Portal Tygodnik Powszechny (20 stycznia 2026) relacjonuje sytuację w Iranie, przedstawiając go jako „jedyną w świecie konstytucyjną teokrację” zmagającą się z najgwałtowniejszą falą protestów od czasu rewolucji islamskiej w 1979 r. Autor podkreśla rozpad społecznego konsensu wobec reżimu ajatollaha Alego Chameneiego, tłumionego przez półmilionową milicję basidżów i elitarny Korpus Strażników Rewolucji. W tekście przewijają się wątki historyczne – od podboju Persji przez Arabów w VII w., przez rządy szachów z dynastii Pahlawich, po współczesne próby łączenia „zasad koranicznych z budową nowoczesnego państwa”. Artykuł kończy się pesymistyczną diagnozą: „reżimy upadają najpierw powoli, a potem nagle”.
Fałszywa teokracja jako zaprzeczenie królestwa Chrystusowego
Konstytucyjna fikcja irańskiego systemu, gdzie „wybrani w głosowaniu powszechnym” duchowni de facto stanowią marionetki Najwyższego Przywódcy, obnaża fundamentalny błąd wszelkich pseudoteokratycznych eksperymentów: żadna władza nie może legitymizować się w imię Boga, jeśli odrzuca prawdziwego Króla – Jezusa Chrystusa. Pius XI w encyklice Quas primas (1925) nauczał nieomylnie:
„Państwa i narody będą cieszyć się prawdziwym pokojem tylko wtedy, gdy jednostki i społeczeństwa uznają panowanie naszego Zbawiciela”
Iran, jako państwo świadomie odrzucające boskie prerogatywy Chrystusa, stanowi żywą ilustrację tej zasady. „Teokracja” oparta na islamskiej herezji skazana jest na degenerację w kierunku krwawego despotyzmu lub anarchii – tertium non datur.
Perspektywa dziejowa: od apostazji do rewolucyjnego szaleństwa
Historyczna dygresja autora o przejściu Irańczyków od zoroastryzmu do islamu szyickiego pomija kluczowy fakt: Persja stanowiła niegdyś przedmurze chrześcijaństwa na Wschodzie. Jak przypomina św. Ireneusz z Lyonu (Adversus haereses), już w II w. istniały tam gminy chrześcijańskie, później zduszone przez islamski najazd. Upadek imperium Sasanidów należy zatem rozumieć jako karę za odejście od prawdziwej wiary – temat wciąż aktualny w nauczaniu Piusa XII (Summi Pontificatus, 1939).
Równie wymowne jest milczenie o prześladowaniach katolików w dzisiejszym Iranie. Podczas gdy autor współczuje kobietom karanych chłostą za „nieodpowiedni strój”, przemilcza systematyczną eksterminację chaldejskich i ormiańskich wspólnot – ostatnich świadków Chrystusa na tych ziemiach.
Modernistyczne miraże: religijna fasada nad przepaścią
Relatywizujący ton artykułu wobec „eksperymentów z klonowaniem” czy „programu atomowego” zdradza typowo modernistyczne złudzenie, jakoby rozwój techniczny mógł współistnieć z odrzuceniem praw moralnych. Tymczasem Sobór Watykański I w konstytucji Dei Filius (1870) potępił stanowczo:
„Błędne jest mniemanie, jakoby postęp nauk ścisłych wymagał rewizji doktryny chrześcijańskiej” (kan. 4)
Iranskie próby „łączenia zasad koranicznych z ideami republikańskimi” stanowią dokładną realizację tego potępionego błędu. Jak trafnie zauważył św. Pius X w encyklice Pascendi (1907), modernizm zawsze dąży do syntezy wiary z duchem czasów, co nieuchronnie kończy się religijną farsą i społecznym rozkładem.
Genderowa utopia jako owoc apostazji
Przytoczenie przez autora irańskich paradoksów prawnych („za kontakty homoseksualne grozi kara śmierci, ale tylko w przypadku mężczyzn; kobietom przypada w udziale +zaledwie+ sto batów”) świadczy o głębokim niezrozumieniu źródła kryzysu. Gdy społeczeństwo odrzuca naturę jako fundament prawa moralnego (por. Lamentabili sane, pkt 58), popada w najdziksze sprzeczności – od islamskiego talibanizmu po zachodni LGBTQ+ totalitaryzm.
Iran nie stanowi tu wyjątku, lecz jedynie wariant tej samej apostazji. Jak nauczał Leon XIII w Rerum novarum (1891):
„Zerwawszy więzy z religią, ludzie zwracają się nieuchronnie ku filozofii natury, która prowadzi do nieograniczonej samowoli jednostki”
Polityczne wnioski: tylko Chrystus lub chaos
Opisując mechanizmy władzy ajatollaha Chameneiego, autor mimowolnie potwierdza katolicką doktrynę o jedynym źródle legitymizacji władzy. Pius VI w brewe Super soliditate (1786) przypomniał, że nawet najpotężniejszy monarcha rządzi tylko jako namiestnik Chrystusa Króla. Każda inna forma sprawowania władzy – czy to „teokratyczny” islam, czy liberalna demokracja – stanowi uzurpację.
Dlatego katolik nie może paść ofiarą iluzji, jakoby „obalenie reżimu” w Iranie lub jakimkolwiek innym kraju mogło przynieść trwały pokój bez uprzedniego uznania społecznego panowania Chrystusa. Jak ostrzegał Pius XI w Quas primas:
„Zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące”
W świetle tej diagnozy Iran nie jest wyjątkiem, lecz archetypem współczesnego świata – świata, który wyparłszy się swego Pana, skazuje się na wieczną rewoltę.
Za artykułem:
Protesty w Iranie i ich długa historia. Piekielna siła teokracji (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.01.2026







