Rodzina algierska w tradycyjnych ubraniach modli się w domu z fotografiami z czasów kolonialnych przy krzyżu. Scena podkreśla potrzebę duchowego pojednania i sprawiedliwości w świetle nauki katolickiej.

Algieria i Francja: Spór kolonialny w sidłach naturalistycznej logiki

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny informuje o przyjęciu przez algierski senat ustawy kryminalizującej francuską kolonizację w latach 1830-1962. Tekst wskazuje, że izba wyższa usunęła z projektu zapisy dotyczące żądania od Francji reparacji i przeprosin, powołując się na „kierunek narodowy” wyznaczony przez prezydenta Abdelmadżida Tebbune’a. Algierski przywódca podkreśla domaganie się „jednoznacznego uznania zbrodni kolonialnych”, jednocześnie deklarując: „Nie wyrzeknę się pamięci. Nie kuszą nas pieniądze, ani euro, ani dolary. Domagamy się uznania (przez Francję) zbrodni popełnionych w tym kraju”. Francuskie MSZ potępiło inicjatywę jako „wrogą wobec dążenia do wznowienia dialogu” i „uspokojenia dyskusji na tematy historyczne”.


Spór o przeszłość w klatkach świeckiego racjonalizmu

Przedstawiony konflikt stanowi modelowy przykład naturalistycznego zawłaszczenia sprawiedliwości historycznej. Obie strony – zarówno Algieria żądająca „uznania zbrodni”, jak i Francja broniąca „uspokojenia dyskusji” – operują wyłącznie w ramach immanentnej logiki państwa narodowego, całkowicie pomijając nadprzyrodzony porządek odpowiedzialności moralnej. Algierski projekt ustawy wymienia „próby nuklearne, pozasądowe egzekucje, tortury i grabież zasobów” jako zbrodnie niepodlegające przedawnieniu, lecz czyni to w duchu vengeance séculière (świeckiej zemsty), nie zaś w świetle katolickiej nauki o zadośćuczynieniu i przebaczeniu.

„Kierunek narodowy” został wyznaczony przez prezydenta Abdelmadżida Tebbune’a, który żąda przede wszystkim „jednoznacznego uznania zbrodni kolonialnych”.

W całym dyskursie nie znajdziemy śladu principium et fundamentum (zasady i fundamentu) katolickiego rozumienia sprawiedliwości: uznania grzechu przeciw Bogu i bliźniemu jako źródła wszelkich niesprawiedliwości historycznych. Pius XI w encyklice Quas primas nauczał nieodwołalnie: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Tymczasem algiersko-francuski spór redukuje się do czysto horyzontalnego konfliktu interesów, gdzie żądanie „uznania zbrodni” staje się narzędziem politycznej gry, nie zaś drogą do duchowej odnowy.

Teologiczny bankructwo „rozliczeń bez zadośćuczynienia”

Prezydent Tebbune deklaruje: „Nie domagam się rekompensaty finansowej”, ograniczając swoje roszczenia do sfery symbolicznego uznania krzywd. To stanowisko – pozornie szlachetne – odsłania głębszy problem współczesnego relatywizmu moralnego, który odcina sprawiedliwość od jej nadprzyrodzonego wymiaru. W katolickim ujęciu, pojęcie zadośćuczynienia (satisfactio) nierozerwalnie wiąże się z:

  1. Uznaniem winy jako obrazę Bożego porządku
  2. Skruchą i pragnieniem naprawy
  3. Konkretnymi uczynkami pokutnymi

Algierskie żądanie „uznania bez reparacji” to pusty gest pozbawiony vis reparativa (mocy naprawczej), podczas gdy francuska postawa „uspokajania dyskusji” stanowi przejaw superbia nationalis (pychy narodowej), sprzecznej z zasadą pokory wobec prawdy historycznej. Obie strony zamykają się w klatce świeckiego pojednania, które – jak trafnie zauważył św. Augustyn – bez odniesienia do Civitas Dei (Państwa Bożego) zawsze degeneruje się w walkę o władzę i prestiż.

Kolonizacja jako owoc apostazji narodów

Próba osądzenia kolonializmu wyłącznie poprzez paragrafy ustawy karnej to przejaw współczesnego bałwochwalstwa prawa stanowionego. Kolonialne zbrodnie Francji były bezpośrednią konsekwencją odejścia tego narodu od katolickich fundamentów pod rządami rewolucjonistów. Już w 1864 r. Pius IX w Syllabusie potępił błąd mówiący, że „Kościół nie może potępiać błędów filozoficznych” (pkt 13), co stworzyło podwaliny dla późniejszej sekularyzacji polityki kolonialnej.

Tymczasem Algieria, domagająca się rozliczenia dawnych krzywd, sama pozostaje pogrążona w islamskim błędzie, odrzucając jedyną drogę prawdziwego pojednania – Chrystusa Króla. Jak przypominała encyklika Quas primas: „Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Bez powrotu narodów do Regnum Christi (Królestwa Chrystusa) wszelkie „rozliczenia historyczne” będą jedynie teatrem politycznych gier, gdzie ofiary jednej epoki stają się katami następnej.

W świetle katolickiej doktryny, zarówno francuskie kolonialne zbrodnie, jak i algierskie żądania są przejawem tego samego ducha apostazji – odrzucenia społecznego panowania Chrystusa. Dopóki narody nie uznają, że „władza ich nie pochodzi od Boga” (Syllabus, pkt 39), dopóty będą reprodukować cykle przemocy pod pozorem „sprawiedliwości historycznej”. Jak ostrzegał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.


Za artykułem:
Algieria: Ustawa kryminalizującą francuską kolonizację
  (gosc.pl)
Data artykułu: 23.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.