Portal eKAI (1 lutego 2026) informuje o ustanowieniu przez „arcybiskupa” Wojdę „sanktuarium” św. Ignacego Loyoli w Jastrzębiej Górze – najbardziej wysuniętej na północ „parafii” w Polsce, zarządzanej przez „jezuitów”. Inauguracji dokonano podczas „mszy” pod przewodnictwem „ojca” Steczka SJ, który nazwał Ignacego Loyolę „płomieniem” prowadzącym ludzi do Boga. W dekrecie „erygującym” to miejsce „metropolita gdański” podkreślił możliwość uzyskiwania „odpustów zupełnych” oraz polecił „proboszczowi” troskę o „jak najobfitszy dostęp do środków zbawienia”. Artykuł zachwala „duchową ofertę” dla turystów: trzy „msze” dziennie w sezonie, koncerty organowe z udziałem świeckich artystów, „medytacje ignacjańskie” czy „wieczory chwały”. Wspomniano też o „wodzie św. Ignacego” dla kobiet w ciąży i certyfikatach dla mężczyzn o tym imieniu.
Fikcja sakramentalna i nielegalny kult
Rzekome „sanktuarium” w Jastrzębiej Górze stanowi jaskrawy przykład teologicznego fałszerstwa i pogwałcenia prawa kanonicznego. Jak stwierdza kanon 1230 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku, sanktuarium musi być „miejscem pielgrzymkowym zatwierdzonym przez Stolicę Świętą”. Tymczasem „erekcja” dokonana przez modernistycznego uzurpatora nie posiada żadnej ważności, gdyż – jak uczy bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV – heretycy i schizmatycy tracą wszelką jurysdykcję („…jeżeli kiedykolwiek w jakimkolwiek czasie okaże się, że jakikolwiek Biskup […] odstąpił od Wiary Katolickiej […] promocja […] będzie nieważna”). Co więcej, sami „jezuici” nie mogą sprawować ważnych sakramentów, gdyż ich święcenia po 1968 roku pochodzą z nowego rytu święceń uznanego za nieważny przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego.
„W kościele jest też wystawiona do wzięcia woda św. Ignacego. Historia tego sakramentalium sięga czasów założyciela jezuitów […] «Używanie wody św. Ignacego niesie ze sobą łaski tym, którzy w to wierzą»”
Ten fragment odsłania szamański i zabobonny charakter całego przedsięwzięcia. Kościół katolicki zawsze potępiał praktyki przywołujące na myśl magię sympatyczną, gdzie materialny przedmiot „automatycznie” udziela łask. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis piętnował modernizm za „mieszanie sacrum i profanum”. Tymczasem „woda św. Ignacego” – nigdy niezatwierdzona przez Magisterium – staje się narzędziem religijnego marketingu, podobnie jak certyfikaty dla „Ignacych” czy wystawy relikwii pozbawione teologicznego kontekstu.
Synkretyzm pod pozorem ewangelizacji
Opisywany „kościół” przypomina bardziej centrum kultury niż miejsce kultu. Organizowane tam „wieczory chwały” (amerykańska importacja protestancka) i „medytacje ignacjańskie” (adaptacja buddyjskich technik kontemplacyjnych) stanowią zdradę katolickiej duchowości opartej na Ofierze Mszy Świętej i modlitwie liturgicznej. Już Pius XI w Quas Primas przestrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto […] zburzone zostały fundamenty władzy”. Tymczasem jastrzębscy „jezuici” zamienili dom Boży w plac zabaw z koncertami Pendereckiego, występami Edyty Geppert czy „morsowaniem”.
Szczególnie oburzające jest połączenie kultu świętych z turystyką. Ulotka „Szczęść Boże nad morzem!” oraz reklama pokoi gościnnych „zaledwie 300 metrów od plaży” demaskują prawdziwy cel tej inicjatywy: przyciągnięcie klientów, a nie prowadzenie dusz do zbawienia. Jakże różni się to od prawdziwych sanktuariów, gdzie – jak pisze św. Alfons Liguori – „wierni przybywają jedynie po to, by błagać o łaski lub dziękować za nie, zapominając o ziemskich przyjemnościach”.
Teologiczne bankructwo posoborowej duchowości
Artykuł ujawnia całkowite zerwanie z katolicką doktryną o odpustach i kulcie świętych. Wspomniane „odpusty zupełne” w „sanktuarium” to czcza obietnica, gdyż:
- Odpusty mogą być udzielane jedynie przez prawowitego papieża (kan. 912 KPK 1917),
- Wymagają stanu łaski uświęcającej, całkowitego odrzucenia grzechu oraz modlitwy w intencji Ojca Świętego (co jest niemożliwe przy uznawaniu antypapieży),
- Nigdy nie były związane z geograficznym miejscem, lecz z pobożnymi praktykami zatwierdzonymi przez Stolicę Apostolską.
Równie groteskowy jest kult „św. Ignacego jako orędownika kobiet w ciąży”. Żywoty świętych Bollanda nie odnotowują ani jednego przypadku takiego wstawiennictwa, co czyni z tego pomysłu współczesną legendę miejską. Tymczasem prawdziwy kult świętych – jak przypomniało Święte Oficjum w dekrecie z 11 grudnia 1896 roku – musi opierać się na „dowodach historycznych i teologicznych”, a nie na emocjonalnych potrzebach wiernych.
Gniew Boży nad „kościołem eventowym”
Fenomen Jastrzębiej Góry stanowi syntezę wszystkich błędów posoborowej rewolucji: naturalizmu (redukcja wiary do psychologicznych przeżyć), indyferentyzmu (mieszanie sacrum i profanum) oraz ewolucji dogmatu (wymyślanie nowych form „duchowości”). Już w 1907 roku św. Pius X potępił w dekrecie Lamentabili podobne nadużycia:
„Dogmaty, sakramenty i hierarchia […] są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej” (potępiona teza 54).
Opisywane „sanktuarium” to nie miejsce kultu, ale religijny Disneyland, gdzie „Mężczyźni św. Józefa” sąsiadują z „morsami św. Ignacego”, a Najświętszy Sakrament wystawiany jest po to, by przyciągać widzów na koncerty. Jakże aktualne pozostają słowa Piusa XI z Quas Primas: „Niechaj nie braknie katolikom odwagi […] by pod sztandarem Chrystusa Króla walczyć o odnowienie wszystkiego w Chrystusie”. Prawdziwi katolicy powinni uciekać od tych neokościelnych struktur, szukając schronienia w niezmiennej doktrynie, ważnych sakramentach i autentycznym kulcie oddawanym Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu.
Za artykułem:
gdańska Jastrzębia Góra: najdalej wysunięty na północ kościół w Polsce został ogłoszony sanktuarium św. Ignacego (ekai.pl)
Data artykułu: 01.02.2026








