Portal Opoka (29 stycznia 2026) publikuje komentarz ks. Rafała Hołubowicza, który na pozór broni katolickiej doktryny o Bożej sprawiedliwości. Autor pisze: „Bóg nigdy nie przymyka oczu na grzech” i krytykuje relatywistyczne tendencje we współczesnym nauczaniu. Jednakże cały wywód pozostaje więźniem posoborowych założeń, pomijając kluczowe elementy katolickiej teologii sądu.
Teologiczny minimalizm w służbie modernizmu
Ks. Hołubowicz stwierdza: „Zniekształcamy obraz Boga, jeśli mówimy wyłącznie o Jego miłosierdziu, a przemilczamy Jego sprawiedliwość”. Choć słusznie wskazuje na konieczność równowagi, to jego analiza grzęźnie w powierzchownym „zarówno-miłosierny-jak-i-sprawiedliwy”, całkowicie pomijając istotę katolickiej doktryny o justitia vindicativa (sprawiedliwości karzącej).
Kościół naucza niezmiennie: „Bóg w swej nieskończonej sprawiedliwości karze zło, aby przywrócić porządek naruszony grzechem” (Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica I-II, q. 87 a. 3). Tymczasem autor ogranicza się do stwierdzenia, że „grzech zawsze niesie konsekwencje”, redukując sprawiedliwość Bożą do naturalnych następstw złych czynów. To klasyczny przejaw naturalizmu teologicznego, gdzie nadprzyrodzona kara zastępowana jest psychologizującą koncepcją „konsekwencji”.
Piekło jako „tragiczna konsekwencja” – herezja w przebraniu ortodoksji
Najbardziej niepokojące jest ujęcie prawdy o piekle: „Piekło nie jest straszakiem […] lecz tragiczną konsekwencją świadomego i ostatecznego odrzucenia Boga”. To ewidentne nawiązanie do modernistycznej herezji apokatastasis, podszytej fałszywym współczuciem.
Porównajmy z niezmiennym nauczaniem:
„Kto umiera w stanie grzechu śmiertelnego, bez skruchy, ten będzie cierpiał męki piekła na wieki” (Sobór Laterański IV, konst. 1)
Gdzież tu mowa o „tragicznej konsekwencji”? Doktryna katolicka mówi wyraźnie o aktywnym sądzie i karze, nie zaś o biernych „konsekwencjach”.
Milczenie o Kościele jako sędzi i stróżu prawd wiecznych
Autor kompletnie pomija kluczową rolę Kościoła w głoszeniu prawdy o sądzie ostatecznym. Nie wspomina nic o:
- Obowiązku publicznego wyznawania wiary pod grzechem śmiertelnym (Kan. 1325 Kodeksu Prawa Kanonicznego 1917)
- Bezwarunkowym potępieniu indyferentyzmu religijnego (Grzegorz XVI, Mirari vos; Pius IX, Quanta cura)
- Zakazie komunii z heretykami i schizmatykami (Sobór Florencki, Laetentur caeli)
Tymczasem współczesne „structury kościelne” aktywnie promują dialog z heretykami i relatywizują prawdy wiary. Ks. Hołubowicz pisze wprawdzie o „niektórych ludziach Kościoła”, ale nie odważy się nazwać rzeczy po imieniu: apostazja hierarchii posoborowej jest głównym źródłem dzisiejszego zamętu doktrynalnego.
Chrystus Król odsunięty w cień
W komentarzu brakuje zasadniczego elementu: Chrystusa jako Sędziego sprawiedliwego i Króla narodów. Jak przypomina Pius XI w encyklice Quas primas (1925):
„Panowanie naszego Odkupiciela obejmuje także wszystkich niechrześcijan […] Zostali bowiem odkupieni drogą krwią Chrystusa”
Bez przywrócenia publicznego panowania Chrystusa Króla wszelkie mówienie o sprawiedliwości Bożej pozostaje jałowym moralizowaniem.
Duchowość bez Krzyża, czyli kolejna herezja
Scena uciszenia burzy (Mk 4, 35-41) zostaje przedstawiona wyłącznie jako pocieszenie w trudnościach. Tymczasem Ojcowie Kościoła widzą w tym epizodzie przede wszystkim zapowiedź męki i zmartwychwstania. Św. Augustyn komentuje: „Łódź to Kościół miotany falami prześladowań, aż do dnia gdy Chrystus powstanie z martwych” (Sermo 63).
Redukowanie tej perykopy do „pocieszenia” odbiera jej eschatologiczny wymiar – kolejny przejaw demitologizacji Pisma Świętego, tak charakterystycznej dla modernistycznej egzegezy.
Fałszywa alternatywa: humanizm zamiast nadprzyrodzoności
Końcowe wezwanie do „uczciwej wiary” brzmi szczególnie ironicznie w kontekście milczenia o koniecznych środkach zbawienia. Gdzież jest mowa o:
- Obowiązku przynależności do Kościoła katolickiego pod groźbą potępienia (Bonifacy VIII, Unam sanctam)
- Niezbędności sakramentów ważnie sprawowanych
- Bezwzględnym zakazie uczestnictwa w fałszywych kultach?
Artykuł pozostaje w sferze ogólnikowego „zaufania Bogu”, całkowicie pomijając konkretne wymagania życia w łasce uświęcającej. To nie jest katolicka duchowość – to religijny humanizm w przebraniu pobożności.
Za artykułem:
Pan jest sprawiedliwy (opoka.org.pl)
Data artykułu: 29.01.2026








