Portal „Tygodnik Powszechny” (22 stycznia 2026) relacjonuje nominacje do nagród Oscara, zachwala „Grzeszników” Ryana Cooglera i „Jedną bitwę po drugiej” Paula Thomasa Andersona jako „kino amerykańskie w najlepszym wydaniu”. Autorce imponuje „progresywna Ameryka” oraz „polityczne komentarze” zagranicznych produkcji, w tym irańskiego „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego. Całość utrzymana w tonie bałwochwalczego kultu człowieka, gdzie „dzika frajda” i „krytyczny przekaz” zastępują jakiekolwiek odniesienie do porządku nadprzyrodzonego.
Naturalizm jako nowa religia Hollywood
„hollywoodzki przemysł filmowy […] próbuje się bawić trochę bardziej na poważnie i z sensem”
– deklaruje Piotrowska, jednakże ów „sens” sprowadza się do promocji rewolucyjnych idei sprzecznych z katolickim porządkiem. Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Nie było bowiem nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus. […] władza Jego opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu, które zwą hipostatycznym”. Tymczasem nominowane filmy – od „afrohorroru” po „ostrą jazdę na oparach rewolucji” – narzucają antropocentryczną wizję, gdzie Bóg zostaje zastąpiony bożkami politycznej poprawności i emancypacyjnych utopii.
Demontaż transcendentnego wymiaru sztuki
Artykuł pomija fundamentalną zasadę katolickiej estetyki: „sztuka katolicka to sztuka w pełni ludzka, ale zarazem skierowana ku Bogu” (Pius XII). Tymczasem „Tygodnik” gloryfikuje produkcje, które:
- Eksperymentują z formą jedynie po to, by zakwestionować obiektywną prawdę („Wartość sentymentalna”)
- Przedstawiają „monstrualną produkcję” Frankensteina jako metaforę ludzkiej autokreacji bez Boga
- Propagują ideę „pokręconego świata” – co stanowi zaprzeczenie Bożego ładu wyrażonego w „najświętszym prawie” (Quas primas)
Polityczny aktywizm jako narzędzie walki z Kościołem
Szczególnie niebezpieczne jest wychwalanie irańskiego filmu Panahiego, którego nominację autorka łączy ze „solidarnością z wykrwawiającymi się w protestach Irańczykami”. Pomija przy tym dwa fakty:
- Islamski reżim w Iranie systematycznie prześladuje chrześcijan, o czym milczy „postępowe” Hollywood
- Jak stwierdza Syllabus błędów (Pius IX, pkt 15-18), „każdy człowiek jest wolny, by wyznawać jakąkolwiek religię” to herezja potępiona przez Kościół – prawdziwa solidarność wymagałaby głoszenia Ewangelii, nie relatywizmu
Kult człowieka versus Królestwo Chrystusa
Autorce umyka, że cała gala Oscarów – „transmitowana na YouTube’ie” – stanowi parodię katolickiej zasady „Chrystusowi Królowi wszelka cześć!”. W świecie, gdzie:
- Nagradza się filmy jak „Hamnet” (biografia Szekspira), podczas gdy „wiara chrześcijańska […] nie przestaje powoływać do szczęścia w Królestwie niebieskim” (Quas primas)
- „Dzika frajda” zastępuje cnotę umiarkowania
- „Progresywne wartości” kwestionują naturalny porządek moralny
nie ma miejsca na uznanie „najwyższego stopnia dostojeństwa” Chrystusa Króla. Jak ostrzegał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.
Katolicka alternatywa: sztuka podług reguł wieczności
W przeciwieństwie do „pokręconego świata” Oscarów, Kościół katolicki zawsze stał na straży sztuki, która:
- Ukazuje dramatyzm ludzkiego losu w świetle Odkupienia
- Szuka piękna objawionego w stworzeniu, nie zaś w ludzkich deformacjach
- Czerpie inspirację z „źródła zbawienia” (Quas primas), nie zaś z rewolucyjnych mód
Dopóki Hollywood będzie służyć „machinie promocyjnej” zamiast Bogu, pozostanie jedynie narzędziem w rękach tych, którzy – jak przypomina Syllabus (pkt 80) – próbują „pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”, zdradzając tym samym wieczne prawdy.
Za artykułem:
Nominacje do Oscarów 2026: przodują „Grzesznicy” i „Jedna bitwa po drugiej” (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 22.01.2026







