Portal eKAI (29 stycznia 2026) relacjonuje stanowisko Instytutu Ordo Iuris wobec projektu rozporządzenia Ministerstwa Cyfryzacji usuwającego słowa „mężczyzna” i „kobieta” z aktów małżeństwa. Instytut argumentuje rzekomą niezgodność tej zmiany z art. 18 Konstytucji RP, Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym oraz orzecznictwem sądowym, powołując się na wypowiedź senator Alicji Grześkowiak z 1997 r. o „bocznej furtce” dla instytucjonalizacji związków homoseksualnych. Ordo Iuris apeluje o zaskarżenie rozporządzenia do Trybunału Konstytucyjnego. „Zasada heteroseksualności małżeństwa została wyrażona już podczas prac Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego nad przepisem art. 18 Konstytucji RP” – podkreśla Instytut, ignorując przy tym nadprzyrodzony fundament instytucji małżeństwa.
Redukcja małżeństwa do świeckiej umowy
Analiza Ordo Iuris, ograniczająca się wyłącznie do poziomu konstytucyjnego pozytywizmu, zdradza głębokie oderwanie od katolickiej nauki o małżeństwie jako sacramentum magnum (Ef 5,32). Instytut walczy jedynie o zachowanie „wartości konstytucyjnej” małżeństwa, całkowicie pomijając jego istotę jako nierozerwalnego sakramentu ustanowionego przez Chrystusa (Trid. Sess. XXIV).
„Uniemożliwiałoby to wprowadzenie do prawa boczną furtką albo wprost możliwości zawierania związków między osobami, które wykazują się naturalnymi przeszkodami do zawarcia małżeństwa”
– cytują autorzy słowa Grześkowiak, które mimo pozornej słuszności, redukują małżeństwo do poziomu instytucji prawnej, milcząc o jego charakterze ofiarnym i zbawczym.
Teologiczne bankructwo „obrońców rodziny”
Ordo Iuris, powołując się na art. 1 § 1 Kodeksu rodzinnego, nie wspomina ani słowem o „pierwszym cudzie w Kanie Galilejskiej, gdzie Chrystus Pan przywiązuje szczególną wagę do świętości i nierozerwalności węzła małżeńskiego” (Pius XI, Casti Connubii). Instytut walczy o „naturalną tożsamość małżeństwa”, lecz nie potrafi wskazać jej źródła w odwiecznym prawie Bożym, ograniczając się do poziomu „bogatego orzecznictwa” sądów, które same są emanacją modernistycznego państwa. Jakże wymowne jest milczenie o kan. 1013 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r.: „Małżeństwo zostało ustanowione dla zrodzenia i wychowania potomstwa” – celu, który homoseksualizm z natury unicestwia.
Modernistyczna pułapka języka
Projekt rozporządzenia nie jest błędem technicznym, lecz strategią dekonstrukcji wpisaną w logikę soborowej apostazji. Usunięcie słów „mężczyzna” i „kobieta” otwiera drogę do legalizacji „małżeństw” homoseksualnych poprzez precedensowe orzecznictwo, co dokumentował już Pius XI w Divini Redemptoris potępiając „podstępne metody, które powoli, krok po kroku, torują drogę do zasad i tendencji katastrofalnych w skutkach”. Ordo Iuris, walcząc z symptomami, nie dostrzega choroby: państwo które chce definiować małżeństwo, jest z natury antykatolickie, gdyż „władza państwowa nie jest nadrzędna wobec małżeństwa” (Pius XI, Quas Primas).
Bierność wobec apostazji
Wzywanie do „niezwłocznego zaskarżenia rozporządzenia” do Trybunału Konstytucyjnego – instytucji powstałej w ramach tzw. III RP – zdradza naiwność prawniczą i teologiczną. W świetle nauki Leona XIII (Immortale Dei) państwo nie ma kompetencji do legitymizacji lub delegitymizacji małżeństwa, gdyż jego źródłem jest sam Bóg. Tymczasem Instytut traktuje sądy jako arbitra prawdy, podczas gdy „żadna ludzka władza nie może zastąpić autorytetu Boga i Jego praw” (Pius IX, Quanta cura). To nie Trybunał Konstytucyjny, lecz prawowici pasterze Kościoła mają obowiązek potępiać tę bezbożną inicjatywę.
Milczenie o królestwie Chrystusa
Najcięższym zarzutem wobec Ordo Iuris jest całkowite pominięcie społecznego panowania Chrystusa Króla. Analiza Instytutu nie wspomina ani razu o encyklice Quas Primas, w której Pius XI nauczał: „Jeżeli kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój”. Broniąc konstytucyjnego art. 18, Instytut godzi się na laicką niewolę, w której Bóg jest wygnany z życia publicznego. To nie błąd taktyczny, lecz implicite akceptacja modernistycznej herezji o autonomii sfery świeckiej.
Konsekwencje duchowe
Każda próba „redefinicji” małżeństwa jest nie tylko błędem prawnym, ale świętokradzkim zamachem na obraz samego Boga (Rdz 1,27). Autorzy projektu, usuwając słowa „mężczyzna” i „kobieta”, realizują program „wrogów wewnątrz Kościoła”, przed którymi ostrzegał św. Pius X w Pascendi dominici gregis. Tymczasem Ordo Iuris, zamiast wezwać do publicznego pokuty i odnowy życia łaską, ogranicza się do „konsultacji publicznych” – kolejnego mechanizmu demoliberalnego bałwochwalstwa. Dopóki naród polski nie uzna „prawa Chrystusowego za podstawę praw państwowych” (Pius XI, Ubi arcano), każda „obrona małżeństwa” będzie jedynie gaszeniem pożaru bez ugaszenia jego źródła.
Za artykułem:
29 stycznia 2026 | 17:39Ordo Iuris: usuwanie słów „mężczyzna” i „kobieta” z aktu małżeństwa – niezgodne z Konstytucją (ekai.pl)
Data artykułu: 29.01.2026








