Portal LifeSiteNews relacjonuje wypowiedź Michaela Knowlesa, prowadzącego Daily Wire, który odciął się od tzw. „chrześcijańskiego syjonizmu”. Knowles skomentował stanowisko prawosławnych biskupów z Ziemi Świętej potępiających tę ideologię jako „szkodliwą” dla jedności chrześcijan. W odpowiedzi na kontrowersje wywołane przez Roberta Stearnsa – który głosił heretycką tezę o „pierwszej wizycie” Chrystusa w Jerozolimie podczas Paruzji – Knowles stwierdził:
„Nie uważam, że Żydzi mają prawo do Ziemi Świętej z powodu jakichś religijnych przesłanek. Chrystus jest Nowym Przymierzem”.
Powołał się przy tym na dokument watykański z 1985 roku, który istnienie Izraela każe rozpatrywać w kategoriach prawa międzynarodowego, nie zaś proroctw biblijnych. Choć Knowles deklaruje poparcie dla izraelskiego bytu państwowego z powodów geopolitycznych (jako „mniejsze zło” wobec alternatywy islamskiej), jego wywód zdradza głębokie nieporozumienia natury doktrynalnej.
Nowe Przymierze a żydowskie roszczenia
Knowles słusznie podkreśla, że Stare Przymierze zostało zastąpione przez Nowe w osobie Chrystusa-Króla (Hbr 8,13). Błąd tkwi jednak w pozornie „pragmatycznym” uznaniu żydowskich roszczeń terytorialnych. Kościół katolicki naucza niezmiennie, że Żydzi odrzucający Mesjasza utracili wszelkie szczególne przywileje. Jak przypomina św. Augustyn: „Ci, którzy pozostali w starych rzeczach, nie otrzymali nowych, a stracili stare” (Enarrationes in Psalmos, Ps. 74). Prawowitym dziedzicem obietnic Abrahamowych jest Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa – nie zaś wyznawcy talmudyzmu.
Wypowiedź Stearnsa o „pierwszej wizycie” Chrystusa w Jerozolimie to jawna herezja negująca rzeczywistość Wcielenia. Jak zauważa Knowles, żydowskie odrzucenie Mesjasza unieważnia jakiekolwiek religijne roszczenia do Ziemi Świętej. Niestety, sam popada w sprzeczność, akceptując świeckie „prawo” Izraela do okupowanych terenów. Przypomina to postawę „antysemickich filosemitów” potępionych przez Piusa XI w encyklice Mit brennender Sorge – tych, którzy chcieli „zachować Stary Testament, odrzucając Nowy”.
Polityczny pragmatyzm vs. królewska władza Chrystusa
Knowles tłumaczy swe stanowisko „brakiem lepszych opcji” geopolitycznych:
„Obecne możliwości w Ziemi Świętej nie są świetne. (…) Jako praktyczna kwestia polityczna” popiera Izrael by nie dopuścić do władzy Iranu.
To klasyczny przykład naturalistycznej redukcji problemu do kategorii czysto ziemskich. Tymczasem Pius XI w encyklice Quas Primas stanowczo przypomina: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi (…) Leon XIII – nie tylko same narody katolickie (…), lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa” (nr 18).
Katolicka odpowiedź na konflikt bliskowschodni nie może ograniczać się do wyboru „mniejszego zła” między syjonizmem a islamem. Jedynym rozwiązaniem jest uznanie społecznego panowania Chrystusa Króla i praca nad nawróceniem wszystkich narodów – w tym Żydów – na jedyną prawdziwą wiarę. Jak nauczał św. Pius X: „Kościół (…) nie może aprobować nowoczesnych pomysłów, które otwarcie czy skrycie zmierzają do tego, by narody pozbawić tego pokoju Chrystusowego w Królestwie Chrystusowym” (Notre charge apostolique).
Syjonistyczne herezje a milczenie posoborowia
Warto zauważyć, że wspomniany przez Knowlesa dokument watykański z 1985 roku – choć słusznie odcina się od „chrześcijańskiego syjonizmu” – sam jest produktem posoborowej rewolucji. Neokościół porzucił bowiem naukę o konieczności nawrócenia Żydów, zastępując ją dialogiem i „braterskim szacunkiem”. Tymczasem Sobór Florencki definitywnie stwierdza: „Święty Rzymski Kościół (…) wierzy, wyznaje i głosi, że nikt pozostający poza Kościołem katolickim (…) nie może stać się uczestnikiem życia wiecznego, lecz pójdzie w ogień wieczny” (Laetentur caeli, DS 1351).
Reakcja Marka Levina – który w typowo masońskim stylu oskarżył Knowlesa o „antysemityzm” – pokazuje, jak syjonizm stał się świecką religią globlistów. Nagonka na katolików przybierających obronę doktryny (jak np. Jacka Posobieca) dowodzi, że „Nowy Porządek Świata” nie toleruje wierności Chrystusowi Królowi. Jak trafnie zauważył protestancki pastor David Shrock: „Antysyjonizm to nie antysemityzm. Przekażcie dalej” – choć i tu zabrakło wezwania do ewangelizacji.
Ku prawdziwemu rozwiązaniu: Triumf Niepokalanego Serca Marji
Debata o syjonizmie odsłania głębszy problem: całkowite odejście współczesnych elit od nadprzyrodzonej perspektywy. Zarówno lewica jak i „konserwatywni” globaliści myślą kategoriami czysto doczesnymi – wolności religijnej, praw człowieka, równowagi sił. Tymczasem Pius IX w Syllabusie błędów potępia jako herezję twierdzenie, że „Kościół powinien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła” (pkt 55).
Jedyną drogą wyjścia z impasu jest publiczne uznanie królewskiej władzy Chrystusa i poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Marji – choć nie w fałszywej fatimskiej narracji, lecz w sensie powrotu narodów do prawdziwej wiary. Jak przypomina Pius XI: „Gdy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa” (Quas Primas, nr 19). Dopóki jednak „Kościół” posoborowy brata się z heretykami i niewiernymi, dopóty świat skazany jest na wojny i niepokój.
Za artykułem:
WATCH: Michael Knowles explains why he’s not a ‘Christian Zionist’ (lifesitenews.com)
Data artykułu: 21.01.2026







