Portal Gość Niedzielny (30 stycznia 2026) w artykule pt. „POLSA: chińska rakieta może wejść w atmosferę ziemską pomiędzy godz. 7 a 13” informuje o zagrożeniu spadającymi szczątkami chińskiej rakiety kosmicznej nad terytorium Polski. Mimo technicznej precyzji w opisie trajektorii obiektu („nad Bieszczadami (godz. 8.23), w pasie linii brzegowej Morza Bałtyckiego (od Szczecina po Hel, godz. 9.54), oraz Suwalszczyzną (od Mierzei Wiślanej po granicę z Białorusią w okolicach Dąbrowy Białostockiej, godz. 11.55)”), tekst pomija fundamentalną perspektywę katolicką wobec zjawisk przyrodniczych.
Naturalizm jako nowa religia posoborowej rzeczywistości
Artykuł symptomatycznie redukuje rzeczywistość do wymiaru czysto materialnego, operując wyłącznie pojęciami technicznymi: „deorbitacji rakiety”, „szacowanej masy (11000 kg)”, „danych o trajektorii obiektu”. Brak choćby wzmianki o Opatrzności Bożej rządzącej wszelkimi zjawiskami przyrody („Wszystkie dzieła Pana błogosławcie Pana” – Dan 3,57 Wlg) odsłania modernistyczne założenie, że świat funkcjonuje autonomicznie względem Stwórcy. Jak trafnie zauważył Pius XI w encyklice Quas primas, „ludzie usunęli Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”, co prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której zagrożenie kosmiczne analizuje się bez odniesienia do Sądu Bożego.
„Operatorzy Centrum prowadzą obserwacje za każdym razem, kiedy obiekt jest w zasięgu naszych teleskopów, m.in. zaobserwowany został przelot obiektu na wysokości ok. 200 km nad powierzchnią Ziemi z obserwatorium POLON-Afryka (RPA)”.
Ten fragment demaskuje scjentystyczną pychę współczesnych „ekspertów”, którzy – jak ojcowie wieży Babel – pokładają ufność w ludzkich technologiach, zapominając, że „jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą” (Ps 126,1 Wlg). Tymczasem prawowierna katolicka odpowiedź na podobne zagrożenia zawsze obejmowała trzy filary: naukową roztropność (zgodnie z zasadą „ora et labora” – módl się i pracuj), publiczne akty pokutne oraz zawierzenie Bożej Opatrzności.
Milczenie o moralnym wymiarze kosmicznej ekspansji
Autorzy nie zadają kluczowego pytania: jakie moralne konsekwencje niesie współpraca z chińskim reżimem odpowiedzialnym za prześladowania katolików? Chiński program kosmiczny rozwija państwo jawnie walczące z Kościołem, niszczące świątynie i więżące biskupów. Informowanie o jego technologiach bez moralnego osądu stanowi milczące przyzwolenie na prześladowania – „qui tacet consentire videtur” (kto milczy, ten się zgadza).
Katastrofalne w skutkach pominięcie stanowi brak wezwania do modlitwy w obliczu zagrożenia. Historyczne kroniki odnotowują, jak podczas klęsk żywiołowych zwoływano procesje błagalne z Najświętszym Sakramentem. Dziś „katolickie” media ograniczają się do suchych komunikatów technokratów, co stanowi dowód apostazji posoborowych struktur.
Kosmiczne śmieci i duchowe zgliszcza
Opis „szczątków obiektu mogących dotrzeć do powierzchni Ziemi” staje się metaforą duchowej kondycji posoborowego establishmentu. Tak jak kosmiczny złom nie spłonął w atmosferze, tak modernistyczne doktryny nie uległy oczyszczeniu w ogniu Tradycji. Artykuł współgra z duchem Syllabusu Piusa IX, który potępił błąd mówiący, że „Kościół powinien się pogodzić z postępem” (punkt 80). Tymczasem dla katolika każdy fenomen przyrodniczy stanowi wezwanie do refleksji nad kruchością życia i koniecznością ufności w Bożą Opatrzność („Deus providebit” – Bóg zapewni).
W czasach prawdziwego Kościoła podobne ostrzeżenia stałyby się okazją do publicznych modlitw ekspiacyjnych. Dziś „katolickie” media reprodukują język świeckich agencji prasowych, co dowodzi całkowitej kapitulacji przed naturalizmem. Jak przypomina św. Robert Bellarmin: „Gdy Boga się wyrzekną, giną królestwa” – i dotyczy to zarówno państw, jak i struktur udających Kościół.
Za artykułem:
POLSA: chińska rakieta może wejść w atmosferę ziemską pomiędzy godz. 7 a 13 (gosc.pl)
Data artykułu: 30.01.2026








