Portal Więź.pl w artykule z 25 stycznia 2026 roku relacjonuje dyskusję na temat amerykańskich interesów wobec Grenlandii, przedstawiając ją jako przejaw „neokolonialnej polityki”. Analiza Piotra Szymańskiego koncentruje się wyłącznie na geopolitycznych aspektach sporu, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar władzy i relacji między narodami. Tymczasem już Pius XI w encyklice Quas primas (1925) nauczał: „Wszyscy rozkazów Jego słuchać powinni i to pod groźbą zapowiedzianych kar, których uporni uniknąć nie mogą” (pkt 20).
Naturalistyczne zaślepienie współczesnej polityki
Przedstawiona analiza sprowadza stosunki międzynarodowe do gry interesów, gdzie „amerykańskie interesy można realizować bez przejmowania Grenlandii”. To czysto utylitarne podejście ignoruje fundamentalną zasadę katolickiej nauki społecznej: Chrystus jest jedynym Panem narodów. Jak stwierdza Pius XI: „Nie można sprzeciwić się, że Chrystusowi dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu” (pkt 46).
„Dla Grenlandczyków propozycje kupna wyspy są przejawem neokolonialnej polityki USA”
Choć słusznie piętnuje się neokolonialne zakusy, brakuje zasadniczego ostrzeżenia: żadne państwo nie ma prawa suwerennie dysponować terytorium bez uznania zwierzchnictwa Chrystusa Króla. Grenlandia – podobnie jak USA czy Polska – należy przede wszystkim do regni Christi (królestwa Chrystusowego). Pominięcie tej perspektywy czyni z dyskusji jałową gierkę polityczną.
Bankructwo współczesnej dyplomacji
Artykuł utrwala błędne przekonanie, jakoby polityka międzynarodowa mogła funkcjonować w oderwaniu od porządku nadprzyrodzonego. Tymczasem Sobór Watykański I nauczał: „Kościół jest stróżem i nauczycielką prawdy objawionej, aby poznanie Boga szerzyło się coraz bardziej” (konst. Dei Filius, rozdz. 4). Brak odniesienia do tej misji w analizach geopolitycznych prowadzi do relatywizacji moralnej, gdzie liczy się wyłącznie „skuteczność” a nie sprawiedliwość.
Pius XI przestrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą” (pkt 32). To właśnie obserwujemy w przypadku USA, które – odrzuciwszy swe chrześcijańskie korzenie – degenerują się w kierunku świeckiego imperializmu.
Zapomniana alternatywa: Civitas Christiana
W dyskusji całkowicie brakuje katolickiego modelu relacji międzynarodowych, gdzie narody współpracują w duchu societas Christiana (społeczeństwa chrześcijańskiego). Jak przypominał Leon XIII w Immortale Dei: „Państwa nie mogą bez grzechu zachowywać obojętności wobec religii, jak gdyby Boga wcale nie było” (pkt 6). Grenlandzki spór powinien być rozstrzygany nie przez zimną kalkulację interesów, ale przez odniesienie do prawa naturalnego i porządku nadprzyrodzonego.
Katastrofalne pominięcie w artykule dotyczy również roli Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Gdyby nasz kraj wypełniał swe powołanie Reginae Poloniae (Królowej Polski), mógłby występować jako mediator, wskazując wszystkim stronom na konieczność podporządkowania się władzy Chrystusa Króla.
Demaskacja fałszywej wolności
Przedstawiona analiza ulega modernistycznej iluzji, jakoby narody mogły cieszyć się prawdziwą wolnością bez uznania królewskiej władzy Zbawiciela. Tymczasem Quas primas wyraźnie stwierdza: „Doroczny obchód tej uroczystości napomni także i państwa, że nie tylko osoby prywatne, ale i władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać” (pkt 51). Bez tego fundamentu wszelkie dyskusje o „neokolonializmie” czy „suwerenności” są jedynie grą pozorów.
Kardynał Billot w De Ecclesia Christi przestrzegał: „Państwo które nie uznaje społecznego królowania Chrystusa staje się państwem bezbożnym, skazanym na nieuchronną degenerację”. To właśnie obserwujemy w przypadku USA, gdzie odrzucenie chrześcijańskich korzeni prowadzi do coraz bardziej absurdalnych roszczeń terytorialnych i moralnego bankructwa.
Zamiast jałowych sporów o strefy wpływów, świat potrzebuje jednoznacznego uznania Regnum Christi (Królestwa Chrystusowego). Jak nauczał Pius XI: „Gdy taka jest powszechna nauka ksiąg świętych, trzeba było, aby Kościół, to Królestwo Chrystusa na ziemi, przeznaczone oczywiście dla wszystkich ludzi całego świata, idąc za tą nauką, powitał Sprawce i Założyciela swojego w dorocznym okresie świętej liturgii, i uczcił go jako Króla i Pana i Króla królów” (pkt 12). Dopóki ta prawda nie zostanie przywrócona do międzynarodowego dyskursu, wszystkie geopolityczne analizy pozostaną jedynie intelektualną marnością.
Za artykułem:
Piotr Szymański: Amerykańskie interesy można realizować bez przejmowania Grenlandii (wiez.pl)
Data artykułu: 25.01.2026







