Amerykańska policja imigracyjna jako narzędzie tyranii w służbie modernistycznej rewolucji
Portal Gość Niedzielny (3 lutego 2026) relacjonuje alarmistyczne doniesienia dotyczące amerykańskiej agencji ICE (Urząd ds. Imigrantów i Egzekwowania Ceł), która miałaby stać się „prywatną armią” prezydenta Donalda Trumpa. Artykuł powołuje się na The Economist, Atlantic oraz Le Monde, wskazując na eskalację przemocy federalnej służb – w tym śmierć 32 osób w ostatnim roku – oraz militaryzację działań wobec obywateli. Autorzy straszą wizją „pełzającego despotyzmu”, porównując ICE do irańskich Strażników Rewolucji, jednocześnie całkowicie pomijając teologiczną analizę władzy i prawa naturalnego.
Naturalistyczne zaślepienie faktograficzne
Komunikat portalu koncentruje się wyłącznie na polityczno-ustrojowych aspektach kryzysu, całkowicie ignorując zasadniczy problem: odrzucenie społecznego panowania Chrystusa Króla. Gdy autorzy piszą o „łamaniu konstytucji” czy „autorytarnych metodach”, nie dostrzegają, iż sama konstytucja USA – oparta na masońskich ideałach „wolności” oderwanej od prawa Bożego – jest źródłem obecnego chaosu. Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Nie było i nie będzie nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus. […] Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” (n. 18). Brakuje jakiejkolwiek wzmianki, że prawowita władza ma źródło w Bogu (Rz 13,1), a jej nadużycia wynikają właśnie z odrzucenia tej zasady.
„Służby imigracyjne USA (ICE) używają tej siły i odpowiadają za śmierć niewinnych osób. Najgorszy scenariusz, to przekształcenie ICE w prywatne siły zbrojne prezydenta Donalda Trumpa”
To zdanie demaskuje hipokryzję współczesnego dyskursu. Autorzy oburzają się na „używanie siły przeciw obywatelom”, lecz równocześnie popierają globalistyczne struktury (ONZ, UE) które systematycznie niszczą suwerenność narodów. Nie zauważają, że zarówno Trump, jak i jego oponenci, działają w ramach tego samego paradygmatu laickiego państwa – gdzie władza nie uznaje wyższości prawa Bożego. Jak trafnie wskazał Pius IX w Syllabusie: „Wolno człowiekowi wyznawać tę religię, którą rozum uzna za prawdziwą” (błąd nr 15) – co stanowi fundament amerykańskiego systemu.
Językowa demagogia jako zasłona dymna
Retoryka artykułu operuje typowo modernistycznymi pojęciami: „demokracja”, „prawa obywatelskie”, „konstytucyjność”, całkowicie pomijając objawione kryteria sprawiedliwej władzy. Gdy The Atlantic pyta retorycznie: „Kogo ma na myśli Hegseth, pisząc my?”, dokonuje bezczelnego zawłaszczenia pojęcia wspólnoty. Prawdziwe my to Ciało Mistyczne Chrystusa, nie zaś „społeczeństwo obywatelskie” zbudowane na masońskiej koncepcji umowy społecznej.
Szczególnie wymowne jest użycie terminu „patriotyczni wojownicy” w odniesieniu do agentów ICE. To klasyczny przykład bałwochwalczego kultu państwa, gdzie służba świeckiemu reżimowi zastępuje cnotę prawdziwego patriotyzmu rozumianego jako miłość do ojczyzny prowadzącej do Boga. Tymczasem św. Augustyn przypomina: „Państwo pozbawione sprawiedliwości staje się zorganizowaną bandą rozbójników” (De Civitate Dei, IV, 4).
Teologiczna pustka i milczenie o prawie naturalnym
Artykuł nie zawiera żadnego odniesienia do katolickiej nauki o władzy, choćby do encykliki Diuturnum illud Leona XIII, która stanowi niepodważalny filar: „Władza publiczna (…) musi być uznana za pochodzącą od Boga” (n. 7). Brakuje potępienia samej istoty ICE jako narzędzia globalistycznej inżynierii społecznej, która – pod pozorem „walki z nielegalną imigracją” – faktycznie niszczy tożsamość narodów. Jak zauważył Pius XII: „Naród (…) nie jest i nigdy nie było wytworem ślepej siły materialnej. Jest on (…) owocem (…) ducha” (Boże Narodzenie 1944).
„Stephen Miller, doradca Trumpa zwany »premierem USA«, prawdopodobnie od miesięcy przygotowuje propagandowy grunt, aby prezydent mógł powołać się na ustawy o powstaniach zbrojnych (Insurrection Act) i użyć armii do operacji na terenie kraju”
To zdanie ujawnia kolejny poziom hipokryzji. Miller – żydowski neokonserwatysta – realizuje dokładnie ten sam program co jego „opozycyjni” krytycy: budowę państwa policyjnego oderwanego od chrześcijańskich fundamentów. Jak czytamy w Księdze Przysłów: „Gdy sprawiedliwi przemożą, rozmnoży się lud: a gdy panują niepobożni, lud upada” (Prz 29,2 Wlg). Żadna z walczących frakcji nie proponuje powrotu do państwa wyznaniowego, w którym Chrystus króluje przez swoje prawo.
Symptomatyczny upadek Zachodu jako owoc apostazji
Opisywany kryzys w USA jest nieuniknioną konsekwencją odrzucenia społecznego panowania Chrystusa. Gdy Pius XI ogłaszał encyklikę Quas primas w 1925 roku, przestrzegał: „Zburzony zupełnie pokój domowy wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków; węzły rodzinne rozluźnione i trwałość rodzin zachwiana; całe wreszcie społeczeństwo do głębi wstrząśnięte i ku zagładzie idące” (n. 24). Dokładnie to obserwujemy dziś w Ameryce – kraju gdzie „wolność religijna” stała się parodią, pozwalając na mordowanie nienarodzonych i promocję sodomii.
Rozbudowa ICE do rozmiarów większych niż FBI i DEA łącznie (według Le Monde) to jedynie kolejny etap rewolucji antychrześcijańskiej. Już Lamentabili potępiał błąd: „Państwo, jako źródło i początek wszelkich praw, posiada pewne prawa niczym nie ograniczone” (błąd nr 39). Tymczasem prawdziwe rozwiązanie jest tylko jedno: publiczne uznanie Królestwa Chrystusa, jak głosił Pius XI: „Niema też powodu, aby odrzucali królowie i książęta publicznej czci i posłuszeństwa Chrystusowi” (Quas primas, n. 32).
W obliczu tych faktów, lamenty portalu nad „tyranią Trumpa” brzmią jak płacz Heroda nad rzezią niewiniątek. Bez powrotu do niezmiennych zasad katolickich – w tym potępienia wolności religijnej i masońskiego rozdziału Kościoła od państwa – żadne reformy ustrojowe nie zatrzymają marszu Zachodu ku przepaści.
Za artykułem:
ICE staną się prywatnymi siłami zbrojnymi Trumpa? (gosc.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








