Katolicki ksiądz w tradycyjnych szatach modli się w zniszczonym mieście w Iranie podczas protestów.

Iran: W obliczu krwawego reżimu milczenie o jedynym ratunku – Chrystusie Królu

Podziel się tym:

Portal EWTN News (20 stycznia 2026) relacjonuje trwające od końca grudnia 2025 r. protesty w Iranie, w których uczestniczą obywatele różnych wyznań, w tym chrześcijanie. Doniesienia wskazują na ofiary śmiertelne, rannych i aresztowanych wśród wyznawców Chrystusa. Wymienia się m.in. zabitego Ormianina Ejmina Masihi oraz rannych w Shirazie. Artykuł podkreśla zaangażowanie humanitarne chrześcijan rozdających żywność czy udzielających pomocy medycznej, co rzekomo doprowadziło do nawróceń. Wzmiankowane są również zatrzymania chrześcijan w Fars pod zarzutem „dostarczania ideologicznego paliwa protestom” oraz obawy o bezpieczeństwo wiernych w warunkach internetowej blokady.


Milczenie o islamskiej tyranii jako źródle prześladowań

Faktograficzne pominięcie kluczowego kontekstu stanowi pierwszy symptom modernistycznej dezorientacji. Artykuł całkowicie ignoruje doktrynalną przyczynę prześladowań: Koran nakazuje walkę z niewiernymi (Sura 9:29), zaś szyicki reżim jedynie wypełnia tę powinność. Jak czytamy w Syllabusie błędów Piusa IX: „Każdy człowiek jest wolny, by przyjąć i wyznawać tę religię, którą uzna za prawdziwą pod wpływem światła rozumu” (błąd nr 15) – właśnie taki relatywizm legł u podstaw obecnej katastrofy. Gdyby Iran był krolestwem społecznego panowania Chrystusa Króla, żaden prześladowca nie podniósłby ręki na chrześcijan (Ps 2:10-12 Wlg).

„Nie było bowiem i nie będzie nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus” (Pius XI, Quas Primas).

Tymczasem tekst EWTN News nie wspomina ani słowem o obowiązku państw do publicznego uznania jedynej prawdziwej Religii, co stanowi sedno encykliki Quas Primas. Wręcz przeciwnie – pluralistyczne założenia artykułu implikują, że islam ma „prawo” do istnienia obok Chrystusa, co Pius XI potępił jako „zeświecczenie”.

Religijna dezercja: od teologii krzyża do humanitarnego NGO

W warstwie językowej uderza redukcja chrześcijaństwa do działalności socjalnej. Opisywane „zasługi” wiernych sprowadzają się do robienia kanapek i opatrywania ran. Gdzież głoszenie Ewangelii bez kompromisu (Mk 16:15)? Gdzie nawoływanie do porzucenia islamskiego błędów i powrotu do jedynego Kościoła założonego przez Chrystusa? Jak trafnie wskazało Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili sane (błąd 24): „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” – właśnie taki probabilizm widzimy, gdy „nawrócenie” protestującego następuje po otrzymaniu kanapki, a nie po usłyszeniu nieomylnych prawd wiary.

Wiara katolicka nie jest programem społecznym, lecz bezwarunkowym przylgnięciem do Objawienia. „Każdy urząd staje się wakujący na mocy samego faktu i bez żadnej deklaracji na skutek rezygnacji dorozumianej, (…) jeśli duchowny publicznie odstępuje od wiary katolickiej” (kan. 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego 1917).

Teologiczne bankructwo ekumenicznej iluzji

Na poziomie doktrynalnym razi bezkrytyczne mieszanie katolicyzmu z herezją. Wspomniani „chrześcijanie ormiańscy” należą do schizmatyckiej sekty odrzucającej prymat Piotrowy. Tymczasem encyklika Mortalium animos Piusa XI kategorycznie zabraniała „ekumenicznych” działań z heretykami: „Nie wolno (…) katolikom brać udziału w przedsięwzięciach ekumenicznych”. Artykuł EWTN – świadomie czy nie – promuje więc potępioną praktykę.

„Heretyk nie jest członkiem Kościoła, więc nie może być jego głową (…). Ojcowie powszechnie nauczają, że heretyk z powodu herezji (…) jest pozbawiony wszelkiej jurysdykcji” (św. Robert Bellarmin, cyt. w Obrona sedewakantyzmu).

Co więcej, wzmianka o „duchowych więzach z zagranicą” jako rzekomym zagrożeniu dla chrześcijan zdradza założenie, że Kościół jest lokalną seką. To jawny przejaw modernizmu potępiony w Lamentabili sane (błąd 55): „Szymon Piotr nigdy nawet nie podejrzewał, że otrzymał od Chrystusa prymat w Kościele”. Prawdziwy Kościół jest jeden, powszechny i apostolski – nie uznaje granic politycznych.

Symptom posoborowej apostazji: religia praw człowieka zamiast Królestwa Chrystusowego

Całość tekstu to modelowy przykład hodowli antychrześcijańskiego paradygmatu. Język „praw człowieka”, „wolności religijnej” czy „ludzkiej godności” zastąpił tu głoszenie konieczności podporządkowania wszystkich narodów pod berło Chrystusa Króla. Gdzież wezwanie do nawrócenia Iranu? Gdzie potępienie islamskiego bałwochwalstwa? Jak oznajmia dekret Lamentabili sane (błąd 64): „Współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny, to jest w szeroki i liberalny protestantyzm”.

Ostatnią zdradą jest milczenie o jedynym lekarstwie: publicznym poświęceniu Iranu Niepokalanemu Sercu Marji (prawdziwej Królowej Polski i wszystkich narodów), co jedynie może przynieść nawrócenie tego kraju. Jak wieszczył Pius XI w Quas Primas: „(…) jeśli poszczególni ludzie i rodziny i państwa pozwoliły się rządzić Chrystusowi. 'Wówczas to wreszcie (…) będzie można uleczyć tyle ran (…) prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci’”.


Za artykułem:
Reports of Christian casualties and arrests are emerging as mass protests continue in Iran
  (ewtnnews.com)
Data artykułu: 20.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ewtnnews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.