Portal EWTN News relacjonuje wystąpienie Jamesa Olsona, byłego szefa kontrwywiadu CIA, na szczycie organizacji Legatus, gdzie usiłował on uzasadnić moralną dopuszczalność szpiegostwa w wykonaniu katolików. Wykorzystując sofistyczne argumenty, Olson przedstawił szpiegostwo jako działalność „zgodną z wiarą katolicką”, opierając się na wypaczonych interpretacjach teologicznych i biblijnych przykładach.
Faktograficzne przemilczenie grzechu
Olson otwarcie przyznaje, że „żył w kłamstwie”, oszukując nawet własne dzieci. Jego żona Meredith współuczestniczyła w tym procederze, tworząc pozory normalnego życia podczas tajnych operacji w ZSRR, Austrii i Meksyku. Choć przyznaje, że „kłamał, oszukiwał, kradł i manipulował”, usprawiedliwia te działania utylitarystyczną doktryną „wyższego dobra”.
„Uważamy, że było to dla wyższego dobra i że mamy moralne prawo do ochrony naszego kraju”
Artykuł pomija całkowicie katolicką naukę o obiektywnej naturze grzechu, gdzie kłamstwo, kradzież i oszustwo pozostają materią grave niezależnie od intencji. Św. Augustyn w De Mendacio (O kłamstwie) stwierdza jednoznacznie: „Kłamstwo jest zawsze złem i nigdy nie może być dobrowolnie popełnione” (Cap. 17).
Językowa sofistyka jako narzędzie relatywizacji
Retoryka Olsona obfituje w modernistyczne eufemizmy. Szpiegostwo nazywa „moralnymi dylematami”, zdradę – „nieoficjalnym przykryciem”, a współpracę z wrogimi agentami – „relacjami operacyjnymi”. Taki język stanowi klasyczny przykład hermeneutyki zerwania z katolickim rozumieniem prawdy, gdzie – jak naucza Pius X w Lamentabili Sane – „Prawda jest niepodzielna i wiecznie ta sama” (Pkt 58).
Szczególnie niebezpieczna jest próba wykorzystania teologii moralnej do usprawiedliwienia zła. Powołanie się na rzekome wsparcie „niektórych kapłanów” (w domyśle zaangażowanych w modernizm) oraz wybiórcze cytowanie św. Tomasza z Akwinu stanowi nadużycie doktrynalne. Akwinata w Summa Theologiae (II-II, q. 40) dopuszczał obronę konieczną z zachowaniem proporcjonalności, nigdy zaś nie usprawiedliwiał systematycznego łamania Dekalogu.
Teologiczne wypaczenie zasad moralnych
Próba zestawienia działalności szpiegowskiej z postawą biblijnej Rachab (Joz 2) to heretycka manipulacja Pismem Świętym. Rachab działała pod natchnieniem Bożym w ramach Historii Zbawienia, podczas gdy współczesne służby wywiadowcze funkcjonują w kontekście państw odrzucających społeczne panowanie Chrystusa Króla. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) podkreślał: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym… tam tylko zajaśnieje, gdzie jednostki i państwa uznać zechcą panowanie Zbawiciela naszego”.
Olson twierdzi, że „miłość do Boga i kraju idą w parze”, ignorując fundamentalną zasadę: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29 Wlg). Jego koncepcja patriotyzmu opiera się na naturalistycznym kultowi narodu, sprzecznym z katolicką wizją Christiana Respublica. Jak zauważył św. Pius X w Notre Charge Apostolique: „Prawdziwni przyjaciele ludu nie są ani rewolucjonistami, ani innowatorami, lecz tradycjonalistami”.
Symptomatyczna apostazja katolickich elit
Fakt, że Legatus – organizacja mająca skupiać „katolickich liderów” – zaprasza jako mówcę zawodowego oszusta, świadczy o głębokim kryzysie tożsamości współczesnych katolickich elit. Obecność takich postaci jak były sekretarz HUD Ben Carson czy aktor Neal McDonough (znany z promowania „tradycji” w wersji neokonserwatywnej) potwierdza dominację ducha światowości.
Organizacja założona przez Toma Monaghana, który dorobił się na powszechnej rozpuście gastronomicznej (sieć pizzerii), stała się platformą promocji amerykańskiej religii cywilnej, gdzie narodowy interes zastępuje ewangeliczne rady, a krucyfiks staje się ozdobą sal konferencyjnych w luksusowych hotelach Ritz-Carlton.
Duchowa gangrena współczesności
Olson z dumą wspomina walkę z „ateistycznym komunizmem”, nie dostrzegając, że sam stał się narzędziem innego systemu równie wrogiego Kościołowi: globalistycznego kapitalizmu z jego kultem tajnych służb i militaryzmu. Jego podziw dla Johna F. Kennedy’ego, który jako pierwszy katolicki prezydent USA otworzył furtkę dla modernizmu w Ameryce, jest symptomatyczny.
Najjaskrawszą ilustracją moralnego bankructwa tej narracji jest gloryfikacja zdrajców takich jak Aldrich Ames i Robert Hanssen jako „wzorców odwagi”. W rzeczywistości ich postawa stanowi logiczną konsekwencję relatywizmu moralnego: jeśli cel uświęca środki, zdrada staje się jedynie kwestią wyboru strony.
Katolicka odpowiedź na szpiegowski relatywizm
Katolicka nauka moralna pozostaje niezmienna: „Nie wolno czynić zła, aby wynikło dobro” (Rz 3, 8 Wlg). Św. Alfons Liguori w Theologia Moralis podkreśla, że kłamstwo per se stanowi grzech śmiertelny, gdyż sprzeciwia się cnocie sprawiedliwości. Podobnie kradzież – nawet w służbie państwa – narusza VII Przykazanie.
Prawdziwy katolik zaangażowany w służby państwowe powinien kierować się zasadą: „Melius est mori bona morte quam vivere mala vita” (Lepiej umrzeć szlachetną śmiercią niż żyć niegodziwym życiem). Historia Kościoła zna niezliczonych świętych – od św. Sebastiana po św. Maksymiliana Marię Kolbego – którzy woleli śmierć niż współpracę ze złem.
Dopóki struktury takie jak Legatus będą promować tę pseudomoralię, dopóty katolicyzm w Ameryce pozostanie jedynie religijną atrapą służącą interesom świeckiego establishmentu. Jak pisał Pius XI w Quas Primas: „Tylko wówczas, gdy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”.
Za artykułem:
Former CIA spy tells Catholic leaders faith and espionage can coexist (ewtnnews.com)
Data artykułu: 03.02.2026








