Portal „Tygodnik Powszechny” w artykule z 3 lutego 2026 r. prezentuje wypowiedź „ks. Adama Bonieckiego” gloryfikującą współczesną literaturę religijną. Autor, określany mianem „redaktora seniora”, stawia tezę o ewolucji języka religijnego: „Zmienia się mówienie religijne, ba: zmienia się myślenie religijne”. Jako wzór podaje książki „księdza (kardynała) Grzegorza Rysia”, które „czyta się świetnie, bo są jak rozmowa, nie kazanie czy wykład”. Boniecki konkluduje optymistycznie: „Książka nie umarła, nie odeszła do składu ze starociami”.
Faktograficzne przemilczenie doktrynalnej katastrofy
W całym wywodzie brak najmniejszej wzmianki o depozycie wiary (Depositum fidei), który Kościół katolicki ma obowiązek strzec nienaruszalnie (1 Tm 6,20). Współczesna „religijność” prezentowana przez Bonieckiego sprowadza się do subiektywnych doznań czytelniczych. Tymczasem Pius X w Lamentabili sane exitu potępił tezę, że „dogmaty […] są pewną interpretacją faktów religijnych, którą z dużym wysiłkiem wypracował sobie umysł ludzki” (propozycja 22). „Książki religijne” w stylu Rysia – pozbawione jasnego wykładu Credo – wpisują się w modernistyczne dążenie do relatywizacji prawd objawionych.
„Zmienia się mówienie religijne, ba: zmienia się myślenie religijne. I, co może być dziwne dla tych, którzy na ogół książek religijnych nie czytają, zmienia się sposób ich lektury”
Brak tu analizy, że owa „zmiana” oznacza w rzeczywistości zerwanie z niezmiennym Magisterium. Jak przypomina Pius IX w Syllabusie błędów: „Wiara Chrystusowa jest w przeciwieństwie do rozumu ludzkiego, a objawienie nie tylko nie jest pożyteczne, lecz szkodzi doskonałości człowieka” (błąd 6). „Rozmowa” zastępująca kazanie to klasyczny przejaw modernizmu, który św. Pius X w encyklice Pascendi nazwał „syntezą wszystkich herezji”.
Językowa apoteoza subiektywizmu
Ton wypowiedzi Bonieckiego odzwierciedla hermeneutykę zerwania z Tradycją. Stwierdzenie: „Jest styl epoki i własny styl, z którego się łatwo nie wyzwolisz” stanowi kapitulację przed duchowością bez krzyża. Kontrastuje to radykalnie z nakazem św. Pawła: „Non conformemini huic saeculo – Nie bierzcie więc wzoru z tego świata” (Rz 12,2).
Chwaląc Hannę Krall za „wyrzucanie z tekstu wszystkich słów, które nie są konieczne”, autor nie dostrzega, że w teologii oszczędność słów nie może zastąpić precyzji dogmatycznej. Kościół zawsze preferował jasność doktrynalną, nawet za cenę „rozbieżności” z duchem czasu. Jak naucza papież Pius XI w Quas primas: „Rozmnożone będzie państwo Jego, a pokoju nie będzie końca” (Iz 9,7) – królowanie Chrystusa wymaga jednoznacznego głoszenia prawdy, nie zaś dialogowych niedomówień.
Teologiczne bankructwo „nowej duchowości”
Wychwalanie książek Grzegorza Rysia jako „świetnie się czytających” ujawnia przyjęcie protestanckiego paradygmatu sola experientia. Tymczasem katolicka pobożność opiera się na objectiva fidei, nie zaś na emocjonalnych doznaniach. „Rozmowa” zastępująca kazanie to dokładnie ta sama metodologia, którą potępia Pius X w dekrecie Lamentabili: „Ewangelie […] w całości nie zawierają nauki w pełni zgodnej z nauką Kościoła w tych samych kwestiach” (propozycja 61).
Brak także ostrzeżenia, że przyjmowanie komunii w strukturach posoborowych – gdzie Msza została zredukowana do „stołu zgromadzenia”, a rubryki naruszają teologię ofiary przebłagalnej – jest świętokradztwem. Pius XII w Mediator Dei przypomina: „Ofiara eucharystyczna […] polega w swej istocie na niekrwawym uwielbieniu tego, co się dokonało niegdyś na krzyżu”.
Symptomatyczny upadek „duchowego autorytetu”
Tekst Bonieckiego stanowi klasyczny przykład apostazji milczenia. Żadne z przywołanych nazwisk nie reprezentuje integralnej wiary katolickiej. Hanna Krall – żydowska pisarka, Grzegorz Ryś – modernistyczny „kardynał” zaangażowany w ekumeniczne eksperymenty. To nie przypadek, lecz systemowy wybór ideologiczny.
„Nie wiem, czy dawne książki religijne były blisko człowieka religijnego, ale jeśli tak, to znaczy, że także zmienił się człowiek religijny”
To zdanie demaskuje przyjęcie modernistycznej zasady ewolucji dogmatów. Tymczasem, jak uczy Sobór Watykański I: „Duch Święty nie został dany następcom Piotra, aby przy Jego pomocy ogłaszali nową naukę, lecz aby pod Jego przemożną opieką święcie zachowywali i wiernie wyjaśniali objawienie przekazane przez Apostołów”.
Optymistyczna konkluzja („Książka nie umarła”) ignoruje fakt, że w strukturach okupujących Watykan żywa pozostaje jedynie książka jako przedmiot kultury, nie zaś jako nośnik niezmiennej doktryny. Prawdziwy katolik sięga po Naśladowanie Chrystusa Tomasza à Kempis, Traktat o prawdziwym nabożeństwie św. Ludwika Marii Grignion de Montfort czy Dialogi św. Katarzyny ze Sieny – dzieła głęboko zakorzenione w Tradycji, a nie w „duchu czasu”.
W czasach gdy hybris modernistów sięga zenitu, jedyną odpowiedzią wiernego katolika pozostaje nieustanne wyznawanie: Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!
Za artykułem:
Książki warto czytać. Warto też je pisać – nawet gdy nie ma się talentu (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








