Czechy zamykają kopalnie, Polska płaci za górniczy mit
Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje zamknięcie ostatniej czeskiej kopalni węgla kamiennego w Stonawie, przedstawiając go jako płynny proces społeczny, podczas gdy polskie górnictwo tkwi w pułapce politycznych mitów i ekonomicznych absurdów. Artykuł eksponuje kontrast między czeskim pragmatyzmem a polską megalomanią górniczą, lecz pomija fundamentalny wymiar katastrofy: moralną i cywilizacyjną klęskę gospodarki oderwanej od katolickich zasad sprawiedliwości społecznej.
Geopolityka zastępuje etykę pracy
Opisana w artykule transformacja czeskiego górnictwa uderza brakiem elementarnej refleksji nad godnością pracy. „Około południa spod ziemi wyjedzie ostatni wagonik z węglem, przy którym na powierzchni, niczym dobrzy znajomi na pogrzebie, zgromadzą się pracownicy kopalni” – ta groteskowa scena przypomina bardziej rytuał pogrzebowy dla cywilizacji chrześcijańskiej niż racjonalną zmianę gospodarczą. Tymczasem encyklika Rerum Novarum Leona XIII jednoznacznie naucza: „Praca ludzka ma podwójny charakter: osobisty i konieczny. Osobisty, ponieważ siła robocza jest przywiązana do osoby i stanowi jej własność. Konieczny, ponieważ człowiek potrzebuje jej owoców dla utrzymania życia” (RN 7). Czeska państwowa megalomania, pozwalająca na „pamiątkowe zdjęcia” przy wagoniku z węglem, degradowała górnika do roli statysty w modernistycznym spektaklu.
Polski dramat polega na odwróceniu tej perspektywy. Górnicy stali się zakładnikami związkowych przywilejów i politycznego populizmu. „W Jastrzębskiej Spółce Węglowej działa blisko 70 organizacji związkowych, a uzwiązkowienie sięga 150 proc” – ten patologiczny syndrom korporacjonizmu sprzeniewierza zasadę pomocniczości z Quadragesimo Anno Piusa XI, gdzie związki miały strzec dobra wspólnego, nie zaś stać się pasożytniczymi molochami.
Język technokratycznej utopii
Retoryka artykułu zdradza przyjęcie modernistycznej narracji o „dekarbonizacji” jako nieuchronnym postępie. Frazy typu „transformacja energetyczna” czy „odnawialne źródła energii” funkcjonują jako dogmaty świeckiej religii postępu, całkowicie ignorując katolicką naukę o odpowiedzialnym zarządzaniu stworzeniem. Tymczasem już w 1931 roku Pius XI w Quadragesimo Anno przestrzegał: „Władza ekonomiczna stała się niewolnicą żądzy zysku” (QA 88).
Autor bezkrytycznie powiela lewicowy leksykon, pisząc o „zrównoważonym rozwoju”, podczas gdy katolicka nauka społeczna nakazuje pytać: zrównoważonym dla kogo? Dla międzynarodowych korporacji energetycznych czy dla śląskich rodzin? „Tylko pomiędzy rokiem 2021 a 2025 średnia cena wydobycia tony węgla kamiennego wzrosła w polskich kopalniach z 470 do 945 zł” – ta statystyka demaskuje bankructwo modelu, gdzie państwo subsydiuje nieefektywność, zamiast chronić rzeczywiste dobro wspólne.
Górniczy etos bez Krzyża
Najcięższym grzechem omawianego tekstu jest redukcja górniczego trudu do ekonomicznego parametru. Brak jakiejkolwiek wzmianki o duchowym wymiarze pracy pod ziemią – miejscu, gdzie człowiek styka się z metafizyką ciemności i nieustannym ryzykiem – świadczy o przyjęciu materialistycznej antropologii. Tymczasem Pius XII w przemówieniu z 1953 roku do górników podkreślał: „Wasza praca jest szczególną formą uczestnictwa w Krzyżu Chrystusowym”.
Artykuł przemilcza również kluczowy fakt: polskie kopalnie finansowane są ze środków pochodzących m.in. z podatków płaconych przez katolickich przedsiębiorców, których zmusza się do subsydiowania strukturalnego marnotrawstwa. To jawne pogwałcenie sprawiedliwości komutatywnej, o której św. Tomasz z Akwinu pisał: „Sprawiedliwość wymienna polega na wymianie równości rzeczy” (ST II-II, q. 61).
Symptom posoborowej zapaści
Opisywany kryzys polskiego górnictwa nie jest izolowanym zjawiskiem, lecz częścią szerszego procesu destrukcji katolickiego ładu społecznego. Gdy w 1954 roku abp Józef Gawlina konsekrował kopalnię „Jastrzębie”, czynił to w imię Chrystusa Króla, prosząc o opiekę dla „ludu śląskiego, który chce pracować na chwałę Bożą i pożytek Ojczyzny”. Dziś „górnicze związki zawodowe” – jak słusznie ujęte w cudzysłów – walczą nie o chwałę Bożą, lecz o przywileje finansowane z budżetu państwa, które od 1989 roku systematycznie ruguje religię z przestrzeni publicznej.
Przytaczana w tekście wypowiedź Janausza Steinhoffa: „górnictwo węgla kamiennego powinno jak najszybciej zostać w Polsce pożegnane”, choć słuszna ekonomicznie, pozostaje jałowa moralnie. Bez powrotu do zasady, że gospodarka musi służyć człowiekowi, a nie człowiek gospodarce – co Pius XI nazwał „pierwszeństwem pracy przed kapitałem” (QA 83) – żadna transformacja nie przyniesie sprawiedliwości.
Katastrofa polskiego górnictwa stanowi żywą ilustrację słów Piusa XI z encykliki Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Dopóki Śląsk nie powróci pod panowanie Chrystusa Króla, wszelkie „programy restrukturyzacyjne” pozostaną jedynie przestawianiem krzeseł na tonącym okręcie modernizmu.
Za artykułem:
Koniec górnictwa w Czechach. Polska dosypuje pieniądze do kopalni (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








