzinie.

Naturalistyczna redukcja życia zakonnego

„Wiara oglądana przez filtr utylitarności jest akceptowalna, dopóki nie domaga się zerwania z logiką sukcesu i widzialności w nowoczesnym społeczeństwie”

Artykuł przyjmuje jako fakt niekwestionowany upadek powołań w Europie, przedstawiając go jako naturalną konsekwencję „nowoczesności”. Tymczasem Quas Primas Piusa XI stanowczo potępia takie myślenie: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą” (QP 18). Kryzys powołań nie jest „problemem demograficznym”, lecz owocuje publicznym apostazją po Soborze Watykańskim II.

Klauzura jako „postawa kontrkulturowa” – parodia powołania

Filmowa interpretacja życia zakonnego jako „sprzeciwu wobec dominującego stylu życia w dopaminowej pętli” stanowi jawne nadużycie. Św. Teresa z Ávili, przywoływana jako autorytet, w Twierdzy wewnętrznej precyzuje cel klauzury: „Dusza całkowicie oddana Bogu staje się Jego przybytkiem”. Tymczasem reżyserka-ateistka sprowadza mistyczne zaślubiny z Chrystusem do psychoterapii po stracie matki czy młodzieńczego poszukiwania tożsamości. To nie powołanie, lecz parodia powołania – zauważa się jedynie naturalne motywacje (osamotnienie, żałoba), całkowicie pomijając łaskę uświęcającą i prawdziwe dążenie do świętości.

Fałszywy obraz formacji zakonnej

Opis procesu „rozeznawania powołania” poprzez dialog z „młodym, charyzmatycznym księdzem” budzi szczególny niepokój. Lamentabili sane exitu potępia tezę, że „Kościół nie może nawet poprzez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego” (pkt 4). Tymczasem film promuje subiektywistyczną wizję rozeznania, gdzie decyzja nastolatki stawiana jest ponad autorytetem Kościoła. Brakuje jakiejkolwiek wzmianki o:

  • Obiektywnych kryteriach powołania (skłonności do cnót teologicznych, czystość intencji)
  • Roli posłuszeństwa przełożonym jako regula fidei
  • Neutralność sakramentalnej (ważności „święceń” w posoborowych strukturach)

Edukacyjny kapitał Kościoła w służbie relatywizmu

„Choć to jedna z najbardziej zlaicyzowanych wspólnot autonomicznych w kraju, to religijny charakter placówek jest powszechnie akceptowany – choćby ze względu na wyższy niż gdzie indziej poziom nauczania”

Przyznanie się portalu do instrumentalnego traktowania katolickich szkół jako „lepszej marki edukacyjnej” demaskuje prawdziwy cel struktur posoborowych. Jak czytamy w Syllabusie błędów Piusa IX: „Nauczanie tych, którzy porównują Najwyższego Pasterza do księcia wolnego i działającego w Kościele powszechnym, jest doktryną, która zapanowała w średniowieczu” (pkt 34). „Kościół” redukowany do dostarczyciela usług edukacyjnych to właśnie owo „średniowieczne” wypaczenie potępione przez Magisterium.

Milczenie o rzeczywistej przyczynie kryzysu

Artykuł przemilcza kluczowy fakt: współczesne „zakony” w strukturach posoborowych nie mają nic wspólnego z instytucjami opisanymi przez św. Teresę z Ávili. Gdy:

  • Zniesiono klauzurę („Perfectae caritatis” Vaticanum II)
  • Zredukowano modlitwę liturgiczną do kreatywnego performansu
  • Rozmyto śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa

– nic dziwnego, że młode kobiety nie garną się do życia, które nie oferuje im transcendentnego celu. Filmowa Ainara szuka w klasztorze emocjonalnego spełnienia, podczas gdy prawdziwe powołanie wymaga śmierci dla świata – czego nie może zapewnić żaden neo-zakon powstały po 1965 roku.

Teologia uczuć zamiast teologii krzyża

Najjaskrawszą herezją filmu jest ukazanie decyzji o wstąpieniu do zakonu jako źródła konfliktu rodzinnego. Chrystus wyraźnie naucza: „Kto miłuje ojca albo matkę więcej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37 Wlg). Tymczasem „Niedziele” promują fałszywą wizję miłości, gdzie posłuszeństwo rodzicom stoi wyżej niż posłuszeństwo Bogu. To nie „autonomia kobiet”, lecz kolektywistyczne uwięzienie w naturalizmie – dokładnie to, co potępił Pius X w Lamentabili: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (pkt 26).

Film Ruiz de Azúa, chwalony przez środowiska laickie, jest symptomaticznym przejawem głębszej choroby: próby pogodzenia nie do pogodzenia – wiary katolickiej ze świeckim humanitaryzmem. W miejsce heroicznego poświęcenia proponuje terapię. Zamiast świętości – samorealizację. Zamiast Krzyża – wygodną sofę do autorefleksji. To nie jest opowieść o powołaniu – to antyewangelia naszych czasów.


Za artykułem:
Film „Niedziele”: dlaczego młode kobiety wstępują do zakonu?
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.