Portal Tygodnik Powszechny (3 lutego 2026) relacjonuje przygotowania do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Cortina d’Ampezzo, skupiając się na „gwiazdach sportu” takich jak 41-letnia narciarka Lindsey Vonn czy rekordzistka Mikaela Shiffrin. Artykuł gloryfikuje „heroiczne powroty” po kontuzjach, „renesans formy” dzięki implantom tytanowym oraz „pasję” przekuwającą się w komercyjny sukces. Milczenie o duchowym wymiarze człowieka i redukcja życia do fizycznych osiągnięć odsłaniają modernistyczną apostazję współczesnego świata.
Faktograficzne przemilczenia: gdzie królestwo Chrystusa?
Relacja pomija fundamentalny fakt: „Chrystus Pan otrzymał od Ojca nieograniczone prawo nad wszystkim, co stworzone, tak, iż wszystko poddane jest Jego woli” (Pius XI, Quas Primas). Igrzyska przedstawiane są jako autonomiczne święto „ludzkiego geniuszu”, gdzie medale i rekordy zastępują hierarchię wartości objawionych. Autor zachwyca się przebudową dworca kolejowego i kolejki linowej, lecz nie dostrzega, że „rozbudowa infrastruktury służy bałwochwalczemu kultowi ciała, a nie chwale Boga”. Wspomnienie o wycięciu 800 modrzewi pod tor saneczkowy ukazuje przyrodę jako przedmiot eksploatacji – w sprzeczności z katolicką doktryną o stworzeniu jako darze Bożym.
„Przez zjednoczenie hipostatyczne Chrystus ma władzę nad wszystkimi stworzeniami. […] Wszystkie stosunki w państwie [powinny] układać się na podstawie przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich” (Pius XI, Quas Primas)
Historyczny kontekst podany jest wybiórczo: wspomnienie Franciszka Gąsienicy Gronia z 1956 r. służy jedynie jako pretekst do opowieści o współczesnych „bohaterach”, podczas gdy prawdziwym dziedzictwem Cortiny powinno być uznanie, iż „bez Boga ani do proga” (przysłowie podhalańskie). Brakuje jakiejkolwiek refleksji, że olimpijski zapał z 1956 r. wynikał jeszcze z resztek chrześcijańskiej kultury, gdy tymczasem igrzyska 2026 r. są już jawnie pogańskim spektaklem.
Język apostazji: sakralizacja sportu
Retoryka artykułu naśladuje język teologiczny, nadając sportowym zmaganiom cechy quasi-religijne: Lindsey Vonn to „ikona” porównywana do „gwiazdy rocka”, jej powrót po operacji kolana nazywa się „renesansem”, a zawody – „pożegnalnym tournée”. Tymczasem Sobór Trydencki definiuje bałwochwalstwo jako „oddawanie czci stworzeniu zamiast Stwórcy” (Sessio XXV). Redukcja człowieka do „kondycji fizycznej i tytanowych implantów” odbiera mu godność dziecka Bożego, dla którego „jarzmo [Chrystusowe] słodkie jest a brzemię lekkie” (Mt 11, 30 Wlg).
Autor posługuje się frazeologią typową dla modernizmu: „duch rywalizacji”, „miłość do nart”, „titanic work” – wszystko to są synonimy pychy życia, które św. Augustyn piętnował jako „miłość własną posuniętą aż do pogardy Boga” (De Civitate Dei XIV, 28). Nawet wzmianka o „chronicznym bólu” Vonn służy jedynie uwydatnieniu „zwycięstwa nad słabością”, podczas gdy „cierpienie jest szkołą cnót chrześcijańskich” (św. Alfons Liguori).
Teologiczna nicość: brak duszy w świecie sportu
„Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast” (Pius XI, Quas Primas). Tymczasem artykuł prezentuje model człowieka jako biomechanicznego „zwycięzcę”, dla którego nie istnieje życie wieczne, łaska uświęcająca czy obowiązek oddawania czci Bogu. Sport wyczynowy staje się herezją antropologiczną – neguje nadprzyrodzone powołanie człowieka, redukując go do mięśni i kości.
„Nie przez co innego szczęśliwe państwo […] państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi” (Pius XI, Quas Primas)
Milczenie o katastrofie moralnej współczesnego sportu jest symptomatyczne: nie ma słowa o finansowych aferach MKOl, dopingach, seksualizacji zawodniczek czy promocji ideologii LGBT podczas igrzysk. Autor zachwyca się „włoską atmosferą”, ale nie dostrzega, że Cortina – jako stacja narciarska – od dziesięcioleci jest synonimem rozwiązłości i hedonizmu, co św. Pius X potępił w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) jako „hołdowanie zmysłom pod płaszczykiem rekreacji”.
Symptomatyczna apostazja: igrzyska jako parodia królestwa
Przeniesienie ceremonii otwarcia do Mediolanu i Werony odsłania kryzys współczesnych igrzysk jako parodii powszechności Kościoła. Podczas gdy Chrystus Król jednoczy narody w prawdzie („Et unam, sanctam, catholicam et apostolicam Ecclesiam”), MKOl łączy je w kulcie pieniądza i ludzkiej pychy. Wspomniane w artykule „specjalne autobusy” i „parkingi oddalone o godzinę drogi” to metafora współczesnego świata: „droga szeroka prowadząca na zatracenie” (Mt 7, 13 Wlg) w miejsce ciasnej bramy zbawienia.
Propagowany w tekście „sport bez Boga” prowadzi do duchowej śmierci: „Albowiem zapłatą grzechu jest śmierć” (Rz 6, 23 Wlg). Tymczasem katolicka wizja aktywności fizycznej, wyrażona przez Piusa XI w Divini illius Magistri, podkreśla, że „ćwiczenia cielesne winny służyć rozwojowi cnót, a nie namiętności”. Lindsey Vonn, która „pędzi 136 km/h” dla „dreszczyku emocji”, jest antywzorem chrześcijańskiej ascezy – jej poświęcenie służy próżności, nie zaś zbawieniu duszy.
XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Cortinie d’Ampezzo to nie tylko „bałagan budowlany” czy „kryzys klimatyczny”, ale przede wszystkim „kryzys człowieka oddzielonego od Chrystusa Króla”. Dopóki narody nie uznają publicznie panowania Zbawiciela, dopóty każde takie przedsięwzięcie będzie jedynie kolejnym kamieniem węgielnym dla cywilizacji śmierci.
Za artykułem:
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Start wymaga talentu i ortopedii XXI wieku (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








