Dzień Babci i Dziadka: cyfrowy substytut sacrum w kulturze samouwielbienia
„Instagram staje się prywatnym muzeum pamięci, a Dzień Babci i Dzień Dziadka – jego coroczną wystawą czasową”.
Portal Więź.pl (22 stycznia 2026) prezentuje analizę współczesnych obchodów Dnia Babci i Dziadka jako „cyfrowego rytuału czułości”. Autorka, Marta Rużyłowicz-Szeremeta, psychoterapeutka, rozwija tezę o zastępczym charakterze internetowych gestów wobec realnych relacji międzypokoleniowych. W tekście przewijają się modernistyczne założenia o:
- Redukcji więzi rodzinnych do psychologicznych mechanizmów obronnych („regulacja emocjonalna”, „strategia obronna”)
- Relatywizacji sacrum życia rodzinnego do poziomu „zbiorowego dnia nazywania relacji”
- Absolutyzacji subiektywnego „doświadczenia bliskości” oderwanego od obiektywnych zasad moralnych
Naturalizm versus nadprzyrodzony charakter rodziny
Artykuł pomija fundamentalną prawdę katolicką: rodzina jest „Kościołem domowym” (KKK 1655), powołanym do wychowania dzieci „w karności i napominaniu Pańskim” (Ef 6,4). Tymczasem autorka sprowadza relacje międzypokoleniowe wyłącznie do płaszczyzny psychologicznej i społecznej, ignorując ich wymiar:
- Teologiczny – jako uczestnictwo w Bożym planie zbawienia poprzez przekaz wiary (Pwt 6,6-7)
- Sakralny – czwarte przykazanie Dekalogu gwarantujące nienaruszalność czci dla rodziców
- Eschatologiczny – więź pokoleń jako obraz communio sanctorum
„Dzień Babci i Dziadka jest także świętem granicznym. Babcie i dziadkowie są jedynymi osobami w życiu człowieka, które jednocześnie reprezentują początek i koniec”.
To stwierdzenie odsłania naturalistyczną wizję człowieka pozbawioną nadziei zmartwychwstania. W katolickiej perspektywie śmierć nie jest „końcem”, lecz przejściem do życia wiecznego (1 Kor 15,55). Pominięcie tego aspektu czyni z artykułu manifestację religii humanitarnej potępionej przez św. Piusa X w Pascendi Dominici gregis (1907).
Kult jaźni w miejsce czci przodków
Autorka trafnie diagnozuje narcystyczny charakter cyfrowych obchodów:
„Wrzucenie do sieci zdjęcia z babcią lub dziadkiem dla wielu osób staje się sposobem wyrażania siebie: mówią przez to światu, ale też samym sobie, kim są i jacy są”.
Jednak nie dostrzega, iż jest to przejaw kultu własnego „ja” sprzecznego z katolicką cnotą pokory. Sobór Trydencki (sesja VI, kan. 9) potępił tych, którzy „ufają własnej usprawiedliwiającej sprawiedliwości”. Współczesna „czułość do opublikowania” to jedynie świecka mutacja tej herezji – próba samousprawiedliwienia poprzez kreację wizerunku.
Bankructwo pedagogiki uczuć
Proponowane „rozwiązanie” – psychologizacja więzi rodzinnych – stanowi odbicie błędów modernizmu:
„Być może problem nie polega dziś na braku uczuć, lecz na braku języka, który pozwalałby je wyartykułować w bezpieczny sposób”.
To zdanie demaskuje fałszywą antropologię redukującą osobę do sfery emocjonalnej. Kościół naucza, że miłość jest aktem woli, nie zaś spontanicznym afektem (św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica II-II, q. 24). „Bezpieczny język uczuć” to iluzja – prawdziwa miłość wymaga ofiary (J 15,13), czego dowodzi Chrystus na Krzyżu.
Zatrute źródła: personalizm oderwany od prawdy
Artykuł wpisuje się w nurt fałszywego personalizmu propagowanego przez środowiska związane z „Więzią”. Jak ostrzegał Pius XI w Quas primas (1925):
„Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto ze stosunków ludzkich (…), wówczas to rozluźniły się węzły łączące ludzi”.
Cyfrowe „muzeum pamięci” nie zastąpi rzeczywistej pietas – cnoty religijnej obejmującej miłość do Boga, ojczyzny i przodków. W czasach apostazji, gdy struktury posoborowe promują „kulturę spotkania” (bergoglio), artykuł stanowi kolejny przejaw redukcji religii do terapii.
Dekalog versus autoekspresja
Katolicka odpowiedź na opisane problemy jest radykalna:
- Czwarte przykazanie zobowiązuje do rzeczywistej czci rodziców i dziadków, nie zaś do „opublikowania czułości”
- Rodzina winna być miejscem przekazu wiary, nie zaś „archiwum emocji” (KKK 2225)
- Przemijalność życia ma prowadzić do refleksji nad wiecznością (Koh 3,11), nie zaś do „radzenia sobie z lękiem”
Proponowane w artykule „cyfrowe rytuały” są współczesną formą idolatrii – kultu własnego wizerunku. Jak przypomina Syllabus Piusa IX (1864), potępiony jest błąd mówiący, że „człowiek może znaleźć drogę wiecznego zbawienia w obrządku jakiejkolwiek religii” (pkt 16). Prawdziwa czułość płynie z Krzyża, nie z lajków na Instagramie.
Za artykułem:
Dzień Babci i Dzień Dziadka: cyfrowy rytuał czułości? (wiez.pl)
Data artykułu: 22.01.2026








