Portal LifeSiteNews (27 stycznia 2026) informuje o filmie dokumentalnym „What a Woman Is”, wyprodukowanym przez Timothy’ego Gordona, z udziałem kontrowersyjnego „księdza” Chada Rippergera. Produkcja rzekomo demaskuje „satanistyczne korzenie feminizmu” i promuje powrót do „chrześcijańskiego patriarchatu”. Choć pozornie broni tradycyjnych wartości, dokument stanowi jedynie kolejną próbę leczenia symptomów modernistycznej apostazji, nie dotykając jej duchowych przyczyn.
Fałszywi prorocy w czasie kryzysu
Głównym „autorytetem” filmu jest „ksiądz” Chad Ripperger – postać związana z lefebrystyczną strukturą FSSPX. Jak czytamy w dokumencie Lamentabili sane exitu Świętego Oficjum z 1907 roku:
„Dogmaty, sakramenty i hierarchia są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej”
– to właśnie błąd modernizmu, który FSSPX praktykuje, uznając jednocześnie „papieży” posoborowych i grając w rytualną „tradycję”. Święcenia Rippergera pochodzą od „biskupów” wyświęconych przez masona Achille’a Lienarta (1884-1973), co czyni je nieważnymi w świetle prawa kanonicznego (Kanon 2370 Kodeksu z 1917 r.).
Gordon, określający feminizm jako „funkcjonalną dysforię płciową”, pomija kluczowy kontekst: współczesny kryzys rodziny jest bezpośrednim owocem „odrzucenia słodkiego jarzma Chrystusowego” (Pius XI, Quas Primas). Tymczasem film skupia się na naturalistycznej analizie „paradoksu nieszczęśliwych kobiet”, ignorując nadprzyrodzony wymiar grzechu pierworodnego i konieczność łaski uświęcającej.
Odmiana masonerii: od salonów spirytystycznych do gender
Film trafnie wskazuje na okultystyczne korzenie feminizmu, cytując wypowiedź Aarona Russo o roli rodziny Rockefellerów w finansowaniu „wyzwolenia kobiet”. Jednakże autorzy nie wyciągają logicznego wniosku: feminizm i gender to tylko współczesne mutacje tej samej masońskiej rewolucji, która zniszczyła liturgię poprzez Novus Ordo i wprowadziła „wolność religijną” przez soborową deklarację Dignitatis humanae. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (1864):
„Każdy człowiek jest wolny, by wyznawać tę religię, którą uzna za prawdziwą pod wpływem światła rozumu” (błąd nr 15)
– to właśnie fundament całego projektu antykościoła.
Jay Dyer, prawosławny apologeta, mówi o związku feminizmu z czarnoksięstwem, ale nie zauważa, że „wszystkie herezje wypływają z tego samego źródła: pychy ludzkiego rozumu” (Św. Pius X, Lamentabili). Tymczasem dokument całkowicie pomija rolę „ohydy spustoszenia” (Mt 24,15) – posoborowej mszy, która zniszczyła wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa, otwierając drogę do relatywizacji wszystkich prawd.
Naturalizm zamiast łaski
Najgroźniejszym błędem filmu jest redukcja rozwiązania kryzysu do „powrotu do ról płciowych” bez odwołania do konieczności stanu łaski uświęcającej. Autorzy cytują Katechizm Trydencki:
„Żona powinna lubić pozostawać w domu […] i nigdy nie ośmielać się wyjść bez zgody męża”
, ale przemilczają, że żadne zasady naturalne nie przyniosą owocu bez życia sakramentalnego w prawdziwym Kościele. Tymczasem zarówno Gordon, jak i Ripperger działają w strukturach pozbawionych ważnej jurysdykcji.
Kontrowersyjna wypowiedź Megha Lillywhite o „mężczyznach zmieniających pieluchy” odsłania kolejny problem: nawet wśród „tradycjonalistów” dominuje legalistyczne podejście do moralności. Spór o „kto powinien prać pieluchy” to przejaw tego samego naturalizmu, który potępiał Pius XII w encyklice Humani generis. Prawdziwym problemem nie jest podział obowiązków, lecz miliony dusz pozbawionych dostępu do ważnych sakramentów przez modernistycznych uzurpatorów.
Stare błędy w nowym opakowaniu
Film, choć słusznie piętnuje gender, sam wpada w pułapkę indyferentyzmu. Promocja „chrześcijańskiego patriarchatu” na platformie Candace Owens – protestantki otwarcie wspierającej masonerię – to zdrada zasad nieomylnego Magisterium. Jak uczył Leon XIII w Humanum genus:
„Nie wolno katolikom nawet w kwestiach czysto świeckich współpracować z masonerią”
. Tymczasem Gordon chwali film Walsha – protestanta, który otwarcie odrzuca prymat Piotrowy.
Dokument całkowicie pomija również „kulturę śmierci” (Jan Paweł II) promowaną przez samą Candace Owens, która wielokrotnie opowiadała się za „wyjątkami” od zakazu aborcji. To właśnie owoc fałszywego ekumenizmu potępionego przez Piusa XI w Mortalium animos:
„Promowanie jedności za cenę prawdy to zdrada Chrystusa”
.
Ku prawdziwemu rozwiązaniu
Podczas gdy film szuka odpowiedzi w „reformie społeczeństwa”, jedynym lekarstwem jest publiczne uznanie królewskiej władzy Chrystusa (Quas Primas) i odrzucenie całego dziedzictwa Vaticanum II. Jak nauczał św. Pius X: „Modernizm to zbiór wszystkich herezji” – a walka z feminizmem bez odrzucenia jego teologicznych korzeni (indyferentyzm, wolność sumienia, kolegialność) to jak gaszenie pożaru z pomocą benzyny.
Dopóki „tradycjonaliści” będą szukać sojuszu z protestantami i uznawać antypapieży, ich walka pozostanie bezowocna. Nie ma kompromisu z Rewolucją – cała struktura modernistycznego kościoła musi być odrzucona, by odzyskać społeczne panowanie Chrystusa Króla. Jak przypomina Syllabus:
„Kościół nie może pogodzić się z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją”
(błąd nr 80). Tego radykalizmu zabrakło twórcom filmu – i dlatego ich dzieło pozostanie jedynie pobożnym życzeniem w świecie pogrążonym w apostazji.
Za artykułem:
New film starring Fr. Ripperger exposes satanic roots of feminism (lifesitenews.com)
Data artykułu: 27.01.2026








