Portal Tygodnik Powszechny (27 stycznia 2026) prezentuje artykuł Bartłomieja Gutowskiego o losach pianisty Józefa Hofmanna jako rzekomo „ćwiczenie z widzialności” w kulturze współczesnej. Autor kreśli narrację o „logistyce pamięci” i „infrastrukturze kultury”, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar sztuki i obowiązki katolickiego artysty.
Naturalistyczna redukcja sztuki do „urzędzenia”
„Kultura jest urządzeniem. Działa wtedy, gdy dbamy o jej części, łączymy przewody, porządkujemy dane”
Już w samym wprowadzeniu autor ujawnia modernistyczne założenie, redukujące kulturę do poziomu techné – mechanicznego „urzędzenia” wymagającego jedynie sprawności operacyjnej. Tymczasem Pius XI w encyklice Divini illius Magistri nauczał, że „kultura bez Boga staje się barbarzyństwem wyrafinowanych środków”. Artykuł całkowicie pomija ontologiczny związek sztuki z transcendentnym pięknem, o którym pisał św. Tomasz z Akwinu (Summa Theologiae, I, q. 5, a. 4).
Pamięć zbiorowa bez sacrum
Gutowski twierdzi, że „pamięć zbiorowa nie 'leży’ w przeszłości, tylko jest nieustannie produkowana przez media i technologie”. To czysto pozytywistyczne ujęcie, sprzeczne z katolicką koncepcją tradycji jako depositum fidei. Papież Pius IX w Syllabusie błędów potępił tezę, że „prawda zmienia się wraz z człowiekiem” (pkt 58), zaś św. Wincenty z Lerynu w Commonitorium definiował rozwój doktryny jako wzrost „w tym samym duchu, w tej samej doktrynie”.
Autor pomija fundamentalne pytanie: jaką prawdę o człowieku i jego przeznaczeniu do zbawienia miał przekazywać Hofmann poprzez swoją sztukę? Zamiast analizy moralnego i duchowego wymiaru muzyki, otrzymujemy technokratyczne rozważania o „platformach i bazach danych”.
Kryzys artysty bez grzechu i łaski
„Pogorszenie jego sytuacji wiązano z alkoholem. Niemniej redukowanie tej historii do moralnej przypowieści byłoby tyleż wygodne, co jałowe”
W tym fragmencie ujawnia się typowo modernistyczne odrzucenie kategorii grzechu i nawrócenia. Gdy autor pisze o „przemocy miękkiej, instytucjonalnej” w Curtis Institute, całkowicie ignoruje doktrynę o władzy i posłuszeństwie (Roman Pontifex Leona XIII). Św. Alfons Liguori w Theologia Moralis podkreślał, że posłuszeństwo przełożonym jest cnotą teologalną, zaś bunt przeciw prawowitej władzy – grzechem ciężkim.
Fałszywy kult „bohatera narodowego”
Propozycja, by Hofmann „powinien częściej pojawiać się w naszej świadomości” jako rzekomy „bohater narodowy”, stanowi przejaw laickiego bałwochwalstwa. Pius XI w Quas Primas przypominał: „Królestwo Chrystusa nie jest tego świata, dlatego Kościół nie może utożsamiać się z żadnym narodem”. Katolicki artysta winien kierować się dewizą Ad Maiorem Dei Gloriam, a nie służyć świeckim mitom narodowym.
Infrastruktura bez duszy
Wychwalanie Instytutu Polonika za „profesjonalną dokumentację” przy równoczesnym pominięciu katolickich kompozytorów (Moniuszko, Paderewski, Szymanowski) świadczy o apostazji współczesnej kultury. Już Leon XIII w Sapientiae Christianae ostrzegał przed „kulturą odłączoną od wiary, która staje się narzędziem zepsucia”.
Artykuł kończy się bluźnierczym porównaniem: „Rocznica Hofmanna to w gruncie rzeczy ćwiczenie z widzialności”. Tymczasem Sobór Trydencki w dekrecie o sztuce sakralnej uczył, że sztuka prawdziwie wielka zawsze kieruje wzrok ku Bogu (Sess. XXV).
Przedstawiona narracja to klasyczny przykład modernistycznego zawłaszczenia kultury – redukcja sztuki do poziomu techniki, pamięci do poziomu danych, a artysty do poziomu produktu marketingowego. Kościół zaś zawsze nauczał, że Ars sine scientia nihil est – sztuka bez (nadprzyrodzonej) wiedzy jest niczym.
Za artykułem:
Ćwiczenie z widzialności (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








