Portal EWTN News (28 stycznia 2026) relacjonuje obrady filipińskich „biskupów” na temat zastosowania sztucznej inteligencji w „ewangelizacji”. Podczas seminarium zorganizowanego przez „Episkopalną Komisję ds. Środków Społecznego Przekazu” podkreślano, że AI nie powinna zastępować „autentycznego spotkania”, lecz mu służyć. Występujący Edwin López, były menadżer EWTN Azja-Pacyfik, stwierdził: „Technologia służy. Komunia zbawia. Bóg nie wysłał tylko wiadomości; wysłał siebie samego”. Abp Rex Andrew Alarcon stwierdził zaś, iż pandemia „popchnęła nas w świat cyfrowy”, tworząc „nowe tereny misyjne”. Seminarium zakończyło się wezwaniem: „Nie potrzebujemy więcej technologii. Potrzebujemy więcej człowieczeństwa”.
Naturalistyczne zawężenie misji Kościoła
Przedstawiona narracja dokonuje radykalnej redukcji nadprzyrodzonej misji Kościoła do poziomu technokratycznego zarządzania relacjami międzyludzkimi. Brak jakiegokolwiek odniesienia do depositum fidei czy obowiązku głoszenia integrałnej doktryny katolickiej ujawnia przyjęcie modernistycznej herezji zdefiniowanej przez św. Piusa X: „Religia nie powinna być niczym więcej jak pewnym uczuciem duszy” (Dekret Lamentabili, pkt 25). W miejsce konieczności łaski uświęcającej i nawrócenia z grzechu, mowa jest o „autentycznym spotkaniu” – pustym frazesie wpisującym się w posoborowy kult „człowieka spotykającego człowieka”.
„Komisja ds. Środków Społecznego Przekazu” funkcjonuje jako narzędzie dalszej destrukcji katolickiej tożsamości. Jak trafnie zauważył Pius XI w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. W omawianym przypadku usunięcie Chrystusa Króla z centrum ewangelizacji na rzecz technologicznych mediacji stanowi jawne odrzucenie Jego panowania nad wszelkimi dziedzinami życia.
Cyfrowy bałwochwalczy kult
Stwierdzenie „technologia służy” w ustach funkcjonariusza posoborowej struktury nabiera charakteru performacyjnej apostazji. Kościół katolicki zawsze nauczał, że „służyć można jedynie Bogu” (Mt 4,10), zaś narzędzia – czy to pióro, czy superkomputer – pozostają wyłącznie przedmiotami materialnymi. Nadanie AI statusu quasi-podmiotowego w procesie ewangelizacji reprodukuje herezję panteistycznej jedności człowieka z maszyną, potępioną w Syllabusie Piusa IX (pkt 1).
Abp Alarcon posuwa się dalej, ogłaszając świat cyfrowy „nowym terytorium misyjnym”. To jawna zdrada nakazu Chrystusa: „Idąc na cały świat, głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15). W tradycyjnej teologii misje dotyczą dusz ludzkich, nie zaś wirtualnych przestrzeni. Taka semantyczna manipulacja odsłania przyjęcie materialistycznej antropologii, gdzie człowiek jest tylko zbiorem danych, a zbawienie – optymalizacją komunikacji.
Ewangelizacja bez Odkupienia
Szczególnie wymowne jest przemilczenie kluczowych elementów katolickiej doktryny ewangelizacyjnej:
- Brak wzmianki o konieczności Chrztu św. dla zbawienia (Mk 16,16)
- Zerowa referencja do Ofiary Mszy Św. jako źródła wszelkiej łaski
- Całkowite pominięcie realności grzechu pierworodnego i potrzeby pokuty
López deklaruje wprawdzie, że „Bóg wysłał siebie samego”, lecz w kontekście technologicznej mediacji staje się to parodią Wcielenia. Jak zauważył św. Jan od Krzyża: „Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości”, nie zaś z efektywności algorytmów.
Teologia wygnania
Przywołana pandemia służy tu za pretekst do teologicznego uzasadnienia cyfrowego wygnania. Tymczasem Kościół katolicki zawsze głosił, że „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18) – także w czasach zarazy. Posoborowa mentalność, przedstawiająca Kościół jako ofiarę okoliczności zewnętrznych, stanowi zaprzeczenie jego Boskiego pochodzenia i niezłomnej opieki Ducha Świętego.
Synodalna retoryka o „Kościele ubogich” odsłania marksistowskie korzenie tej herezji. Jak nauczał Pius XI: „Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi”, przekraczając sztuczne podziały klasowe. Ubóstwem najgroźniejszym jest bowiem ubóstwo sakramentalne wynikające z braku ważnych święceń i prawdziwej Mszy.
Antyewangelia technokratycznej utopii
Wezwanie do „większej człowieczości” w miejsce technologii to klasyczny przykład modernistycznego fideizmu. W rzeczywistości chodzi o zastąpienie łaski uświęcającej humanitarnym sentymentalizmem. Jak przestrzegał św. Pius X w Pascendi: „Moderniści (…) religię sprowadzają do pewnego rodzaju niewyraźnego odczucia, które wyrasta z potrzeby tego, co Boskie”.
Całe przedsięwzięcie stanowi jawną negację słów św. Pawła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9,16). Gdzież jest krzyż w tej technologicznej „ewangelii”? Gdzie wezwanie do zaparcia się siebie? Gdzie groza sądu ostatecznego? Wszystko zastąpiono płytkim dyskursem o „cyfrowym humanizmie”, będącym w istocie formą cywilnego kultu człowieka, potępionego przez papieży od Piusa IX po Piusa XII.
Tymczasem Kościół katolicki nie potrzebuje „nowych terenów misyjnych” w cyberprzestrzeni, lecz powrotu do niezmiennej doktryny głoszonej przez wieki. Jak nauczał Pius XI: „Nie było poddane pod nogi wszystko, aż Ten, który wszystko poddał pod nogi swoje, sam się podda Temu, który mu poddał wszystko, aby był Bóg wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,27-28). Dopóki posoborowie nie uzna królewskiej władzy Chrystusa nad narodami, jego technologiczne przedsięwzięcia pozostaną tylko kolejnym narzędziem budowania Babel.
Za artykułem:
Philippine bishops: AI must serve human encounter, not replace it (ewtnnews.com)
Data artykułu: 28.01.2026








