Portal gosc.pl informuje o eskalacji konfliktu w Sudanie, gdzie Egipt od sześciu miesięcy wykorzystuje tajną bazę do ataków dronowych na paramilitarne Siły Szybkiego Wsparcia (RSF). Wspierana przez Zjednoczone Emiraty Arabskie Arabia Saudyjska i Egipt zaostrzają konflikt, który według danych organizacji humanitarnych pochłonął 150 tys. ofiar i wywołał największy kryzys uchodźczy na świecie. W tle – milczenie struktur posoborowych wobec ludobójstwa i upadek zasad wojny sprawiedliwej.
Faktografia w służbie geopolitycznego pragmatyzmu
Relacja portalu koncentruje się wyłącznie na operacyjnych aspektach konfliktu: „rozmieszczeniu nowoczesnych tureckich dronów bojowych Bayraktar Akinci”, „sojuszach Egiptu z Arabią Saudyjską” oraz „wsparciu RSF przez generała Chalifę Haftara z Libii”. Brakuje najmniejszej wzmianki o masakrach cywilów w Darfurze, których skala – według Raportu ONZ z stycznia 2026 – przekracza 30 tys. zamordowanych. Artykuł przemilcza fakt, iż obie strony konfliktu systematycznie łamią konwencje genewskie, stosując głód jako broń („kraj na skraju klęski głodowej”) i atakując szpitale. To nie przeoczenie, lecz objaw redukcjonizmu, który z człowieka czyni statystykę w grze mocarstw.
„Wojna domowa w Sudanie trwa od kwietnia 2023 roku. Według organizacji humanitarnych konflikt między armią rządową a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF) pochłonął co najmniej 150 tys. ofiar”.
Przedstawienie tej liczby bez moralnej oceny jest de facto przyzwoleniem na zbrodnię. Gdy św. Augustyn w Państwie Bożym (XIX, 12) pisał: „Pokój cielesny między ludźmi polega na zgodnym współżyciu”, wskazywał na nadprzyrodzony porządek jako jedyne rozwiązanie konfliktów. Tymczasem analiza portalu ogranicza się do poziomu „galimatiasu w sojuszach” – czyli czysto utylitarnej gry interesów.
Językowa aseptyka jako narzędzie dehumanizacji
Ton relacji przypomina raport wywiadu wojskowego: „egipskie myśliwce MiG-29 atakowały konwoje”, „RSF otrzymuje wsparcie logistyczne”, „zacieśnia współpracę z Arabią Saudyjską”. Brakuje tu słów kluczy takich jak: „niesprawiedliwość”, „grzech”, „moralne zobowiązanie” czy „godność człowieka stworzonego na obraz Boga”. Nawet opis masakry w El-Faszir pozbawiony jest oceny etycznej – mowa jedynie o „dopuszczeniu się masakry tysięcy cywilów” przez RSF, jakby to był fakt meteorologiczny.
Takie ujęcie to przejaw naturalizmu potępionego przez Piusa IX w Syllabus Errorum (pkt 39): „Państwo jako źródło wszelkich praw posiada pewne prawo nieograniczone żadnymi granicami”. Gdy portal pisze o „ofiarach” zamiast o „męczennikach”, o „kryzysie uchodźczym” zamiast o „łamaniu prawa naturalnego do ojczyzny” – ujawnia się laicka perspektywa, dla której człowiek jest tylko zasobem strategicznym.
Teologiczne bankructwo: Gdzie jest głos Kościoła?
Najcięższym zarzutem wobec materiału jest całkowite pominięcie roli Kościoła jako strażnika moralnego ładu. W tekście nie znajdziemy ani słowa o katolickiej nauce o wojnie sprawiedliwej (św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae II-II, q. 40), która wymaga m.in.:
- Słusznej przyczyny (iusta causa)
- Właściwej intencji (recta intentio)
- Ostatniego środka (ultima ratio)
- Proporcjonalności środków (proportionalitas)
Tymczasem działania Egiptu i RSF łamią wszystkie te zasady. Ataki dronowe na cywilów? To bellum iniustum (wojna niesprawiedliwa). Głód jako broń? Jawe pogwałcenie ius in bello. Portal nie pyta jednak o zgodność działań z moralnością – interesuje go tylko „eskalacja wojny domowej”.
Gdzie w tym wszystkim głos tzw. „Kościoła”, który – według Piusa XI w Quas Primas – ma być „strażnikiem i nauczycielem prawdy”? Milczenie hierarchów posoborowych wobec ludobójstwa w Sudanie to zdrada Urzędu Nauczycielskiego. Jak zauważył św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice: „Kościół nie może milczeć, gdy giną owce” (II, 30).
Symptom apostazji: Świat bez Chrystusa Króla
Opisywany konflikt to krwawy owoc odrzucenia społecznego panowania Chrystusa. Gdy w 1925 roku Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, ostrzegał w encyklice Quas Primas: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
Dziś widzimy efekt tego odrzucenia: Sudan – kraj, gdzie 97% mieszkańców wyznaje islam – stał się areną rzezi, podczas gdy chrześcijańskie mocarstwa (Egipt ma 10% koptyjskich chrześcijan) dostarczają broń. To perfecta absurditas (doskonały absurd), by państwa nominalnie chrześcijańskie wspierały islamski reżim w jego dżihadzie.
Kościół przedsoborowy nie wahał się potępiać takich praktyk. Leon XIII w Humanum Genus (1884) demaskował masonerię za „burzenie podstawów społeczności ludzkich”, dziś zaś sekta posoborowa milczy, gdy fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej rozpadają się w Sudanie. Jakże aktualne są słowa Psalmu 2: „Dlaczego narody się buntują?” – odpowiedź brzmi: bo odrzuciły berło Chrystusa.
Wojna w Sudanie nie jest „galimatiasem sojuszów”, lecz memento mori dla świata, który wyrzekł się swego Króla. Dopóki narody nie uklękną przed prawem Bożym, dopóty ziemia spływać będzie krwią niewinnych – a doniesienia takie jak to z portalu gosc.pl pozostaną jedynie kroniką agonii.
Za artykułem:
Egipt przeprowadza naloty na RSF w Sudanie z tajnej bazy (gosc.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








