Portal „Tygodnik Powszechny” (27 stycznia 2026) prezentuje refleksje „ks.” Adama Bonieckiego na temat przeciwdziałania hejtowi w internecie. Autor ogranicza się do czysto naturalistycznych porad psychologicznych, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar grzechu oraz konieczność łaski Bożej w przezwyciężaniu wad językowych.
Redukcja grzechu do problemu psychologicznego
W artykule czytamy: „Irytacji na zachowanie bliźnich nie sposób całkowicie wyeliminować: trzeba ją jakoś rozładować”. To stwierdzenie demaskuje fundamentalny błąd antropologiczny, charakterystyczny dla modernistycznej mentalności. Św. Tomasz z Akwinu naucza, że gniew jako namiętność jest moralnie obojętny, lecz staje się grzechem, gdy wymyka się spod kontroli rozumu i prawa Bożego (Summa Theologiae II-II, q. 158). Tymczasem „ks.” Boniecki proponuje jedynie techniki relaksacyjne:
„Moje sposoby (mało oryginalne) są takie: nie działać nigdy pod wpływem emocji, przejść się, zająć się czymś innym, odczekać”.
Całkowite przemilczenie kwestii rachunku sumienia, potrzeby sakramentu pokuty czy modlitwy o cnotę łagodności świadczy o redukcji życia duchowego do psychologii, potępionej w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907): „Nauka chrześcijańska była z początku żydowską, lecz na skutek stopniowego rozwoju stała się najpierw Pawłową, następnie Janową, aż wreszcie grecką i powszechną” (pkt 60).
Milczenie o królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwem
Najjaskrawszym pominięciem jest brak odniesienia do kryteriów katolickiej nauki społecznej. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) uczył: „Państwo, jako społeczność doskonała, winno publicznie czcić i słuchać Chrystusa, którego władza ogarnia wszystkie narody”. Tymczasem autor akceptuje świecką wizję przestrzeni publicznej, gdzie rozwiązania problemów społecznych poszukuje się poza łaską Bożą i moralnością objawioną.
Relatywizacja odpowiedzialności moralnej
Artykuł wprowadza niebezpieczny dualizm pomiędzy „anonimami” a innymi formami grzechów języka:
„Na takie wpisy należy nie reagować wcale […] jak się wzburzać na anonim? […] ktoś, kto pisze anonimowo, zwykle nie ma dobrych intencji”.
Tymczasem Katechizm Rzymski poucza, że każdy grzech przeciwko miłości bliźniego – czy to publiczny, czy prywatny – wymaga pokuty i naprawy. Pominięcie tego wątku demaskuje relatywistyczne podejście do prawa moralnego, potępione w Syllabusie błędów Piusa IX (1864): „Moralne prawa nie potrzebują sankcji Bożej” (pkt 56).
Fałszywy ekumenizm w podejściu do zła
Proponowane „rozwiązanie” stanowi klasyczny przykład naturalistycznej etyki oderwanej od nadprzyrodzoności:
„Myślę, że jedynym dobrym sposobem na to jest bycie jak ślepy mur: niereagowanie na zaczepki”.
Sprzeczne to z nauczaniem św. Augustyna: „Ten, który nie potępia złego czynu, staje się jego współuczestnikiem” (List 153). Brak jakiegokolwiek wezwania do nawrócenia hejterów czy modlitwy za prześladowców ukazuje bankructwo duchowe posoborowego „duchowieństwa”.
Teologiczne konsekwencje milczenia
Pod płaszczykiem „walki z hejtem” autor promuje w istocie bierność wobec zła. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował takich modernistów: „Przez pozorną troskę o jedność wprowadzają zamęt w sumieniach, pozwalając błędom szerzyć się bez sprzeciwu”. Prawdziwe rozwiązanie problemu hejtu wymaga:
- Publicznego uznania królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwami (Quas Primas)
- Odrzucenia fałszywego ekumenizmu i powrotu do zasady „Extra Ecclesiam nulla salus”
- Ożywienia praktyki sakramentalnej, zwłaszcza spowiedzi św. jako lekarstwa na grzechy języka
„Ks.” Boniecki, proponując czysto naturalne techniki radzenia sobie z hejtem, potwierdza tylko duchową martwotę struktur posoborowych. Jak ostrzegał Pius IX: „Kościół nie może pogodzić się z postępem nauk, który odrzuca jego niezmienne prawdy” (Syllabus, pkt 64).
Za artykułem:
Jak się nie dać hejterom? Rady człowieka doświadczonego (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








