Mit „świętego” Paderewskiego a katolicka rzeczywistość
Portal Tygodnik Powszechny (27 stycznia 2026) relacjonuje wspomnienia pianistów o Józefie Hofmannie, bezkrytycznie powielając modernistyczne mity i relatywizując katolickie kryteria świętości. W tekście pojawia się zdumiewające zestawienie postaci Ignacego Paderewskiego z Hofmannem, gdzie pierwszego przedstawia się jako „powszechnie uwielbianego” artystę, podczas gdy prawda o jego pozycji w Kościele jest diametralnie odmienna.
„Co dziwne, nigdy nie słyszałem gry Paderewskiego i zapytałem Hofmanna, co sądzi o swoim rywalu (Paderewski był powszechnie uwielbiany, podczas gdy sztuka Hofmanna […] bywała niczym perły rzucane przed wieprze)».
Fałszywy kult „świętego” artysty
Przytoczony fragment ujawnia kluczowy problem: próbę budowania świeckiego kultu jednostki w oderwaniu od obiektywnych kryteriów świętości. Paderewski – mason i polityk zaangażowany w budowę antykatolickiego państwa – zostaje podniesiony do rangi quasi-religijnego idolu. Tymczasem Kościół katolicki jasno naucza, że sanctitas (świętość) wymaga:
- Heroiczności cnót teologalnych (wiara, nadzieja, miłość) i kardynalnych
- Świadectwa krwi za wiarę (w przypadku męczenników)
- Cudów potwierdzonych przez śledztwo kanonizacyjne
Żaden z tych warunków nie został spełniony w przypadku Paderewskiego, którego działalność polityczna skutkowała m.in. prześladowaniami katolików obrządku wschodniego i poparciem dla antyklerykalnej konstytucji marcowej. Artykuł pomija te fakty, stosując typową dla modernizmu redukcję świętości do popularności.
Naturalistyczna wizja sztuki
Opisy techniki gry Hofmanna zdradzają głęboko naturalistyczne podejście do sztuki, oderwane od jej nadprzyrodzonego celu. Gdy Chotzinoff zachwyca się, że „ton [Hofmanna był] szlachetny, piękny i władczy, niczym głos idealnego śpiewaka”, ujawnia się tu klasyczny błąd modernizmu: estetyzacja bez odniesienia do Telos (celu ostatecznego). Tymczasem Pius X w Motu Proprio Tra le sollecitudini (1903) przypominał:
„Muzyka kościelna powinna przede wszystkim posiadać prawdziwe cechy sztuki świętej, wykluczając wszystko, co nie odpowiada jej powadze”
Opisywane „sztuka dla sztuki”, gdzie wykonawca staje się celem samym w sobie („Hofmann […] był najmniej kapryśnym ze wszystkich znanych mi muzyków”), to przejaw bałwochwalczego kultu człowieka, potępionego przez św. Piusa X w encyklice Pascendi Dominici gregis jako część modernistycznej herezji.
Językowa maskarada apostazji
Retoryka artykułu pełna jest symptomów posoborowego relatywizmu. Określenia typu „powszechnie uwielbiany” (Paderewski) czy „najwybitniejszy pianista” (Hofmann) wprowadzają demokratyczną hierarchię wartości, gdzie liczy się ludzkie uznanie, nie zaś obiektywna prawda. Tymczasem już św. Augustyn w De doctrina christiana przestrzegał:
„Kto pragnie być nie tylko wierzącym, lecz i widzącym, niech szuka nie w głosie ludu, lecz w niezmiennym świetle prawdy” (Lib. I, Cap. XXXVII)
Brak jakiegokolwiek odniesienia do życia duchowego artystów (czy to Hofmanna, czy Paderewskiego) świadczy o totalnej sekularyzacji narracji. W świecie opisanym przez Tygodnik nie istnieją pojęcia łaski, grzechu czy zbawienia – zastąpione przez estetyczny hedonizm i kult „mistrzostwa”.
Konsekwencja modernistycznej rewolucji
Prezentowany materiał jest logiczną konsekwencją soborowej rewolucji, która – jak zauważył abp Marcel Lefebvre – „zastąpiła królestwo Chrystusa królestwem człowieka”. Gdy sztuka przestaje służyć Ad maiorem Dei gloriam (Ku większej chwale Bożej), staje się narzędziem autoapoteozy artysty, co doskonale ilustruje opis wizyty Hofmanna u Paderewskiego:
„Paderewski, we fraku, z wykrochmalonym kołnierzykiem i mankietami (była dziesiąta rano!), wkroczył niczym Ludwik XIV”
To nie przypadek, że obaj pianiści działali w czasach, gdy masoneria intensywnie promowała kult „wielkich indywidualności” jako substytut świętych. Już w 1917 r. św. Pius X ostrzegał w Lamentabili sane przed błędem „redukcji religii do subiektywnego uczucia” (propozycja 22), co dokładnie widać w bezkrytycznym uwielbieniu dla „geniuszu” oderwanego od moralności.
Odrzucając katolicką hierarchię wartości, gdzie sztuka służyła wychowaniu ku wieczności, artykuł Tygodnika staje się mimowolnym świadectwem duchowej zapaści świata, który odrzucił społeczne panowanie Chrystusa Króla. Jak przypomina encyklika Quas Primas Piusa XI:
„Nie będzie trwałego pokoju między narodami, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”
Wobec takich tekstów jedyną katolicką odpowiedzią jest żarliwa modlitwa o nawrócenie zagubionych dusz i powrót sztuki na służbę Jedynemu Panu – Jezusowi Chrystusowi, Królowi Wszechświata.
Za artykułem:
Jak widzieli Hofmanna inni muzycy? Rubinstein, Rachmaninow, Horowitz (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








