Trumpowska iluzja pokoju bez Chrystusa Króla
Portal Gość Niedzielny relacjonuje wystąpienie Donalda Trumpa, w którym amerykański prezydent ogłosił powstanie nowej międzynarodowej struktury – tzw. Rady Pokoju. Projekt ten, mający rzekomo zastąpić nieskuteczną ONZ, okazuje się kolejnym przejawem modernistycznej utopii budowania pokoju w oderwaniu od boskiego porządku. Trump stwierdził: „ONZ po prostu nie jest zbyt pomocna. Jestem wielkim fanem potencjału ONZ, ale nigdy nie wykorzystała go w pełni”. Jednocześnie zapowiedział, że jego Rada Pokoju będzie działać „wspaniale”, zapewniając sobie dożywotnie przewodnictwo i wprowadzając de facto zasadę „kto płaci, ten rządzi” – państwa wpłacające ponad miliard dolarów uzyskają status stałych członków.
„Szkoda, że Organizacja Narodów Zjednoczonych nie może zrobić więcej. Szkoda, że potrzebujemy Rady Pokoju” – dodał Trump podczas dwugodzinnego monologu, w którym przypisał sobie zasługę zakończenia „każdej wojny” i zbombardowania irańskiego programu nuklearnego.
Naturalistyczna herezja „pokoju bez Krzyża”
Cała koncepcja Trumpa wpisuje się w odwieczny błąd naturalizmu politycznego, potępiony przez św. Piusa X w dekrecie Lamentabili (1907). Próba zastąpienia ONZ kolejną strukturą zarządzaną według świeckich kryteriów skuteczności i finansowej potęgi stanowi jawne odrzucenie nauki Piusa XI zawartej w encyklice Quas primas (1925): „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Trump, chełpiąc się swoimi militarnymi „sukcesami” i inwestycyjnymi układami, demonstruje przywiązanie do makiawelicznej koncepcji siły jako źródła pokoju – co stoi w jaskrawej sprzeczności z katolicką doktryną o Chrystusie jako „Królu królów i Panu panów” (Ap 19,16).
Bluźniercza autoapoteoza w Białym Domu
Szczytem teologicznego skandalu są słowa amerykańskiego przywódcy: „Bóg byłby bardzo dumny z pracy, którą wykonał”. To jawne przywłaszczenie sobie atrybutów Boskiej wszechmocy, godne najgorszych tradycji rewolucyjnego jakobinizmu. Tym bardziej ohydne, że padło w kontekście chwalenia się obaleniem władz Wenezueli i pogardliwym traktowaniem Pokojowej Nagrody Nobla – którą Trump określił jako niezasłużoną przez Marię Corinę Machado, gdyż rzekomo należała się jemu samemu. Jakże daleko tej postawie do pokory władcy chrześcijańskiego, który – według słów św. Pawła – „nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć” (Mt 20,28)!
Masoneria finansowa zamiast Corpus Christi
Proponowany przez Trumpa model członkostwa w Radzie Pokoju – gdzie wpłata miliarda dolarów gwarantuje „przywilej” stałego uczestnictwa – odsłania materialistyczne jądro całego przedsięwzięcia. To ewidentne nawiązanie do masońskiej zasady „ordo ab chao”, gdzie pozorny ład buduje się na fundamencie finansowej dominacji. Tymczasem Kościół naucza niezmiennie, że „pokój jest dziełem sprawiedliwości” (Iz 32,17), zaś sama sprawiedliwość możliwa jest jedynie poprzez poddanie się „jarzmu Chrystusowemu” (Mt 11,29). Konferencja założycielska w Davos – współczesnej świątyni globalistycznej luksusu – jedynie potwierdza antychrześcijański charakter całej inicjatywy.
Krucjata bez Krzyża
Trumpowskie przechwałki o „zakończeniu każdej wojny” przez bombardowania i zmianę reżimów ukazują całkowite niezrozumienie nadprzyrodzonego źródła konfliktów. Jak przypominał Pius IX w Syllabusie błędów (1864), „pokój Chrystusowy” nie może być utożsamiany z ziemskim spokojem utrzymywanym siłą. Prawdziwy pokój płynie wyłącznie z Ofiary Krzyżowej, czego żaden prezydent – nawet otoczony płatnymi wasalami – nie jest w stanie zastąpić swymi „bilionowymi inwestycjami”.
W obliczu tych faktów boleśnie razi brak jakiejkolwiek krytycznej refleksji ze strony portalu Gość Niedzielny. Artykuł ogranicza się do bezkrytycznego powielania trumpowskiej narracji, nie wskazując na fundamentalną sprzeczność między chrześcijańską wizją pokoju a świeckim militaryzmem. To milczenie zdaje się potwierdzać diagnozę Piusa XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą” (Quas primas). Dopóki media katolickie nie odważą się głosić tej prawdy bez oglądania się na polityczne mody, dopóty będą współuczestniczyć w budowie wieży Babel naszych czasów.
Za artykułem:
Trump: Rada Pokoju może zastąpić ONZ (gosc.pl)
Data artykułu: 21.01.2026







