Portal „Gość Niedzielny” w artykule z 3 lutego 2026 donosi o planach Centralnego Ośrodka Informatyki dotyczących stworzenia rządowego pakietu oprogramowania open source jako alternatywy dla rozwiązań Microsoftu. Cytowany dyrektor COI Radosław Maćkiewicz wskazuje na duński przykład i potrzebę „uniezależnienia się od dostawców zewnętrznych”, proponując partnerstwo publiczno-prywatne z polskimi firmami. Artykuł bezkrytycznie powtarza tezy o rzekomym „zmonopolizowaniu rynku” przez amerykańskiego giganta, całkowicie pomijając katolicką perspektywę oceny technologii w służbie dobra wspólnego.
Technokratyczna redukcja człowieka do trybu maszyny
Przedstawiona narracja ujawnia typowo modernistyczne założenie, że postęp technologiczny jest wartością samą w sobie. „Powinniśmy myśleć o współpracy z polskimi firmami” – deklaruje dyrektor Maćkiewicz, podczas gdy prawdziwy katolik powinien przede wszystkim myśleć o podporządkowaniu wszelkich inicjatyw publicznych prawu Bożemu. Jak nauczał Pius XI w Quas primas: „Państwo winno być poddane Bogu i Zbawicielowi naszemu Jezusowi Chrystusowi tak samo jak pojedynczy człowiek” (1925). Tymczasem cały projekt przedstawiony jest w kategoriach czysto utylitarnych, bez najmniejszej wzmianki o etycznych czy duchowych implikacjach cyfryzacji życia publicznego.
Językowe symptomy apostazji
„Rozmawiamy z kilkoma dużymi podmiotami publicznymi, żeby podjąć prace nad rozwiązaniami bazującymi na open source”
Frazeologia artykułu odsłania głęboką infiltrację świeckiego liberalizmu w strukturach pozorujących katolicyzm. Terminy jak „open source”, „partnerstwo publiczno-prywatne” czy „ekosystem usług” pochodzą wprost z leksykonu globalistycznego kapitalizmu, podczas gdy katolicka nauka społeczna mówi o dobru wspólnym, sprawiedliwości i subsydiarności. Brak jakiegokolwiek odniesienia do katolickich zasad ekonomicznych (np. encyklika Quadragesimo anno Piusa XI) czy społecznego panowania Chrystusa Króla stanowi zdradę doktrynalną.
Teologiczna nicość technokratycznych mrzonek
Cała koncepcja „uniezależnienia się od dostawców zewnętrznych” przy jednoczesnym pominięciu najważniejszej zależności – od Boga – stanowi jawną herezję praktyczną. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX: „Człowiek może znaleźć drogę wiecznego zbawienia i osiągnąć same zbawienie w każdej religii” (błąd 16) – co w praktyce realizują technokraci wierzący w zbawienie przez postęp technologiczny. Tymczasem żadne oprogramowanie, czy to Microsoftu, czy „wolne”, nie zastąpi łaski Bożej, o czym świadczą słowa Chrystusa: „Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?” (Mk 8,36 Wlg).
Milczenie o cyfrowym zniewoleniu
Najcięższym zarzutem wobec tekstu jest całkowite przemilczenie duchowych niebezpieczeństw cyfryzacji. W czasach, gdy technologie służą inwigilacji na skalę historycznie niespotykaną (por. Ap 13,16-17), katolicki portal powinien ostrzegać przed totalitarnym potencjałem systemów informatycznych, a nie bezkrytycznie promować ich rozbudowę. Jak zauważył św. Pius X w Lamentabili sane: „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych” (błąd 57) – gdyż nauki te oderwane od nadprzyrodzonego celu stają się narzędziem szatana.
Duchowa pustka „katolickiego” dziennikarstwa
Przedstawiony materiał stanowi klasyczny przykład apostazji dokonującej się przez „technicznie neutralne” tematy. Brak jakiegokolwiek odniesienia do:
- Katolickiej nauki o pracy ludzkiej (encyklika Rerum novarum)
- Zagrożeń moralnych płynących z niekontrolowanej cyfryzacji
- Historiozbawczej roli technologii w kontekście Apokalipsy
- Obowiązku podporządkowania prawodawstwa cywilnego prawu Bożemu
To milczenie jest wymowne – ujawnia, że posoborowe struktury stały się zwykłymi trybikami w maszynie antychrześcijańskiego świata. Jak prorokował Pius IX: „Kościół powinien się pogodzić z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” (błąd 80 Syllabusu) – co właśnie obserwujemy w promocji technokratycznych utopii przez media podszywające się pod katolickie.
Jedyna katolicka alternatywa
Prawdziwie katolickie podejście do technologii wymagałoby przede wszystkim:
- Podporządkowania wszelkich inicjatyw cyfrowych zasadom sprawiedliwości społecznej i dobra wspólnego
- Ochrony życia prywatnego obywateli przed inwigilacją
- Wprowadzenia mechanizmów etycznej kontroli zgodnej z nauką Kościoła
- Publicznego uznania społecznego panowania Chrystusa Króla nad wszelkimi dziedzinami życia
Dopóki dyskusja o technologii toczy się w oderwaniu od tych zasad, będzie jedynie współudziałem w budowaniu Babilonu cyfrowej niewoli. Jak przypominał św. Paweł: „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,12 Wlg).
Za artykułem:
"PB": Rządowy software house chce rzucić rękawicę Microsoftowi (gosc.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








