Mężczyzna w stroju kapłańskim pracujący w biurze z laptopem i dokumentami biznesowymi na stole. W tle nieostry obraz ołtarza kościelnego symbolizujący konflikt między karierą świecką a powołaniem kapłańskim. Scena jest ciemna i poważna, odzwierciedlająca tradycję katolicką.

Austria: „Kapłaństwo” na etacie jako wyraz apostazji posoborowia

Podziel się tym:

Portal EWTN (8 stycznia 2026) informuje o nowym programie formacji „kapłańskiej” w Austrii, skierowanym do mężczyzn w wieku 45-60 lat, pozwalającym na łączenie „święceń” z pracą zawodową. Projekt „Zweiten Weg für Spätberufene” (Druga droga dla powołań późnych), zatwierdzony przez Konferencję Rektorów „Austriackich Seminariów”, znosi wymóg formacji seminaryjnej in residence, zastępując ją „kształceniem na odległość”. „Kandydaci” mogą po „święceniach” kontynuować dotychczasową aktywność zawodową (z wyłączeniem polityki), za zgodą „diecezji” i pod warunkiem „zgodności z etosem kapłańskim”.


Rewolucja antykapłańska w imię utylitaryzmu

Proponowany model stanowi jawne odrzucenie Ratio Fundamentalis Institutionis Sacerdotalis Piusa XI (1935), gdzie czytamy: „Kapłaństwo wymaga całkowitego oddania się Bogu i duszom, co wyklucza podział serca między służbę ołtarza a interesy świeckie”. Już Sobór Trydencki (sesja XXIII, kan. 6) anatematyzował tych, którzy twierdzą, iż „stan kapłański nie wymaga porzucenia świeckich zajęć”. Tymczasem „konferencja rektorów” głosi doktrynę wręcz przeciwną: kapłan jako urzędnik na pół etatu, załatwiający „posługi religijne” między spotkaniami biznesowymi.

„Program jest odpowiedzią na brak powołań” – tłumaczą autorzy inicjatywy.

To klasyczny sofizm modernistów: zamiast diagnozować duchowe zaniedbania (zniesienie modlitw o powołania, demontaż pobożności eucharystycznej, relatywizm doktrynalny), sekta posoborowa pogłębia kryzys przez profanację sakramentu. Gdy brakuje owoców, podcina się korzenie.

Teologia wygodnictwa versus heroizm powołania

Język artykułu demaskuje naturalistyczną mentalność: „elastyczność”, „dostosowanie”, „kompatybilność z życiem zawodowym” – to leksyka korporacyjnych szkoleń, nie formacji duchowej. Brak jakiejkolwiek wzmianki o: obumieraniu sobie (Kol 3,5), naśladowaniu Chrystusa Kapłana (Hbr 5,1-10) czy wymogu „bycia wzorem dla wiernych” (1 Tm 4,12 Wlg). W zamian proponuje się hybrydę: urzędnika wygłaszającego „katechezy” między spotkaniami zespołu.

Co mówi tradycja? Św. Alfons Liguori w Przygotowaniu do śmierci ostrzega: „Kapłan, który nie poświęca się całkowicie zbawieniu dusz, staje się zdrajcą swego powołania”. Tymczasem austriacki projekt sankcjonuje rozdwojenie jaźni: w poniedziałek spowiedź, we wtorek raport finansowy, w środę „msza” – wszystko w rytm kalendarza Google.

Celibat jako „obowiązek do negocjacji”

Wymóg życia w celibacie – przedstawiony jako techniczny „warunek uczestnictwa” – zostaje zredukowany do biurokratycznej clausuli. Artykuł milczy o teologii celibatu jako „oblubieńczego oddania Chrystusowi” (Pius XII, Sacra virginitas), sprowadzając go do „zobowiązania”. To nie przypadek: gdy w 2023 r. niemieckie „Synodalne Drogi” domagały się zniesienia celibatu, „biskupi” austriaccy wyrażali ciche poparcie. Teraz testują półśrodki.

„Święcenia nie wymagają rezygnacji z zawodu, jeśli jest on zgodny z etosem kapłańskim” – głosi dokument.

Ależ każda praca świecka narusza ethos sacerdotalis! Kanon 138 Kodeksu z 1917 r. zabrania klerykom „podejmowania świeckich urzędów i zajęć niegodnych stanu duchownego”. Tym bardziej kapłanom. Jak pogodzić kierowanie firmą z kanonem 966: „Kapłan winien być całkowicie wolny od spraw doczesnych, aby mógł oddawać się modlitwie i służbie Bożej”?

Symtom głębszej choroby: Kościół jako NGO

Ten skandal nie jest izolowany. To logiczny owiec dekretów posoborowych:

  • Presbyterorum ordinis nr 8: dopuszcza „inną pracę” kapłanów – co już Leon XIII w Fin dal principio (1902) potępił jako „szkodliwe novum”
  • Zniesienie tonsury (1972) – symbolu wyrzeczenia się świata
  • „Nowa teologia” kapłaństwa (Rahner, Küng) redukująca sakrament do „funkcji wspólnotowej”

Efekt? „Kapłani”-terapeuci, „kapłani”-aktywiści klimatyczni, wreszcie „kapłani”-menadżerowie. Austria jedynie posuwa się o krok dalej: skoro kapłaństwo to „usługa religijna”, czemu nie wykonywać jej po godzinach?

Duchowa pustka zamiast powołań

Przyznanie się do „lekkiego, ale stałego spadku liczby kapłanów” (obecnie 3269) to dowód bankructwa. Prawdziwy Kościół – nawet w prześladowaniach – nigdy nie cierpiał na brak powołań. W 1950 r. Austria miała 5532 kapłanów, a seminaria pełne. Dlaczego? Bo głoszono całą doktrynę:

  • Mszę trydencką jako centrum życia kapłańskiego (Pius X, Haerent animo)
  • Odrzucenie modernizmu (Pius X, Pascendi)
  • Heroiczne ubóstwo (Pius XI, Ad catholici sacerdotii)

Dziś, gdy „msza” to protestancki posiłek, teologię zastąpiono psychologią, a celibat traktuje się jak przestarzały zwyczaj – jedynym „powołaniem” jest kariera w korporacji z dodatkowymi „funkcjami duchowymi”. To nie rozwiązanie kryzysu, lecz jego apogeum.


Za artykułem:
Late vocations program in Austria allows priest to keep his current job
  (ewtnnews.com)
Data artykułu: 08.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ewtnnews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.