Portal Gość Niedzielny (27 stycznia 2026) relacjonuje spotkanie wicepremiera Radosława Sikorskiego z „kardynałem” Grzegorzem Rysiem, podczas którego przekazano podziękowania od ukraińskiego ministra spraw zagranicznych za zbiórkę na rzecz Kijowa. Sikorski podkreślił, że „Ukraińcy naprawdę tego potrzebują”, nazywając rosyjskie ataki na infrastrukturę „zbrodnią wojenną”. „Arcybiskup” Ryś ogłosił wcześniej decyzję o przeznaczeniu całej składki z 1 lutego w archidiecezji krakowskiej na pomoc humanitarną dla Ukrainy, argumentując: „Nie możemy pozostać obojętni”. W obliczu tej teatralnej gestykulacji humanitarnej, która zastępuje prawdziwe posłannictwo Kościoła, należy z chirurgiczną precyzją obnażyć doktrynalne bankructwo posoborowej sekty.
Redukcja nadprzyrodzonej misji Kościoła do świeckiego NGO
Cała inicjatywa „kardynała” Rysia stanowi jaskrawą ilustrację modernistycznej herezji, która – jak potępiał Pius X w Lamentabili sane – sprowadza Kościół do poziomu organizacji filantropijnej. Podczas gdy Chrystus Pan ustanowił swój Kościół jako „depozytariusz prawdy objawionej i szafarz łaski” (Sobór Trydencki, sesja VII), pseudo-hierarchia posoborowa uprawia jałową grę w humanitarny aktywizm. W dekrecie Lamentabili Święte Oficjum jednoznacznie potępiło tezę, jakoby „społeczność chrześcijańska […] podlegała ciągłej ewolucji” (propozycja 53). Tymczasem „metropolita” Ryś ewidentnie praktykuje tę potępioną ewolucję, zamieniając ołtarz na stoisko charytatywne, a kazalnicę – na trybunę społecznikowską.
Milczenie o królewskiej władzy Chrystusa jako apostazja
Najcięższym zarzutem wobec całej tej kampanii jest całkowite przemilczenie prawdy o społecznej władzy Chrystusa Króla. Gdzie w tych działaniach odnajdujemy echo encykliki Piusa XI Quas primas, która stanowczo nauczała: „Królestwo naszego Zbawiciela obejmuje wszystkich ludzi”? W sytuacji gdy naród ukraiński cierpi pod bombami, prawdziwy pasterz winien głosić nie zbiórkę na generatory, lecz wezwanie do publicznego pokuty i uznania władzy Chrystusa nad narodami. Jak trafnie zauważył św. Robert Bellarmin: „Błądzą ci, którzy twierdzą, że Chrystus jest Głową jedynie Kościoła, a nie całego rodzaju ludzkiego” (De Romano Pontifice, III, 10). Tymczasem „hierarchowie” neo-kościoła występują w roli agentów ONZ-owskiej agendy, nie zaś heroldów Królestwa Niebieskiego.
Fałszywa ekumenia zamiast nawrócenia schizmatyków
Współpraca z ukraińskim MSZ i strukturami schizmatyckiej Cerkwi stanowi kolejną zdradę katolickiego depozytu. Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili potępiło pogląd, że „można uznać, że protestantyzm jest niczym innym niż inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej” (propozycja 18). Tym bardziej odnosi się to do prawosławia! Pius XI w Quas primas podkreślał: „Narody, które nie są katolickie, również podlegają władzy Chrystusa, choć nie uczestniczą w Jego łaskach”. Zamiast jednak głosić konieczność nawrócenia schizmatyków na jedyną prawdziwą wiarę, „abp” Ryś utrwala ich w błędzie poprzez czysto naturalistyczną współpracę.
Pomoc materialna jako kamuflaż duchowej pustki
Najbardziej przewrotnym elementem całej tej kampanii jest instrumentalne wykorzystanie cierpienia ludności do legitymizacji doktrynalnej apostazji. Gdy „kardynał” Ryś deklaruje: „Tu chodzi o życie”, dokonuje klasycznego modernistycznego redukcjonizmu – sprowadza życie wieczne do biologicznego przetrwania. Tymczasem Chrystus wyraźnie przestrzegał: „Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?” (Mk 8,36). Prawdziwy katolik pamięta, że największym miłosierdziem jest udzielanie sakramentów i głoszenie prawdy wiary, nie zaś rozdawanie generatorów prądu. Jak przypominał św. Wincenty à Paulo: „Dajemy chleb głodnym, lecz Chrystus powiedział: Nie samym chlebem żyje człowiek. Dlatego musimy dawać także pokarm duszy”.
Polityczna instrumentalizacja liturgii
Decyzja o przeznaczeniu „całej składki z 1 lutego” na cele polityczne to bezprecedensowe naruszenie natury kultu katolickiego. Ofiary składane podczas Mszy św. mają charakter cultus latriae – czci oddawanej samemu Bogu. Tymczasem „abp” Ryś degraduje je do poziomu podatku na rzecz świeckich inicjatyw, co stanowi jawne pogwałcenie kanonu 1262 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku. Co więcej, pomysł organizacji zbiórki w niedzielę poprzedzającą święto Ofiarowania Pańskiego to bluźniercze zawłaszczenie symboliki światła Chrystusowego dla celów politycznej propagandy.
Teologia zastąpiona technokratycznym aktywizmem
W całej tej akcji uderza całkowite pominięcie nadprzyrodzonej perspektywy. Gdzie jest wezwanie do modlitwy, pokuty, ofiarowania cierpień w intencji nawrócenia agresorów? Gdzie przypomnienie o sądzie ostatecznym i obowiązku zadośćuczynienia za grzechy narodów? Pius XII w encyklice Summi maeroris nauczał: „Pokój jest przede wszystkim darem Bożym, który należy wypraszać modlitwą”. Tymczasem neo-kościół proponuje technokratyczne rozwiązania, całkowicie ignorując duchowe przyczyny konfliktów – odrzucenie królewskiej władzy Chrystusa i publicznego charakteru religii katolickiej.
Komentarz końcowy: triumf naturalizmu
Opisywana inicjatywa stanowi klasyczny przykład tego, co Pius IX potępił w Syllabusie jako błąd nr 55: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła”. Współpraca „kardynała” Rysia z rządem Sikorskiego to nie wzorzec symphoniae, lecz model sekularystycznej subordynacji Kościoła wobec władzy świeckiej. W obliczu tej hańby jedyną właściwą postawą pozostaje wierność niezmiennej doktrynie katolickiej, która głosi: „Pax Christi in regno Christi” – pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusa. Wszelkie próby budowania pokoju poza Chrystusem Królem są nie tylko daremne, ale stanowią jawne buntowanie się przeciw Boskiemu porządkowi.
Za artykułem:
Wicepremier Sikorski przekazał kard. Rysiowi podziękowania od szefa ukraińskiego MSZ za pomoc dla Kijowa (gosc.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








