Duchowa dezercja na ołtarzu olimpijskiego bałwochwalstwa
Portal eKAI (4 lutego 2026) relacjonuje przygotowania „biskupa” Mariana Florczyka do dziesiątej już „posługi” podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie-Cortinie. W artykule podkreśla się rzekomo „duchowy charakter” tej obecności, sprowadzonej do budowania „dobrych relacji międzyludzkich” i „dzielenia radości”. W całym tekście ani słowa o obowiązku głoszenia „Królestwa Chrystusowego nad narodami” (Pius XI, Quas Primas) czy o zbawieniu dusz uczestników tych pogańskich zawodów.
Naturalistyczna redukcja misji kapłańskiej
„Moją rolą jest być blisko sportowców, działaczy i trenerów […] Najważniejsze w sytuacji zmagań sportowych są dobre relacje międzyludzkie”
Ta wypowiedź „biskupa” Florczyka stanowi jawną apostazję od kapłańskiego posłannictwa. Jakże daleko od wezwania św. Pawła: „Biada mi, gdybym nie ewangelizował!” (1 Kor 9,16 Wlg). Kapłan prawdziwego Kościoła katolickiego nie jest animatorem wspólnoty, lecz alter Christus ofiarującym Krwawą Ofiarę i głoszącym bezkompromisowe orędzie zbawienia. Tymczasem Florczyk redukuje kapłaństwo do funkcji psychologa sportowego, co jest bezpośrednim owocem modernistycznej herezji potępionej w dekrecie Lamentabili (1907).
Teologiczne bankructwo olimpijskiego „duszpasterstwa”
Artykuł wspomina o możliwości organizowania „modlitwy, Eucharystii i sakramentu pokuty”, ale w kontekście „wioski olimpijskiej” – miejsca jawnie sprzeciwiającego się katolickiemu pojęciu sacrum. Jak można sprawować Najświętszą Ofiarę w otoczeniu symboli pogańskiego kultu ciała i rywalizacji? To jawne naruszenie kanonu 1269 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., zakazującego budowania kościołów w miejscach skalanych bałwochwalstwem.
Wspomnienie zmarnego pięściarza jako „człowieka głębokiej wiary” tylko uwypukla religijny synkretyzm. Sportowiec „robiący różańce” przy jednoczesnym uprawianiu brutalnej dyscypliny stanowi żywe zaprzeczenie ewangelicznej zasady: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16,26 Wlg).
Język jako objaw duchowej zgnilizny
Retoryka artykułu odsłania całą głębię posoborowej rewolucji:
- „Duchowy charakter” – pusty frazes oznaczający dezercję z pola walki o dusze
- „Wspieranie” – substytut ewangelizacji
- „Dzielenie radości” – parodia apostolskiego „Gaudium cum tremore”
Brak jakichkolwiek odniesień do walki z grzechem, konieczności nawrócenia czy wiecznego przeznaczenia duszy. Cała „duchowość” sprowadza się do terapeutycznego klepania po plecach.
Symptom wielkiej apostazji
Dziesięć kolejnych olimpiad z udziałem hierarchy neo-kościoła to nie przypadek, lecz strategia systematycznej desakralizacji. Podczas gdy Pius XI ogłaszał Chrystusa Królem narodów (encyklika Quas Primas), współcześni uzurpatorzy korzą się przed bałwochwalczym kultem sportu. Olimpiada – współczesny odpowiednik igrzysk ku czci Zeusa – staje się nową religią humanizmu, gdzie „biskupi” pełnią funkcję kapłanów molocha.
Milczenie o obowiązku publicznego panowania Chrystusa Króla w życiu społeczeństw stanowi zdradę podstawowego dogmatu społecznego Kościoła. Gdzie są wezwania do nawrócenia narodów? Gdzie protest przeciwko orgii narodowego egoizmu i pogańskiego uwielbienia dla cielesnej sprawności?
Prawdziwy Kościół katolicki nigdy nie wysłałby kapłana na olimpiadę – chyba że z krzyżem misyjnym w ręku i kazaniem o ogniu piekielnym na ustach. To zaś, co przedstawia eKAI, jest jedynie kolejnym dowodem głębokiej apostazji struktury okupującej Watykan.
Za artykułem:
04 lutego 2026 | 18:11Mediolan–Cortina 2026: biskup Florczyk pojedzie na igrzyska z reprezentacją Polski (ekai.pl)
Data artykułu: 04.02.2026








