Sekularna Rada Pokoju: nowa utopia bez Chrystusa Króla
Portal Gość.pl (22 stycznia 2026) relacjonuje podpisanie w Davos dokumentu założycielskiego tzw. Rady Pokoju z inicjatywy byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. Wśród 20 sygnatariuszy znaleźli się przywódcy Węgier, Argentyny, Turcji, krajów Zatoki Perskiej oraz postsowieckich republik, podczas gdy Rosja, Chiny i większość państw europejskich zachowały dystans. Prezydent RP Karol Nawrocki uczestniczył w ceremonii, lecz – jak podkreślił jego współpracownik Marcin Przydacz – „Polska nie rozpocznie procesu wchodzenia do Rady Pokoju”.
Naturalistyczna iluzja pokoju
„To bardzo ekscytujący dzień – powiedział Trump. Oświadczył, że +każdy chce być częścią+ Rady Pokoju. Zapewnił, że będzie ona współpracowała z ONZ.”
Ta sekularna inicjatywa stanowi kolejną próbę budowania pokoju na fundamencie odrzucenia społecznego panowania Chrystusa Króla. Już Pius XI w encyklice Quas primas (1925) nauczał: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem dokument z Davos pomija jakiekolwiek odniesienie do prawa Bożego, redukując pokój do płaszczyzny dyplomatycznych transakcji.
Teologiczna pustka instytucji
Wymowna jest dwuznaczna postawa tzw. Stolicy Apostolskiej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że przywódca Rosji Władimir Putin został zaproszony do Rady Pokoju. (…) Zaproszenie otrzymał też «papież» Leon XIV, ale «Watykan» nie poinformował, czy wejdzie w skład Rady Pokoju.
Fakt, że antypapież Leon XIV rozważa udział w strukturze skupiającej takich przywódców jak turecki dyktator Recep Tayyip Erdoğan czy saudyjski monarcha Mohammed bin Salman, demaskuje całkowite zerwanie z katolicką doktryną o wyłączności Kościoła w głoszeniu prawdziwego pokoju. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (1864): „Należy uważać za wolnych od wszelkiej winy tych, którzy nie liczą się z potępieniami Świętej Kongregacji Indeksu” (pkt 8), zaś próby „pojednania Kościoła z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” zostały potępione jako błąd (pkt 80).
Polska zdrada misji dziejowej
Szczególnie gorsząca jest postawa prezydenta Nawrockiego, który – jak relacjonuje portal – „potwierdził swoją obecność na czwartkowym spotkaniu w Davos (…), ale nie złoży pod nim podpisu”. To typowa taktyka półprawd stosowana przez modernistycznych polityków, którzy chcą zachować pozory przywiązania do wartości, jednocześnie uczestnicząc w bluźnierczych przedsięwzięciach. Tymczasem już św. Pius X w Liście apostolskim Notre charge apostolique (1910) potępił: „Błądzą ci, którzy sądzą, że można łączyć się z bezbożnictwem, dając mu rękę pod pozorem czynienia dobrze lub osłabiania zła”.
Polska, nazywana niegdyś przedmurzem chrześcijaństwa, w osobie swojego prezydenta przyklaskuje więc projektowi, który wprost narusza zasady katolickiej nauki społecznej. Brak stanowczego potępienia tej inicjatywy to zdrada dziedzictwa św. Jadwigi Andegaweńskiej, bł. Władysława z Gielniowa i innych orędowników Chrystusowego Królestwa.
Chrystus czy ONZ?
Trumpowe zapewnienie o współpracy z ONZ odsłania duchowe jądro problemu. Organizacja Narodów Zjednoczonych od dziesięcioleci promuje aborcję, genderową rewolucję i prześladowania chrześcijan – czego symbolem była niedawna rezolucja potępiająca „dyskryminację osób LGBT+” jako rzekome naruszenie praw człowieka. Jakakolwiek kooperacja z tą strukturą oznacza współudział w budowie antychrześcijańskiego ładu światowego.
Prawdziwy pokój może nadejść jedynie przez poddanie narodów pod berło Chrystusa Króla, o czym nieomylnie nauczał Pius XI: „Gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię, Ten – mówimy – który przyszedł pojednać wszystko” (Quas primas). Wszelkie ludzkie próby zastąpienia tego boskiego porządku są z góry skazane na klęskę – co dobitnie pokazuje historia Ligi Narodów czy współczesne fiasko tzw. polityki multilateralnej.
Za artykułem:
Podpisano akt powołujący Radę Pokoju: kto jest wśród członków-założycieli? (gosc.pl)
Data artykułu: 22.01.2026








