Portal EWTN informuje o rzekomej „wizycie apostolskiej” uzurpatora „Leona XIV” w Libanie, planowanej na przełom listopada i grudnia 2025 roku. Tekst przedstawia reakcje przedstawicieli libańskiej diaspory katolickiej, którzy wyrażają nadzieję na „kontynuację solidarności” ze strony sekty posoborowej. Artykuł bezkrytycznie powiela modernistyczną narrację o „pełnej komunii” między strukturami okupującymi Watykan a wschodnimi społecznościami chrześcijańskimi, całkowicie przemilczając dogłębny kryzys wiary i apostazję neo-kościoła.
Fikcja legalności posoborowej pseudo-hierarchii
„Pope Leo XIV’s three-day visit to Lebanon” – czytamy w artykule, gdzie tytuł „papież” przypisany zostaje osobie nielegalnie zajmującej stanowisko po linii uzurpatorów od Jana XXIII. Jak przypomina bulle Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV (1559) oraz kanon 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., heretyk traci urząd ipso facto, bez potrzeby jakiejkolwiek deklaracji. „Leon XIV”, podobnie jak jego poprzednicy, publicznie wyznaje i propaguje błędy potępione m.in. w Syllabusie błędów Piusa IX oraz encyklice Quas Primas Piusa XI, która stanowczo potwierdzała społeczne panowanie Chrystusa Króla.
„The fact that Pope Leo has chosen Lebanon for his first apostolic journey speaks volumes about the importance of this small yet deeply symbolic country” – twierdzi „ksiądz” Charbel Boustany.
To stwierdzenie demaskuje całkowite zerwanie z katolicką eklezjologią. Prawdziwa pierwsza wizyta apostolska wymagałaby istnienia legalnego następcy św. Piotra, podczas gdy „Leon XIV” to kolejny antypapież w linii soborowych rewolucjonistów. Jak podkreślał św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice, jawny heretyk nie może być papieżem, „tak jak nie może nim być niechrześcijanin”.
Relatywizacja doktryny pod płaszczykiem „wschodniej tradycji”
Artykuł bezkrytycznie przedstawia modernistyczne struktury maronickie i melkickie jako „Kościoły katolickie”, choć od dziesięcioleci uczestniczą one w posoborowej apostazji. Wspomniany melkita Elie Bassila deklaruje: „For us Melkites […] the pope’s visit reaffirms the value of our identity and our mission within the wider Church”. Tymczasem prawowierni katolicy wiedzą, że żadna część Kościoła nie może pozostawać w komunii z jawnymi heretykami zgodnie z kanonem 1325 Kodeksu z 1917 r.
Szczególnie odrażające jest przywołanie heretyckiej frazy Jana Pawła II: „Lebanon is more than a country; it is a message of freedom and an example of pluralism for East and West”. To jawna apostazja wobec dogmatu Extra Ecclesiam nulla salus i potępionego modernizmem „pluralizmu religijnego” (Syllabus, pkt 15-18, 77-79). Pius XI w Quas Primas nauczał przecież: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi […] nie masz w żadnym innym zbawienia” (nr 18).
Teatr „jedności” jako narzędzie dechrystianizacji
Opisywane sceny „festiwalu jedności”, gdzie prawosławny sąsiad „kupuje ogromną flagę watykańską”, odsłaniają prawdziwy cel tych wizyt: budowę synkretycznej religii człowieczeństwa, gdzie krzyż Chrystusa staje się jednym z wielu symboli. Benedykt XVI podczas swojej „wizyty” w 2012 roku promulgował apostolską adhortację Ecclesia in Medio Oriente, pełną potępionych błędów ekumenizmu i wolności religijnej – dokładnie tych, które Pius IX w Syllabusie nazwał „szaleństwem” (pkt 15-18) i „błędem” (pkt 77-79).
„It was a remarkable testimony to Lebanon’s spirit of coexistence” – zachwyca się Boustany.
To język masońskiej „tolerancji”, stojący w jaskrawej sprzeczności z encykliką Mortalium animos Piusa XI, która stanowczo potępiała „fałszywy ekumenizm zmierzający do federacji kościołów”. Prawdziwy Kościół nie „współistnieje” z błędem, lecz go zwalcza, zgodnie z nakazem św. Pawła: „Człowieka heretyka […] unikaj” (Tt 3,10).
Bankructwo duchowe „katolickiego” Libanu
Opłakiwany w artykule kryzys Libanu to bezpośredni owoc odejścia od katolickiej tożsamości. Kraj, który w 1943 r. przyznał prezydenturę maronicie, dziś pogrąża się w islamizacji i sekularyzmie – dokładnie tak, jak przepowiadali tradycyjni biskupi sprzed Vaticanum II. Zamiast wezwania do nawrócenia muzułmanów i odrzucenia modernistycznych błędów, „Leon XIV” zaoferuje zapewne kolejne puste gesty „dialogu”, pogłębiające duchową zapaść.
Wspomniane „trudności ekonomiczne” stanowią karę Bożą za zdradę wiary, o czym mówił już prorok Malachiasz: „Zamknę niebiosa, aby nie było rosy, i ziemi, by nie wydawała swego owocu” (Ml 3,10). Libańscy katolicy powinni raczej naśladować męczenników z czasów prześladowań, niż błagać o wsparcie heretyckich uzurpatorów.
Przytaczana przez portal EWTN narracja to klasyczny przykład posoborowego myślenia, gdzie wiara zostaje zredukowana do sentymentalnego folkloru, pozbawionego nadprzyrodzonej perspektywy. Żadna „wizyta” antypapieża nie przyniesie łaski Bożej – jedynym lekarstwem jest powrót do niezmiennej doktryny, Mszy trydenckiej i prawowitej hierarchii przedsoborowej.
Za artykułem:
Lebanese Catholics abroad await Pope Leo XIV’s visit to their homeland with hope (ewtnnews.com)
Data artykułu: 17.11.2025








