Tradycyjny katolicki scenariusz przedstawiający spór między prawdziwą religią a teoriami modernistycznymi. Matthew McCusker stoi w historycznym kościele otoczony starodawnymi manuskryptami i artefaktami.

Darwinizm i modernizm obalone: religia wywodzi się z Objawienia, nie z ewolucji

Podziel się tym:

Portal LifeSiteNews (2 lutego 2026) przedstawia analizę dotyczącą źródeł religii, podważającą darwinistyczne i modernistyczne teorie jej ewolucji. Autor, Matthew McCusker, powołuje się na badania etnologiczne Wilhelma Schmidta i innych uczonych, dowodzące, że najstarsze formy religii były monoteistyczne i oparte na moralnym porządku, co przeczy tezie o rozwoju od prymitywnego animizmu do monoteizmu. Artykuł słusznie demaskuje modernistyczną herezję utożsamiającą wiarę z „uczuciem religijnym”, lecz pomija zasadniczy fakt: religia prawdziwa ma swe źródło wyłącznie w nadprzyrodzonym Objawieniu Bożym, a nie w dociekaniach „prymitywnych” ludów.


Darwinowski mit ewolucji religijnej jako narzędzie dechrystianizacji

Przedstawiona w artykule krytyka teorii Hume’a, Comte’a czy Frazera zasługuje na uznanie, jednakże autor popełnia błąd, traktując ich koncepcje jako jedynie naukowe hipotezy, nie zaś narzędzia wojny ideologicznej przeciwko Kościołowi. Darwinizm religijny był od początku projektem masońskim, czego dowodzi bulla Piusa IX Quanta cura (1864), potępiająca błąd mówiący, że „Kościół powinien się pogodzić z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” (Syllabus, błęd 80). Teorie ewolucji religii służyły zniszczeniu wiary w creatio ex nihilo i Objawienie Mojżeszowe, co McCusker mimochodem przyznaje, pisząc o „odrzuceniu Księgi Rodzaju” przez darwinistów. Brakuje jednak wyraźnego stwierdzenia, że jakakolwiek forma ewolucjonizmu w religii jest herezją, potępioną przez św. Piusa X w dekrecie Lamentabili (1907): „Dogmaty nie są niezmienne, lecz podlegają ewolucji wraz z formułami, które się zmieniają” (błąd 21, 54, 64).

„Religia […] rodzi się z pewnej potrzeby lub popędu; ale ma swoje źródło, mówiąc ściślej o życiu, w poruszeniu serca, które się nazywa uczuciem” – Pius X, Pascendi, 7.

McCusker trafnie odwołuje się do Pascendi dla potępienia modernistycznej koncepcji „uczuciowego” pochodzenia wiary, lecz nie wyciąga logicznego wniosku: moderniści są heretykami wyklętymi latae sententiae, a ich teorie – jak podkreśla dekret Świętego Oficjum z 1907 r. – prowadzą do „relatywizmu religijnego i ateizmu” (Lamentabili, propozycje potępione 1, 5, 22). Gdy autor pisze o „założeniach ewolucjonistów”, powinien dodać, że są one potępione przez Magisterium jako error in fide, nie zaś jako zwykłe akademickie nieporozumienie.

Etnologia w służbie Tradycji: monoteizm pierwotny versus modernistyczne kłamstwa

Wykorzystanie badań Schmidta i Koppersa do obrony monoteizmu pierwotnego stanowi mocny punkt artykułu. Należy jednak podkreślić, że Kościół zawsze nauczał o pierwotnym Objawieniu danym Adamowi, czego potwierdzeniem jest Sobór Watykański I (1870): „Bóg, początek i koniec wszystkich rzeczy, może być z pewnością poznany z rzeczy stworzonych naturalnym światłem rozumu ludzkiego” (Dei Filius, rozdz. 2). McCusker słusznie cytuje podobieństwa między mitami pierwotnych ludów a Księgą Rodzaju, lecz pomija kluczowy wniosek teologiczny: consensus gentium potwierdza powszechność objawienia naturalnego i nadprzyrodzonego, co obala modernistyczne brednie o „ewolucji świadomości religijnej”.

