Kobieta i mąż modlący się przed ołtarzem w tradycyjnym kościele katolickim, z witrażem przedstawiającym Świętą Rodzinę na tle.

Ordo Iuris broni konstytucyjnego fałszu o małżeństwie

Podziel się tym:

Portal Opoka informuje o stanowisku Instytutu Ordo Iuris wobec projektu rozporządzenia Ministerstwa Cyfryzacji usuwającego z aktów małżeństwa określenia „kobieta” i „mężczyzna”. Instytut argumentuje, że zmiana ta narusza konstytucyjną definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, powołując się na orzecznictwo sądowe oraz wypowiedź senator Alicji Grześkowiak z 1997 roku. Ordo Iuris wzywa do zaskarżenia rozporządzenia do Trybunału Konstytucyjnego, sugerując, że przyszły „respektujący naturalną tożsamość małżeństwa” rząd i tak je uchwali.


Konstytucyjny fetysz w służbie naturalistycznej utopii

„Projektowane rozporządzenie to boczną furtką dla instytucjonalizacji związków homoseksualnych” – alarmuje Ordo Iuris, przywołując wypowiedź senator Grześkowiak sprzed niemal trzydziestu lat. Ta retoryka odsłania fundamentalną sprzeczność całego przedsięwzięcia: z jednej strony odwołanie do „natury” małżeństwa, z drugiej – fetyszyzacja konstruktu prawnego jako gwaranta moralnego ładu. Czyż sam Chrystus nie potępił faryzeuszów, którzy „uczynili z przykazań Bożych naukę czysto ludzką” (Mt 15,9)?

Instytut powołuje się na art. 18 Konstytucji RP, który definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, oraz na Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Pomija jednak milczeniem nadprzyrodzony charakter sakramentu małżeństwa, sprowadzając go do poziomu umowy cywilnej. Gdzie tu „misterium wielkie, które oznacza związek Chrystusa z Kościołem” (Ef 5,32)? Gdzie przypomnienie, że „co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19,6)? Ordo Iuris, walcząc o literę prawa, gubi jego Ducha – Ducha, który „daje życie, litera zabija” (2 Kor 3,6).

Językowa sofistyka jako objaw duchowej ślepoty

Retoryka Instytutu odsłania głębszy problem: laicyzację pojęć teologicznych. Gdy prawnicy dyskutują o „transkrypcji zagranicznych aktów stanu cywilnego” z pominięciem kwestii ważności małżeństwa przed Bogiem, dokonują mimowolnej redukcji. Czyż nie jest to przejaw modernistycznej herezji, potępionej już przez św. Piusa X w Lamentabili sane (propozycja 22)? Moderniści bowiem „dogmaty mają za rozwój świadomości chrześcijańskiej, która dostosowuje się do różnorodnych potrzeb i okoliczności”.

Ordo Iuris, broniąc konstytucyjnego status quo, wpisuje się w liberalną grę o władzę nad definicjami. Czyż Pius IX nie przestrzegał w Syllabusie, że „Kościół powinien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła” (błąd 55)? Tymczasem Instytut, domagając się interwencji Trybunału Konstytucyjnego, uznaje państwo za arbitra w sprawach należących wyłącznie do kompetencji Kościoła. To zdrada misji katolickiej, która powinna głosić Królestwo Chrystusa, a nie błagać świeckich sędziów o respektowanie „naturalnej tożsamości”.

Teologiczne bankructwo „obrońców rodziny”

Najcięższym zarzutem wobec Ordo Iuris jest całkowite pominięcie nadprzyrodzonego charakteru małżeństwa. W całym stanowisku brak jakiejkolwiek wzmianki o łasce sakramentalnej, o nierozerwalności, o celu małżeństwa jako wspólnocie życia i miłości otwartej na przekazywanie życia. To nie przypadek – to objaw duchowej pustki organizacji, która redukuje świętość do paragrafu.

Czyż Pius XI nie nauczał w Casti connubii, że „małżeństwo nie jest wynalazkiem ludzkim, lecz ustanowieniem Bożym”? Tymczasem Ordo Iuris traktuje je jako instytucję podlegającą woli parlamentarzystów i sędziów. Gdzie tu miejsce na „królewskie kapłaństwo” (1 P 2,9) wiernych, powołanych do przemiany świata, a nie do gry w sądowe korridy?

Symptom głębszej apostazji posoborowego „katolicyzmu”

Cała afera z usuwaniem „kobiety” i „mężczyzny” z aktów małżeństwa to jedynie owoc długotrwałej apostazji struktur zwanych „Kościołem posoborowym”. Gdy „duchowni” błogosławią związki sodomickie, gdy „teolodzy” negują cel prokreacyjny małżeństwa, gdy „biskupi” milczą wobec profanacji – cóż dziwnego, że państwo odważa się na coraz dalej idące profanacje?

Ordo Iuris, walcząc o literę prawa, zapomniał, że „nie masz innego imienia pod niebem, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Zamiast głosić Chrystusa Króla, który „ma wszelką władzę na niebie i na ziemi” (Mt 28,18), błaga świeckich urzędników o resztki przywilejów. To nie obrona wiary – to agonia systemu, który dawno zdradził swe Boskie powołanie.


Za artykułem:
Ordo Iuris: wykreślenie „kobiety” i „mężczyzny” z aktu małżeństwa łamie Konstytucję
  (opoka.org.pl)
Data artykułu: 30.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: opoka.org.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.