Portal Vatican News (27 stycznia 2026) przytacza wypowiedź dr. Mateusza Szpytmy, wiceprezesa Instytutu Pamięci Narodowej, który określa niemiecki nazistowski obóz zagłady Auschwitz jako miejsce, gdzie „rodziło się wielu świętych”. Historyk wskazuje na św. Maksymiliana Kolbego i św. Edytę Stein jako przykłady tej rzekomej świętości, pomijając przy tym fundamentalne kryteria katolickiej nauki o męczeństwie i świętości.
Fałszywe pojęcie świętości jako narzędzie synkretyzmu
Artykuł głosi: „Auschwitz to miejsce nie tylko największej znanej w historii świata zbrodni, ale to też miejsce, w którym rodziło się wielu świętych”. To twierdzenie stanowi jawną deformację katolickiej doktryny o świętości. Świętość w Kościele Katolickim nie jest konsekwencją cierpienia w obozie koncentracyjnym, lecz owocem heroicznego praktykowania cnót teologalnych i życia w stanie łaski uświęcającej (Sobór Trydencki, sesja VI, kan. 23).
Wspomniany św. Maksymilian Kolbe został wyniesiony na ołtarze przez posoborowych uzurpatorów w 1971 i 1982 roku. Jego śmierć – choć heroiczna z ludzkiego punktu widzenia – nie spełnia kryteriów męczeństwa w rozumieniu przedsoborowego Magisterium. Jak nauczał św. Tomasz z Akwinu: „Męczennikiem właściwie jest ten, kto cierpi śmierć za wyznawanie wiary” (Summa Theologiae II-II, q. 124, a. 5). Kolbe zmarł za współwięźnia, co – przy całym szacunku dla jego czynu – nie stanowi męczeństwa za wiarę katolicką.
Edyta Stein – heretycka mistyczka w służbie ekumenizmu
Również przypadek Edyty Stein (Teresy Benedykty od Krzyża) budzi poważne wątpliwości doktrynalne. Jej filozoficzne pisma, zwłaszcza „Wiedza Krzyża”, zawierają elementy neognostyckie i sprzeczne z tomistyczną antropologią. Co więcej, jako konwertytka z judaizmu została wykorzystana przez sektę posoborową jako narzędzie religijnego synkretyzmu żydowsko-chrześcijańskiego. Jej rzekome „kanonizacje” w 1987 i 1998 roku stanowią część szerszego projektu ekumenicznego zmierzającego do zatarcia różnic między Starym a Nowym Przymierzem.
Naturalistyczna redukcja cierpienia
Szczególnie niebezpieczna jest zawarta w artykule teza:
„przezwycięża nawet coś takiego jak Auschwitz”
. To czysto naturalistyczne ujęcie, które pomija nadprzyrodzony wymiar cierpienia. Prawowierna teologia katolicka naucza, że cierpienie ma wartość tylko wtedy, gdy jest zjednoczone z Męką Chrystusa (Pius XII, encyklika Mystici Corporis). Tymczasem dr Szpytma proponuje humanistyczną wizję „woli życia” jako odpowiedzi na zło – co stanowi jawną apostazję od chrześcijańskiej eschatologii.
Zbrodnia bez grzechu, ofiara bez Odkupiciela
Artykuł pomija całkowicie nadprzyrodzone źródło nazizmu jako kary za apostazję narodów. Już w 1937 roku Pius XI w encyklice Mit brennender Sorge potępił „neopogaństwo” nazistów, wskazując na jego korzenie w odrzuceniu Chrystusa Króla. Tymczasem współczesna narracja o Holokauście – oderwana od kontekstu Bożego planu zbawienia – sprowadza się do świeckiego kultu cierpienia, gdzie żydowska Shoah zastępuje teologię Krzyża.
Posoborowa manipulacja pamięcią
Wspomnienie o „środowiskach żydowskich” jako głównych depozytariuszach pamięci o Auschwitz odsłania prawdziwy cel tego typu publikacji: budowanie pseudoteologicznego pomostu między katolicyzmem a talmudyzmem. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że „ci, którzy znajdują się poza Kościołem – nie tylko poganie, ale także żydzi czy heretycy i schizmatycy – nie mogą być uczestnikami życia wiecznego” (Bonifacy VIII, bulla Unam Sanctam).
Niemyślenie o Auschwitz w kategoriach wiecznego potępienia sprawców i możliwości zbawienia ofiar stanowi zdradę misji Kościoła. Jak przypominał św. Augustyn: „Gdy milczy się o grzechu, milknie się też o łasce” (De natura et gratia, 26, 29). W obliczu tak poważnych zaniedbań doktrynalnych, należy stanowczo potępić tę próbę zawłaszczenia katolickiej terminologii dla celów polityki historycznej sekty posoborowej.
Za artykułem:
Wiceprezes IPN: Auschwitz miejscem zbrodni, ale i świętości (vaticannews.va)
Data artykułu: 27.01.2026








