Modernistyczna profanacja „Antygony” w teatrze im. Słowackiego
Portal „Tygodnik Powszechny” (23 stycznia 2026) promuje wywiad z Rafałem Dziwiszem, aktorem występującym w modernistycznej adaptacji „Antygony” Sofoklesa w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Artykuł gloryfikuje eksperyment polegający na przełożeniu starożytnego dramatu na rap oraz eksploruje rzekomo „ciekawe” aspekty odgrywania negatywnych postaci, całkowicie pomijając moralny i teologiczny wymiar sztuki.
„Jak przełożyć starożytny dramat na rap? Jakie są współczesne formy buntu? Co pociąga aktorów w odgrywaniu negatywnych postaci?”
Teatr jako narzędzie dekonstrukcji moralności
Przedstawiona adaptacja stanowi klasyczny przykład modernistycznej rewolty przeciwko obiektywnemu porządkowi moralnemu. Próba „uwspółcześnienia” tragedii Sofoklesa poprzez zastosowanie formy rapu jest nie tylko artystycznym nieporozumieniem, lecz przede wszystkim aktem kulturowego wandalizmu. Jak nauczał Pius XI w encyklice Divini Illius Magistri, sztuka winna służyć wychowaniu w cnocie, nie zaś relatywizacji zła. Tymczasem Kreon przedstawiany jest jako „ciekawa” postać, a nie przykład tyrana występującego przeciwko prawom boskim – co stanowi sedno antycznej tragedii.
Bunt przeciwko Bogu jako „wartość artystyczna”
Rozmówczyni Katarzyna Kubisiowska bezkrytycznie przyjmuje narrację o współczesnych formach buntu, całkowicie ignorując katolicką naukę, która jasno rozróżnia bunt grzeszny od słusznego sprzeciwu wobec niesprawiedliwości. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (pkt 63): „Dozwolone jest nieposłuszeństwo wobec prawowitych władców, a nawet bunt przeciwko nim” – stanowczo potępiając tę herezję. W omawianym spektaklu „bunt” staje się wartością samą w sobie, oderwaną od kryterium zgodności z prawem naturalnym.
„Dla aktora ciekawsze jest zło” – przyznaje Dziwisz w wywiadzie
To zdanie demaskuje duchową pustkę współczesnej sztuki. Kościół zawsze przestrzegał przed estetyzacją zła, przypominając słowa św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21 Wlg). Fascynacja „ciemnymi postaciami” bez wyraźnego rozgraniczenia moralnego to przejaw duchowej dekadencji potępionej już w dekrecie Świętego Oficjum Lamentabili sane (1907), który przestrzegał przed mieszaniem prawdy z fałszem w dziedzinie sztuki.
Teatr im. Słowackiego – kuźnia modernistycznej rewolty
Instytucja nosząca imię wielkiego romantyka stała się przyczółkiem kulturowego modernizmu. Próby „uwspółcześniania” klasyki poprzez rapowane dialogi i inne eksperymenty stanowią jawną drwinę z ducha katolickiej kultury, która przez wieki kształtowała polskiego ducha. Jak przypomina dekret Świętego Oficjum z 1917 roku: Sztuka sakralna winna odzwierciedlać wieczny ład i piękno Boże, podczas gdy omawiana produkcja promuje chaos i relatywizm.
Milczenie o nadprzyrodzonym wymiarze sztuki
Najcięższym zarzutem wobec całego przedsięwzięcia jest całkowite przemilczenie transcendentnego wymiaru sztuki. Artykuł nie zawiera ani jednego odniesienia do katolickiej funkcji teatru jako narzędzia formacji moralnej. Tymczasem Sobór Trydencki w dekrecie o sztuce sakralnej podkreślał, że „dzieła sztuki winny prowadzić dusze ku Bogu”. Współczesna „Antygona” prezentowana w Krakowie osiąga efekt dokładnie odwrotny – banalizuje odwieczny konflikt między prawem boskim a ludzką pychą.
W świetle niezmiennego nauczania Kościoła eksperyment teatralny z „Antygoną” należy ocenić jako przejaw apostazji kulturowej. Zamiast przypominać, że prawdziwym bohaterem dramatu jest Antygona broniąca praw religijnych przed tyranią Kreona, twórcy wolą eksplorować „ciekawą” naturę zła – co doskonale wpisuje się w modernistyczny projekt zniszczenia katolickiej tożsamości Europy.
Za artykułem:
Rafał Dziwisz: Dla aktora ciekawsze jest zło | Pod kopułą – odc. 7 (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.01.2026







