Portal Tygodnik Powszechny (28 stycznia 2026) relacjonuje dramatyczne wydarzenia w Minneapolis, gdzie funkcjonariusze federalnej Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) zastrzelili dwoje cywilów – Renée Good i Alexa Prettiego. Autor artykułu, Tomasz Stawiszyński, skupia się na analizie „rozbieżności pomiędzy nagraniami a oficjalnymi relacjami służb”, wskazując na kryzys zaufania do instytucji państwowych i postępującą erozję pojęcia obiektywnej prawdy. W całym wywodzie jednakże programowo pomija fundamentalną przyczynę tej społecznej degeneracji: całkowitą eliminację Boga i Jego praw z życia publicznego.
Naturalistyczna pułapka „nowej rzeczywistości”
„Funkcjonujemy w uniwersum złożonym z wielu światów, pomiędzy którymi nie istnieją żadne widoczne przejścia”
Stawiszyński, powołując się na Borgesa, diagnozuje współczesność jako przestrzeń „całkowitego zatarcia różnicy pomiędzy rzeczywistością a interpretacją”. Ten pozornie błyskotliwy wywód jest jednak klasycznym przykładem modernistycznej sofistyki, która – jak przestrzegał św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis – „pod pozorem filozofii usiłuje obalić wszelkie podstawy wiary i sprawiedliwości” (Denzinger 2071). Gdy odrzuca się niezmienne kryterium Prawdy Objawionej, każda interpretacja staje się równouprawniona – w tym interpretacja uzurpatorskiej władzy, dla której życie ludzkie jest jedynie przedmiotem politycznego przetargu.
Autor zupełnie ignoruje katolicką naukę społeczną, która jednoznacznie wskazuje, że „pokój możliwy jest jedynie w królestwie Chrystusa” (Pius XI, Quas Primas). W sytuacji, gdy Stany Zjednoczone – podobnie jak większość tzw. Zachodu – wyrzekły się publicznego panowania Chrystusa Króla, przemoc stanowi nieuchronną konsekwencję społeczeństwa zbudowanego na fundamencie relatywizmu moralnego.
Polityczne kłamstwo jako owoc apostazji
Stawiszyński słusznie piętnuje kłamstwa Donalda Trumpa i J.D. Vance’a, którzy „systematycznie wmawiają opinii publicznej, że widać na tych taśmach coś innego, niż na nich widać”. Nie dostrzega jednak, że tego typu praktyki są bezpośrednim następstwem kulturowej dominacji modernizmu potępionego przez św. Piusa X. Gdy w 1907 r. papież przestrzegał przed „fałszywą filozofią, która z wolności badań czyni zasadę i podstawę wszelkiej prawdy” (Dekret Lamentabili, prop. 6), przewidział dokładnie mechanizmy, które dziś obserwujemy w amerykańskiej polityce.
Katolicka doktryna zawsze nauczała, że „królowie otrzymują władzę od Boga nie po to, by panowali, lecz by dobrze służyli” (Leon XIII, Diuturnum illud). W systemie, gdzie władza wywodzi się z woli ludu a nie z nadania Bożego, kłamstwo staje się nieodłącznym narzędziem utrzymania kontroli – czego dobitnym przykładem jest zarówno postawa Trumpa, jak i całej klasy politycznej po obu stronach amerykańskiego pseudo-sporu.
Humanitarna maska rewolucyjnej przemocy
Artykuł wyraża zadowolenie z faktu, że „większość Amerykanów ufa własnym zmysłom” w ocenie działań ICE. To klasyczny przykład liberalnego samozadowolenia, które – jak ostrzegał Pius IX w Syllabusie błędów – „przedkłada opinie tłumu nad niezmienne zasady moralne” (prop. 77-79). Protesty przeciwko przemocy federalnych służb są jedynie powierzchowną reakcją na objawy kryzysu, podczas gdy jego źródło pozostaje nienaruszone: całkowite odrzucenie Boga jako fundamentu ładu społecznego.
Co szczególnie wymowne, autor w żadnym miejscu nie wspomina o katolickim nauczaniu o świętości życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. W świecie, gdzie legalizuje się aborcję aż do narodzin, eutanazję i małżeństwa sodomitów, oburzenie na pojedyncze przypadki policyjnej przemocy jest wyłącznie przejawem hipokryzji. Jak nauczał Pius XI: „Nie może być prawdziwej miłości bliźniego bez miłości Boga” (Divini Redemptoris).
Powrót do królestwa Chrystusa jedynym ratunkiem
Diagnoza postawiona przez Stawiszyńskiego jest w istocie potwierdzeniem prawd, które Kościół głosi od dwóch tysięcy lat. Gdy w 1925 r. Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, jednoznacznie stwierdził: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego” (Quas Primas).
Dramat Minneapolis nie jest więc wyłącznie konsekwencją „przekonania o własnej wszechmocy” funkcjonariuszy ICE, jak sugeruje autor. To nieuchronny owoc społeczeństwa, które świadomie odrzuciło swego prawowitego Króla. Dopóki władza publiczna nie uzna – jak nauczał Pius IX – że „Kościół jest prawdziwym i doskonałym społeczeństwem, posiadającym własne i wieczne prawa nadane przez Boga” (Syllabus, prop. 19), dopóty przemoc i kłamstwo pozostaną podstawowymi narzędziami sprawowania rządów.
W tym kontekście szczególnie wymowna jest całkowita absencja jakiejkolwiek wzmianki o modlitwie, zadośćuczynieniu czy potrzebie nawrócenia w analizie Stawiszyńskiego. To doskonałe odzwierciedlenie mentalności „ludzi, którzy wzgardziwszy panowaniem Odkupiciela, stali się wygnańcami z Jego Królestwa” (Pius XI, Quas Primas). Bez powrotu do zasad wyrażonych w encyklice Immortale Dei Leona XIII, który nauczał, że „prawdziwa wolność nie polega na czynieniu tego, co się podoba, ale na prawie do czynienia tego, co należy”, żadne reformy policyjnych procedur nie przyniosą trwałej poprawy.
Za artykułem:
Co widzimy, kiedy widzimy śmierć Renée Good i Alexa Prettiego (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 28.01.2026







