Portal Tygodnik Powszechny (27 stycznia 2026) relacjonuje rzekome „interesy sponsorów Trumpa” na Grenlandii, przedstawiając je jako główny motyw amerykańskich ambicji wobec wyspy. Artykuł, choć demaskuje finansowe powiązania administracji, całkowicie pomija katastrofalne konsekwencje ideologiczne tych działań – materialistyczną redukcję człowieka i przyrody do zasobów eksploatacyjnych.
Modernistyczna utylizacja stworzenia w służbie technokratycznej oligarchii
„Grenlandia – miejsce, które może zaważyć o przyszłości relacji między Stanami Zjednoczonymi a Europą” – piszą autorzy, ujawniając typowo modernistyczne myślenie, gdzie wartości geopolityczne zastępują porządek moralny. Koncepcja „strategicznego znaczenia” wyspy opiera się na świeckiej doktrynie Realpolitik, całkowicie obcej katolickiej nauce o powszechnym przeznaczeniu dóbr (Leon XIII, Rerum novarum).
„Grenlandia jest dla nich kusząca, bo ponad połowę kosztów eksploatacji wielkich centrów przetwarzania danych pochłaniają rachunki za energię, głównie na chłodzenie”.
Ten fragment odsłania sedno problemu: grenlandzkie lodowce i surowce traktowane są jako „zasoby” w służbie technokratycznej utopii. Tymczasem Sobór Watykański II (choć nieuznawany przez sedewakantystów) przypominał, że: „Bóg poddał ziemię z jej bogactwami zbiorowemu zarządowi ludzkości” (Gaudium et spes, 69). Wizje Petera Thiela czy Sama Altmana – budowy „zaawansowanych technologicznie miast wolności” – to jawne odrzucenie tej zasady na rzecz kultu postępu oderwanego od celów nadprzyrodzonych (Pius X, Pascendi).
Libertariańska herezja: wolność bez cnoty jako narzędzie anarchii
Artykuł ujawnia, że „w kręgach amerykańskich libertarian Grenlandia od lat funkcjonuje jako potencjalna przestrzeń dla eksperymentów ustrojowych”. Projekty „miast wolności” gloryfikują absolutną autonomię jednostki, co Pius XI potępił jako „zgubny i ohydny indywidualizm” prowadzący do „całkowitego rozpadu społeczeństwa” (Divini Redemptoris, 29).
Kardynał Alfredo Ottaviani ostrzegał przed takimi utopiami: „Gdy usuniemy z życia publicznego zasadę posłuszeństwa Bogu, pozostaje tylko tyrania silniejszego” (Il baluardo della fede, 1953). Wizja Grenlandii jako „radiatora” dla globalnego kapitalizmu doskonale ilustruje tę diagnozę – to materialistyczna parodia Królestwa Bożego, gdzie człowiek służy maszynom, a nie odwrotnie.
Ekologiczne samobójstwo jako owoc apostazji
Autorzy słusznie zauważają, że „zmiana klimatu może brutalnie zweryfikować imperialne urojenia”, lecz pomijają duchowy wymiar kryzysu. Katastrofa ekologiczna jest bezpośrednim skutkiem odrzucenia katolickiej zasady podporządkowania przyrody celom moralnym (Pius XII, przemówienie do FAO, 1953).
Gdy Donald Trump „zmiany klimatu nazywa «oszustwem»”, powiela błąd modernistów, którzy – jak pisał św. Pius X – „oddzielają wiedzę od wiary, rozum od objawienia” (Lamentabili sane). Skutkiem jest bałwochwalczy stosunek do techniki, gdzie grenlandzkie lodowce mają wartość tylko jako „chłodnice” dla centrów danych.
„Metale ziem rzadkich” vs. rzadka już cnota
Opisywane inwestycje w złoża neodymu czy prazeodymu odsłaniają eschatologiczną naiwność technokratów. Podczas gdy Kościół naucza, że „wszystkie rzeczy doczesne należy odnosić do celu nadprzyrodzonego” (Pius XI, Divini illius Magistri), oligarchowie z Doliny Krzemowej traktują grenlandzkie surowce jako narzędzia budowy „nowego wspaniałego świata” bez Boga.
Gdy autorzy piszą, że „Thiel od dawna publicznie wyraża pogląd, że «wolności nie da się pogodzić z demokracją»”, ukazują sedno problemu: technokracja to kolejna forma totalitaryzmu, tyle że w masce „postępu”. Jak ostrzegał Pius XI: „Żadna władza nie ma prawa istnieć, jeśli nie pochodzi od Boga” (Quas primas).
„W Tanbreez są potwierdzone złoża metali ziem rzadkich, głównie neodymu i prazeodymu (wykorzystywane do produkcji magnesów trwałych, bez których nie działa większość technologii)”.
Ten fragment demaskuje materialistyczną redukcję człowieka – oto istota ludzka potrzebuje „magnesów trwałych” do funkcjonowania, podczas gdy Kościół przypomina: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26 Wlg).
Katastrofa bez nawrócenia: Grenlandia jako memento
Artykuł kończy się konstatacją, że „zmiana klimatu może brutalnie zweryfikować imperialne urojenia”. To prawda, ale tylko częściowa. Prawdziwą katastrofą jest trwanie całych narodów w apostazji, czego Grenlandia staje się symbolem.
Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusowym – oto hasło, które My, w zastępstwie Chrystusa, podajemy ludzkości”. Dopóki Stany Zjednoczone i Europa odrzucają to wezwanie, ich geopolityczne gry pozostaną jedynie tanim teatrem na skraju przepaści. Grenlandzka epopeja technokratów to nie „zimno w cenie” – to kolejny krok ku wiecznej zmarzlinie dusz.
Za artykułem:
Grenlandzki interes sponsorów Trumpa. Względy bezpieczeństwa to tylko dekoracja (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








