Scena nominacji Andrzeja Józwowicza na nuncjusza apostolskiego w posoborowym kościele

Nominacja Józwowicza: kolejna farsa w teatrze posoborowej dyplomacji

Podziel się tym:

Portal eKAI (31 stycznia 2026) relacjonuje nominację „abpa” Andrzeja Józwowicza na „nuncjusza apostolskiego” na Sri Lance przez uzurpatora Bergoglio. W komunikacie biura prasowego „Stolicy Apostolskiej” podano szczegóły kariery duchownego: święcenia „prezbiteratu” w 1990 r. z rąk „kardynała” Glempa, studia na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim i służbę w dyplomacji sekty posoborowej w Mozambiku, Tajlandii i Iranie.


Fikcja sukcesji apostolskiej w neo-kościele

Fundamentalny problem tej nominacji tkwi w samej nieważności święceń „biskupich” w strukturach posoborowych. Jak wykazał św. Pius X w encyklice Sacrorum antistites, ważność sakramentów wymaga niezachwianej wiary szafarza w ich skuteczność. Tymczasem „sakra” udzielona Józwowiczowi w 2017 r. przez „kardynała” Parolina – znanego propagatora ekumenicznej herezji – stanowi jedynie teatralny gest pozbawiony łaski. „Kościół Nowego Adwentu” odrzucił bowiem istotę kapłaństwa jako ofiary przebłagalnej, zastępując ją protestancką koncepcją „wieczerzy braterskiej”.

„Święceń prezbiteratu udzielił mu 24 maja 1990 w archikatedrze warszawskiej kardynał Józef Glemp, prymas Polski”

Ten fragment biografii demaskuje całkowite zerwanie z Tradycją. Glemp, aktywny uczestnik soborowego przewrotu, publicznie podważał nieomylność papieską i promował „dialog” z komunizmem. Jak zauważył o. Guérard des Lauriers OP, współautor tezy z Cassiciacum, tacy „biskupi” stali się jedynie urzędnikami świeckiej korporacji religijnej.

Językowa maskarada apostazji

Retoryka artykułu stanowi klasyczny przykład hermeneutyki ciągłości, której celem jest stworzenie iluzji normalności. Użycie terminów takich jak „nuncjusz apostolski” czy „Stolica Apostolska” wobec sekty okupującej Watykan to semantyczne oszustwo. Jak nauczał Pius XII w Humani generis, zmiana znaczenia pojęć teologicznych stanowi ulubioną metodę modernistów.

Szczególnie jaskrawym przykładem jest określenie „służba dyplomatyczna Stolicy Apostolskiej”. Prawdziwa dyplomacja papieska zawsze miała na celu propagowanie społecznego panowania Chrystusa Króla (Quas Primas, 1925). Tymczasem dzisiejsze „nuncjatury” to ośrodki promocji ONZ-owskiej Agendy 2030 i mieszania religii, co potwierdzają „misje” Józwowicza w Iranie (kolebce islamskiego ekstremizmu) i Rwandzie (poligonie neomarksistowskiej inżynierii społecznej).

Teologiczny bankructwo posoborowej „sukcesji”

Analiza przebiegu „kariery” Józwowicza ujawnia systemową apostazję neo-kościoła:

  1. Formacja seminaryjna w latach 90. – już całkowicie zdominowana przez soborowe novum, pozbawiona studium tomizmu i prawdziwej liturgii
  2. „Doktorat” z Lateranu – uczelni, która od czasu rewolucji liturgicznej stała się kuźnią modernistycznych kadr
  3. Praca w „dyplomacji” – faktyczna promocja globalistycznych agend pod płaszczykiem „dialogu”

Jak ostrzegał św. Pius X w Lamentabili sane, takie „studia” prowadzą do podważenia samej istoty kapłaństwa i dogmatów wiary. Brak w biogramie jakiejkolwiek wzmianki o obronie katolickiej doktryny czy walce z błędami współczesności świadczy o całkowitej identyfikacji z duchem świata.

Symptom końcowej fazy kryzysu

Nominacja kolejnego „dyplomaty” doskonale wpisuje się w strategię zastępowania ewangelizacji polityczną służalczością. Podczas gdy prawdziwy Kościół głosił „Króluj nam, Chryste!”, neo-kościół Bergoglia wysyła swoich funkcjonariuszy jako mediatorów w świeckich konfliktach. Sri Lanka – kraj pogrążony w buddyjsko-hinduskich napięciach – otrzymuje nie apostoła prawdy, lecz urzędnika ds. międzyreligijnego status quo.

Milczenie artykułu w sprawie podstawowego obowiązku nawracania niewiernych („Extra Ecclesiam nulla salus”) potwierdza całkowite zerwanie z katolicką misją. Jak zauważył arcybiskup Lefebvre w swoim liście do papieża Pawła VI – choć sam błądził w innych kwestiach – „kościół dialogu” stał się narzędziem dechrystianizacji.

W świetle niezmiennej doktryny katolickiej, cała ta ceremonia nominacyjna jest jedynie grą pozorów w teatrze religijnej anarchii. Jak nauczał Pius XI w Mortalium animos, jedyną prawdziwą jednością jest jedność w prawdzie – nie zaś w ekumenicznej mgle posoborowej dyplomacji. Wierni katolicy mogą jedynie modlić się o nawrócenie tych, którzy utracili wiarę, trwając przy nieprzemijającym dziedzictwie Mszy Wszechczasów i niezmiennym Magisterium.


Za artykułem:
31 stycznia 2026 | 16:19Abp Józwowicz papieskim przedstawicielem na Sri Lance
  (ekai.pl)
Data artykułu: 31.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ekai.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.