„Pomóż ocalić życie bezbronnemu” – pod takim hasłem Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka (PSOŻC) organizuje XXII edycję konkursu dla młodzieży, rzekomo ku czci „bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Choć deklarowany cel – ochrona życia nienarodzonych – zasługuje na aprobatę, cała inicjatywa tonie w modernistycznej zgniliźnie relatywizmu i naturalizmu. Portal eKAI (23 stycznia 2026) bezkrytycznie powiela tę narrację, pomijając fundamentalne braki doktrynalne całego przedsięwzięcia.
Humanitaryzm zamiast nadprzyrodzoności
Magdalena Guziak-Nowak, dyrektor ds. edukacji w PSOŻC, w wywiadzie dla portalu podkreśla:
„Zależy nam na wzmacnianiu dobrych zachowań i kształtowaniu postawy pro-life u młodszych uczestników konkursu”.
Już w tym zdaniu ujawnia się rdzeń problemu – redukcja świętej wojny o życie do kwestii „dobrych zachowań” i „postaw”. Gdzie jest nauczanie o grzechu śmiertelnym aborcji? Gdzie „nie zabijaj” (Wj 20,13) jako niezmienne prawo Boże? Zamiast tego mamy do czynienia ze zwykłym humanitaryzmem, całkowicie oderwanym od nadprzyrodzonego celu życia człowieka.
Teologiczne bankructwo przykładów
Organizatorzy chwalą się filmem „Wzór”, gdzie
„kobieta odkrywa, że choruje na białaczkę. Musi podjąć decyzję, która walka będzie priorytetowa – o nią czy o dziecko”.
To jawne przyzwolenie na mentalność wyboru, sprzeczne z katolicką zasadą absolutnej nienaruszalności niewinnego życia! Pius XII w przemówieniu do położników z 29 października 1951 roku stanowczo potępił takie sytuacyjne rozstrzyganie: „Nigdy i pod żadnym pozorem nie wolno matce ani komukolwiek innemu niszczyć płodu”. Tymczasem konkursowi mentorzy przedstawiają dylemat moralny tam, gdzie katolicka teologia moralna nie dopuszcza żadnych wątpliwości.
Kult człowieka zamiast kultu Boga
Regulamin konkursu wymaga, by prace
„pokazywały wartość życia każdego człowieka”
, ale milczy o Bogu jako źródle tej wartości. W encyklice Casti Connubii Pius XI przypominał: „Bóg jest Panem życia i śmierci”. Tymczasem w materiałach konkursowych nie znajdziemy ani wezwania do podporządkowania prawa cywilnego prawu Bożemu, ani apelu o publiczne królowanie Chrystusa – jedynego gwaranta nienaruszalności życia. To typowa „ochrona życia” à la Bergoglio, gdzie człowiek staje się samozwańczym panem etyki.
Bezbożna „bezdraszczystość”
Organizatorzy chwalą się, że prace
„nie powinny zawierać żadnych drastycznych zdjęć, obrazów ani opisów”
. Tym samym odcinają młodzież od realizmu grzechu, który Kościół zawsze ukazywał w całej ohydzie. Św. Alfons Liguori w Teologii moralnej nie wzdragał się przed opisem skutków aborcji, by pobudzić sumienia. Tymczasem PSOŻC proponuje estetyzowaną wersję zła, gdzie krzyk rozczłonkowanego dziecka ma ustąpić miejsca laurkom o „wartości życia”.
Fałszywy patronat „błogosławionego”
Największym zgorszeniem jest przywołanie postaci „bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Człowiek beatyfikowany przez antypapieży z sekty posoborowej, zaangażowany w antykomunistyczną działalność polityczną zamiast walki o regnum sociale Christi – to wzór nie do przyjęcia dla katolika. Prawdziwi błogosławieni – jak św. Józef Sanchez del Rio czy bł. Miguel Pro – oddawali życie za wiarę katolicką, nie za „prawa człowieka”.
Posoborowy kołczing zamiast formacji
Proponowane kategorie prac – literackie, plastyczne, multimedialne – przypominają bardziej warsztaty kreatywnego pisania niż formację sumień w duchu św. Piusa X. Gdzie nauka o grzechu wołającym o pomstę do nieba? Gdzie obowiązek państwa do karania aborcjonistów? Zamiast tego mamy „promowanie tematyki pro-life” jako kolejnego modnego hobby, obok ekologii i równości płci.
Zbawienie przez sztukę?
Organizatorzy zachwycają się, że uczestnicy
„malują ołówkiem, pastelami i akwarelami, rzeźbią […] nagrywają filmy […] piszą opowiadania, pamiętniki, wiersze”
. Ale czy estetyczna aktywność zastąpi łaskę uświęcającą? Św. Pius X w Pascendi Dominici gregis demaskował modernistyczne pomieszanie porządku naturalnego z nadprzyrodzonym. Tymczasem konkurs utrwala przekonanie, że przez sztukę i „dobre chęci” można osiągnąć zbawienie – co jest jawną herezją semi-pelagiańską.
Apel o prawowitą reakcję
Jedyne słuszne rozwiązanie? Odrzucić tego typu inicjatywy jako infiltrację modernistyczną i powrócić do integralnej doktryny katolickiej. Niech młodzież studiuje Katechizm Rzymski zamiast wymyślać „gry komputerowe” o życiu. Niech kapłani głoszą ekskomunikę latae sententiae dla aborterów zamiast organizować konkursy. I przede wszystkim – niech oddadzą cześć Chrystusowi Królowi, bo tylko w Jego społecznym panowaniu jest gwarancja ochrony życia (Pius XI, Quas Primas). Jak długo „obrońcy życia” będą bawić się w dialog z posoborowym molochem, dopóty aborcja pozostanie „prawem człowieka” – tyle że ładnie opakowanym w pastele.
Za artykułem:
ochrona życia „Pomóż ocalić życie bezbronnemu”. Ogólnopolski konkurs dla młodzieży (ekai.pl)
Data artykułu: 23.01.2026








