José Antonio Kast, określany przez media jako „katolik pro-life”, został przedstawiony przez portal EWTN (27 grudnia 2025) jako symbol oporu przeciwko „lewackiej ideologii”. Jednak analiza jego wypowiedzi odkrywa niepokojącą próżnię doktrynalną i kompromisy z modernistyczną retoryką.
Naturalizm kontra nadprzyrodzoność w retoryce Kasta
„Nie używam argumentów religijnych, by bronić pro-life, bo istnieją dowody z natury człowieka, z nauki”
Choć Kast wspomina o Bożej Opatrzności w kontekście osobistej historii rodzinnej („Bóg nam towarzyszył w tej decyzji”), jego publiczna argumentacja celowo pomija de fide nauczanie Kościoła. Pius XI w encyklice Casti Connubii (1930) podkreślał: „Małżeństwo z woli Boga Stwórcy ma nierozerwalny związek z rodzeniem i wychowywaniem potomstwa, które uważa za najważniejszy swój obowiązek” (pkt 17). Tymczasem Kast redukuje świętość życia do kwestii „dowodów naukowych” – co jest klasycznym przejawem naturalizmu potępionego w Syllabusie błędów Piusa IX (pkt 1-7).
Ideologiczny kompromis w obronie rodziny
Prezydent-elekt deklaruje sprzeciw wobec „zmian konstytucji prowadzących do aborcji do 9. miesiąca”, jednak jego argumentacja brzmi dziwnie znajomo w uszach adeptów „hermeneutyki ciągłości”:
„Dwie kobiety mogą się kochać… ale nie mogą prokreować”
To ewidentne przyjęcie lewicowego leksykonu „związków jednopłciowych”! Św. Pius X w Lamentabili sane potępił błąd: „Dogmaty… są tylko interpretacją faktów religijnych wypracowaną przez umysł ludzki” (pkt 22). Kast, mówiąc o „związkach” zamiast o sodomii, zdradza akceptację rewolucyjnej nowomowy.
Polityczny aktywizm jako substytut wiary
Artykuł eksponuje rytuał „randkowych wtorków” małżeńskich Kasta jako dowód przywiązania do rodziny. Lecz gdy polityk stwierdza:
„Młodzi mają moc zmiany… przeciwko państwowemu totalitaryzmowi”
– następuje niebezpieczne przesunięcie akcentów. Leon XIII w Rerum novarum (1891) nauczał: „Państwo nie istnieje dla tego, abyśmy w nim szukali korzyści, lecz abyśmy dzięki niemu osiągnęli najwyższe dobra” (pkt 34). Kast, skupiając się wyłącznie na politycznej „walce z ideologią”, pomija nadprzyrodzony cel Kościoła – zbawienie dusz poprzez głoszenie całej prawdy, także niewygodnej dla konserwatywnych wyborców.
Teologiczne bankructwo „katolickiego” polityka
Najjaskrawszą apostazją jest milczenie o sprawczej roli prawdziwego Kościoła w walce o życie. Gdy Kast mówi:
„Nie mamy środków, ale mamy głos… moc Ducha pokona ducha zła”
– nie precyzuje, który „duch” ma na myśli. Tymczasem Pius XI w Quas Primas (1925) wskazywał: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym… nie będzie błyszczał narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela”. Brak jakiejkolwiek wzmianki o publicznym panowaniu Chrystusa Króla czy obowiązku państwa do wyznawania jedynej prawdziwej Religii – to dowód na infiltrację modernizmem.
Podsumowując: Kast reprezentuje typowego „katolika” wyhodowanego w inkubatorze posoborowej apostazji – nominalnie konserwatywnego, lecz teologicznie bezbronnego. Jego retoryka, pozbawiona odniesień do Magisterium, opiera się na emocjonalnych anegdotach i utylitarnych argumentach – co czyni ją bezsilną wobec zorganizowanej napaści rewolucji.
Za artykułem:
Chile’s president-elect on the decision that changed his life forever (ewtnnews.com)
Data artykułu: 27.12.2025