Gdy autor pisze, że „współcześnie nie ma zgody co do źródeł religii”, powinien dodać, że jest to skutek zmowy milczenia środowisk naukowych, opanowanych przez neomarksistów i zwolenników Kulturkampf. Już Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przestrzegał, że „usunięcie Jezusa Chrystusa i Jego najświętszego prawa” prowadzi do „wylewu zła” w społeczeństwie. Brak jednoznacznego wezwania do przywrócenia społecznego panowania Chrystusa Króla osłabia wymowę tekstu.

Teologiczne bankructwo kompromisu z modernizmem

Najpoważniejszym błędem artykułu jest milczenie na temat absolutnej konieczności prawdziwej religii katolickiej do zbawienia. McCusker pisze o „religiach świata” w sposób, który implikuje ich równoległe istnienie obok jedynego Kościoła założonego przez Chrystusa. Tymczasem Sobór Florencki (1442) definitywnie stwierdza: „Nikt […] nie może być zbawiony, nawet jeśli przelał krew za Chrystusa, jeśli nie był w łonie Kościoła katolickiego”. Modernistyczne hasło „Bóg objawia się w różnych religiach” jest potępione w Syllabusa Piusa IX (błąd 16-18).

Artykuł nie wspomina też, że wszystkie niekatolickie formy religijne są skażone błędem lub bałwochwalstwem, zgodnie z nauczaniem św. Pawła: „Bogi pogan to demony” (1 Kor 10,20). Brak zdecydowanego potępienia ekumenizmu – który Pius XI nazwał „zgubną herezją” w Mortalium Animos (1928) – świadczy o niekonsekwencji autora. Jeśli nawet tzw. ludy pierwotne zachowały ślady monoteizmu, to jedynie Kościół katolicki strzeże pełni Objawienia, a wszystkie inne systemy są jego wypaczeniami.

Duchowa pustka współczesnego katolicyzmu: symptomy apostazji

Ostatnim przeoczeniem tekstu jest brak diagnozy przyczyn, dla których modernistyczne błędy zyskały posłuch nawet wśród „katolików”. McCusker pisze o „popularności teorii ewolucji religii”, lecz nie wskazuje, że jest to skutek zdrady hierarchów posoborowych, którzy – jak Bergoglio – otwarcie głoszą relatywizm religijny. Tymczasem św. Pius X ostrzegał w Pascendi, że modernizm to „zbiór wszystkich herezji”, podsycany przez „wrogów wewnątrz Kościoła”.

Podczas gdy autor cytuje etnologów broniących monoteizmu, powinien podkreślić, że ich ustalenia potwierdzają niezmienne nauczanie Kościoła, a nie stanowią „alternatywnej teorii naukowej”. Brak także ostrzeżenia, że uczestnictwo w „Mszach” posoborowych, gdzie Ofiara przebłagalna została zastąpiona protestanckim „wieczerzą”, jest świętokradztwem. Pius XII w Mediator Dei (1947) przypomniał, że „liturgia jest nierozerwalnie związana z zasadami wiary”, a jej zniszczenie prowadzi do utraty wiary.

Podsumowując: choć artykuł słusznie atakuje darwinistyczne i modernistyczne mity, nie wyciąga konkluzji wymaganej przez wiarę katolicką – że religia prawdziwa istnieje tylko w Kościele założonym przez Chrystusa, a wszystkie inne formy kultu są dziełem szatana. Dopóki walka z modernizmem nie połączy się z bezkompromisowym powrotem do Tradycji, będzie jedynie akademickim ćwiczeniem, nie zaś militia Christi.


Za artykułem:
Darwinists and Modernists are wrong about the origins of religion: here’s why
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 02.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.