Portal Gość Niedzielny (30 stycznia 2026) relacjonuje dramatyczną sytuację Kuby po decyzji Donalda Trumpa nałożenia karnych ceł na dostawy ropy. „Bez ropy kraj wraca cofa się w XVIII wiek” – alarmuje autor, opisując 20-godzinne przerwy w dostawach prądu i 60-procentowy spadek PKB. W centrum narracji stoi teza o „sytuacji bez wyjścia” spowodowanej amerykańskimi sankcjami, podczas gdy prawdziwe źródło kubańskiej tragedii tkwi w odrzuceniu społecznego panowania Chrystusa Króla.
Materialistyczna ślepota na duchowe źródła kryzysu
Przedstawiona analiza grzeszy redukcjonizmem właściwym modernistycznej mentalności. Koncentracja na wskaźnikach ekonomicznych („110 tys. baryłek ropy na dobę”, „spadek konsumpcji o 30%”) przy całkowitym pominięciu duchowego wymiaru kryzysu stanowi jawną apostazję od katolickiej nauki społecznej. Pius XI w encyklice Quas primas nauczał nieomylnie: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem portal przemilcza fakt, że kubański reżim od 1959 roku systematycznie niszczył katolickie instytucje, prześladował wiernych i wprowadzał antychrześcijański system edukacji.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że wenezuelska ropa naftowa nie będzie dłużej eksportowana na Kubę, której rząd – jak powiedział – „wkrótce upadnie”.
Opisując „pomoc humanitarną” Meksyku dla Kuby, autor zapomina, że żadna pomoc materialna nie zastąpi nawrócenia narodu. „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi” (św. Augustyn). Kubański dramat to owoc sześćdziesięciu lat ateizacji i walki z Kościołem – czego dowodem los setek zamordowanych katolików, zniszczonych seminariów i skonfiskowanych świątyń.
Fałszywi zbawiciele: od marksizmu do neokolonializmu
Przedstawienie Wenezueli i Rosji jako „żywcieli” Kuby demaskuje duchową pustkę materialistycznych reżimów. Nicolasa Maduro określono tu „przywódcą Wenezueli”, choć zgodnie z zasadami katolickiej nauki społecznej żaden uzurpator władzy nie może być uznany za prawowitego władcę. Tym bardziej bulwersuje próba kreowania Meksyku na „zbawcę” Kuby, podczas gdy sam prezydent tego kraju Claudia Sheinbaum jawnie propaguje aborcję i gender – herezje potępione w syllabusie Piusa IX (pkt 65-75).
Opisując „sytuację bez wyjścia”, autor ignoruje jedyne prawdziwe rozwiązanie: nawrócenie narodu kubańskiego i przywrócenie katolickiego ładu społecznego. Gdyby Kuba uznała Chrystusa Króla, „spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój” (Pius XI, Quas primas). Zamiast tego portal proponuje kolejne materialistyczne „recepty”, wpisujące się w modernistyczną herezję rozdzielania wiary od życia publicznego.
Amerykańska hybryda: purytańska buta i liberalny relatywizm
Bezkrytyczne powielanie słów Donalda Trumpa („rząd Kuby wkrótce upadnie”) ujawnia kolejną duchową pułapkę. Polityka USA wobec Kuby łączy purytańską pychę z liberalnym relatywizmem – dwa oblicza tej samej apostazji od katolickiego porządku. Jak nauczał Leon XIII: „Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast” – tymczasem Stany Zjednoczone od 1776 roku budują cywilizację śmierci, czego owocem jest 63 miliony ofiar aborcji.
Zamiast pokazywać Kubę jako ofiarę „geopolityki”, katolicki publicysta powinien demaskować zarówno komunistyczny materializm, jak i kapitalistyczny liberalizm jako dwie strony tej samej antychrześcijańskiej monety. „Wszyscy bowiem, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi” (Rz 8,14 Wlg) – żaden zaś ziemski system nie zbawi człowieka bez łaski Chrystusowej.
Katastrofa antropologiczna jako kara za apostazję
Opisywane „cofanie się w XVIII wiek” to nie skutek sankcji, lecz Boża sprawiedliwość. Naród, który przez dekady prześladował Kościół, odrzucał sakramenty i zwalczał naturalny porządek moralny, nie może liczyć na pomyślność. Jak ostrzegał św. Paweł: „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie” (Ga 6,7 Wlg).
Prawdziwą tragedią Kuby nie jest brak ropy, lecz brak łaski uświęcającej. Gdyby autor sięgnął po katolickie źródła, wiedziałby, że nawet najcięższe prześladowania mogą stać się błogosławieństwem – czego dowodzi los męczenników z czasów Dioklecjana czy komunizmu. Zamiast narzekać na „60-procentowy spadek PKB”, powinien przypominać słowa św. Augustyna: „Królestwo bez sprawiedliwości – czymże jest, jeśli nie wielką bandą rozbójników?”.
Za artykułem:
Kuba: po decyzji Trumpa kraj znalazł się niemal w sytuacji bez wyjścia (gosc.pl)
Data artykułu: 30.01.2026








