Portal eKAI (29 stycznia 2026) relacjonuje wystąpienie „arcybiskupa” Adriana Galbasa SAC podczas „mszy” przy grobie Karola Wojtyły w Watykanie. W homilii pełnej teologicznych dwuznaczności hierarcha posoborowej struktury przedstawił naturalistyczną wizję „światła” pozbawioną nadprzyrodzonej łaski, redukującą chrześcijaństwo do psychologicznej autokreacji.
Parodia katolickiej doktryny o łasce
„Abp Adrian Galbas SAC nawiązał do Ewangelii dnia mówiącej o Świetle, którym jest Chrystus” – czytamy w relacji. Już w tym sformułowaniu ujawnia się zasadniczy błąd: Chrystus nie jest „światłem” w modernistycznym znaczeniu inspiracji moralnej, lecz Lux Vera (Światłem Prawdziwym) udzielającym łaski uświęcającej przez sakramenty. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas primas: „Chrystus ma władzę nie tylko nad naturą ludzką, która dobrowolnie i z miłości poddała Mu się jako Odkupicielowi, ale także nad wszelkimi stworzeniami”. Tymczasem Galbas redukuje tę władzę do metafory „kagańca”, który wierni mają „odpalać” w rytuale samoaktualizacji.
„Próbujmy dzisiaj znaleźć chwilę, żeby usiąść przed Panem i pomyśleć sobie, kimże ja jestem, że tyle dostałem, że jestem w Kościele, że mam sakramenty” – cytuje portal słowa „arcybiskupa”.
Fraza „jestem w Kościele” w ustach hierarchy struktury posoborowej stanowi zdradę eklezjologicznej prawdy. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX (pkt 19-22), Kościół jest widzialną, doskonałą społecznością ustanowioną przez Chrystusa, a nie zbiorem indywidualnych „doświadczeń duchowych”. „Sakramenty”, o których mówi Galbas, w rzeczywistości są nieważnymi znakami w świetle bulli Sacramentum Ordinis Piusa XII i instrukcji Lamentabili sane św. Piusa X potępiającej modernistyczne rozumienie kultu.
Statystyki zamiast grzechu pierworodnego
Szczytem naturalizmu jest pytanie retoryczne hierarchy: „Dlaczego w mojej Warszawie tylko 15 proc. potrzebuje każdej niedzieli przyjść, aby odpalić od wielkiego ognia malutkie płomyki swojego codziennego życia?”. To czysto socjologiczna diagnoza ignorująca nadprzyrodzoną przyczynę apostazji – utratę wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii i odrzucenie dogmatu o grzechu pierworodnym. Zamiast wezwać do pokuty i nawrócenia, Galbas proponuje terapię światłem:
„Próbujmy w konkretach poodrzucać te wszystkie ‘garnce’ i ‘łóżka’ i pozwolić światłu świecić. Wznieśmy je jak najwyżej w sobie, na świeczniku naszego człowieczeństwa”.
Ta gnostycka wizja autoiluminacji stoi w jaskrawej sprzeczności z nauczaniem św. Pawła: „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa Jezusa” (2 Kor 4,6 Wlg). Łaska pochodzi ad extra, a nie z autoekspresji „człowieczeństwa”.
Wojtyła jako anty-wzór
Szczególnie bluźnierczy jest fragment gloryfikujący Karola Wojtyłę: „Jako wzór człowieka, który wysoko postawił Światło Chrystusa na świeczniku swojego życia, wskazał św. Jana Pawła II”. W świetle niezmiennej doktryny:
- Wojtyła uczestniczył w bałwochwalczych ceremoniach w Asyżu (1986), łamiąc pierwsze przykazanie
- Promował relatywizm religijny w encyklice Ut unum sint, sprzeczny z Mortalium animos Piusa XI
- Wprowadzał posoborowe novum w liturgii, co św. Pius X w Lamentabili sane potępił jako „przyczynę zepsucia wiary i moralności” (pkt 61)
Kanonizacja Wojtyły przez bergoglio w 2014 r. stanowiła ultimum supplicium (ostateczną karę) dla posoborowej pseudodoktryny o „świętości ludu Bożego”.
Paradoks „ucznia-misjonarza” bez nadprzyrodzonego celu
Centralnym punktem homilii jest hasło „uczniowie-misjonarze”, które Galbas interpretuje jako czysto immanentny projekt samorealizacji: „Na mocy otrzymanego chrztu każdy jest uczniem-misjonarzem. Jeśli jest uczniem, musi być misjonarzem. Jeśli nie jest misjonarzem, bajdurzy tylko o tym, że jest uczniem”. To czysto pragmatyczna definicja zerwana z nadprzyrodzonym celem Kościoła – zbawieniem dusz. Jak nauczał Sobór Trydencki (sesja VI, kan. 18): „Wiara bez uczynków jest martwa, ale uczynki bez łaski są bezużyteczne dla zbawienia”.
„Biskup” posoborowy celowo pomija kluczowy element: bez łaski uświęcającej i prawdziwej Wiary żadne „misjonarstwo” nie ma wartości nadprzyrodzonej. Jak ostrzegał Pius IX w Syllabusie (pkt 15-17): „Nadzieja zbawienia dla niekatolików jest czczym złudzeniem”.
Błędna interpretacja pokory
Najbardziej niebezpieczny jest fragment o pokorze: „pokora to znaczy zrobić w sobie miejsce dla drugiego, którym jest Pan i dla drugiego, którym jest człowiek”. To mistyczny panteizm sprzeczny z katolicką definicją cnoty pokory jako „uznania prawdy o sobie jako stworzeniu wobec Stwórcy” (św. Tomasz, ST II-II, q.161). W tej perspektywie nie ma miejsca na:
- Rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii
- Potrzebę sakramentalnej spowiedzi
- Obowiązek czci Marji jako Pośredniczki Łask
Rezultatem jest religia psychologicznego samozadowolenia, gdzie „światło” jest metaforą samoakceptacji, a nie lumen Christi prowadzącym do visio beatifica.
Konsekwencje doktrynalne
Homilia Galbasa stanowi modelowy przykład posoborowej apostazji:
- Redukcja łaski do naturalnego światła – sprzeczna z kanonami soboru w Orange (529)
- Cultus człowieka – gloryfikacja Wojtyły zamiast Chrystusa Króla
- Pomieszanie porządku naturalnego i nadprzyrodzonego – typowe dla modernizmu potępionego w Pascendi
Jak ostrzegał św. Pius X: „Moderniści zastępują pobożność religijną sentymentem czysto ludzkim i świecką filantropią” (encyklika Pascendi, 39).
Jedyną odpowiedzią katolika na tego typu wystąpienia jest odium theologicum wobec błędów i powrót do niezmiennej doktryny wyrażonej w Quas primas Piusa XI: „Kiedy ludy wyrzekną się panowania Zbawiciela, niechybnie popadną w niewolę błędu, namiętności i wojny”. Prawdziwym Światłem pozostaje tylko Chrystus Król – Lux vera quae illuminat omnem hominem venientem in hunc mundum (J 1,9).
Za artykułem:
29 stycznia 2026 | 16:12Abp Galbas: św. Jan Paweł II postawił Chrystusa na świeczniku swojego życia (ekai.pl)
Data artykułu: 29.01.2026








