Portal „Tygodnik Powszechny” (3 lutego 2026) przedstawia wywiad z „prof. Małgorzatą Gambin”, psycholożką kliniczną, która redukuje relacje międzyludzkie do mechanizmów „mentalizowania” i „empatii poznawczej”. Pomimo pozornego humanizmu, tekst stanowi przykład naturalistycznego zawłaszczenia pojęć od wieków obecnych w katolickiej nauce o miłosierdziu i caritas.
Ekwiwalenty łaski bez Łaski
Gambin definiuje empatię jako „ryzykowny zasób” oparty na „umiejętności wyobrażenia sobie, co i dlaczego może odczuwać druga osoba”. Tymczasem caritas – miłość nadprzyrodzona – pozostaje całkowicie nieobecna w jej wywodach. Jak zauważa Pius XI w Quas primas:
„Pokój domowy nie zakwitnie, dopóki ludzie wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego” (nr 1).
Psychologia przedstawiona przez Gambin operuje wyłącznie immanentnym wymiarem relacji, pomijając fundamentalną prawdę: człowiek jako imago Dei może prawdziwie współczuć jedynie poprzez uczestnictwo w łasce uświęcającej. „Uważność na siebie” (podkreślana przez rozmówczynię) staje się tu namiastką rachunku sumienia pozbawionego Sakramentu Pokuty.
Język jako symptomat apostazji
Retoryka „zasobów”, „balansu” i „ryzykownych inwestycji emocjonalnych” odsłania ekonomiczną wizję człowieka, w której nawet współczucie podlega kalkulacji. Gambin stwierdza wprost: „Nie ma w tym niczego złego, że czujemy się dzięki [pomaganiu] lepiej”. To czysto utylitarne podejście kontrastuje z nauką św. Pawła: „Choćbym ciało wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże” (1 Kor 13,3 Wlg).
Pełen biologicznego redukcjonizmu jest fragment o „podgrupie dzieci z zaburzeniami zachowania”, gdzie czytamy: „Obserwuje się u nich niższy poziom pobudzenia i słabszą reakcję na sygnały zagrożenia”. Brak tu nawet śladu refleksji o grzechu pierworodnym czy możliwości duchowej przemocy demonicznej – tematów obecnych w kaznodziejstwie św. Alfonsa Liguoriego czy o. Pio.
Teologiczne bankructwo „uważności”
Proponowane przez Gambin metody („trening uważności”, „terapia oparta na akceptacji”) czerpią z buddyzmu, co autorka potwierdza: „Różne wątki z buddyzmu rzeczywiście są coraz częściej wykorzystywane jako metody terapeutyczne”. Tymczasem Sobór Watykański II (którego sama sekta posoborowa nie uznaje za nieomylny) w konstytucji Lumen gentium przypominał: „Kościół pielgrzymujący jest konieczny do zbawienia” (nr 14).
Najjaskrawszą herezją antropologiczną jest twierdzenie: „Empatia może w życiu pomagać, ale czasami dużo kosztuje”. To zupełne odwrócenie chrześcijańskiej logiki krzyża! Św. Jan od Krzyża pouczał: „Gdzie nie ma miłości, wlej miłość, a wyciągniesz miłość” (Droga na Górę Karmel). Prawdziwa caritas nie liczy kosztów, bo wypływa z przebóstwiającej łaski.
Duchowy wymiar kryzysu
Gambin diagnozuje: „Z relacji psychologów i nauczycieli szkolnych […] wynika, że dzieci w kryzysie jest teraz zatrważająco dużo”. Pomija jednak centralną przyczynę tego stanu: upadek religijności. Pius XII w przemówieniu do matek rodzin (26 października 1941) wskazywał:
„Każde odstępstwo uczuciowe lub praktyczne od Boga pociąga za sobą […] zamęt w całym życiu psychicznym”
Proponowane rozwiązania („grupy wsparcia”, „życzliwi sąsiedzi”) to plasterki na gangrenę ducha. Gdy Gambin mówi: „Przebywanie wśród ludzi i w miejscach wspierających” pomaga dzieciom – zapomina, że jedynym prawdziwym locus refugii jest Kościół z Sakramentami.
Odrzucenie Krzyża jako wzoru
Najgroźniejszym aspektem wywiadu jest nieobecność Chrystusa Ukrzyżowanego jako modelu współczucia. Tymczasem Leon XIII w Tametsi futura (1900) nauczał:
„W Chrystusie […] odnajdujemy nie tylko wzór wszelkich cnót, ale także moc do ich naśladowania” (nr 13).
Gdy rozmówczyni stwierdza: „Świadomość swoich emocji […] ma przestrzeń na emocje innych”, proponuje psychologiczny ersatz modlitwy kontemplacyjnej. Prawdziwe uzdrowienie przynosi jedynie adoracja Najświętszego Sakramentu i Różaniec – czego „profesor” z UW nie ośmiela się nawet zasugerować.
Tekst „Tygodnika Powszechnego” stanowi klasyczny przykład zeświecczenia pojęć teologicznych. Empatia bez łaski, współczucie bez Krzyża, pomoc bez nawrócenia – oto recepta na kolejne pokolenie „wypalonych” naturalistów. Jak pisał św. Augustyn: „Niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie” (Wyznania I,1).
Za artykułem:
Wejdź w moje buty: co nam daje i ile kosztuje nas empatia (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








