Portal Tygodnik Powszechny (4 lutego 2026) przedstawia analizę skandalu związanego z Jeffreyem Epsteinem jako „eksperyment społeczny” i „scenę pierwotną” upadku zachodniego liberalizmu. Autor Tomasz Stawiszyński wskazuje na mieszankę władzy, seksualnej rozwiązłości i hipokryzji elit jako czynnik domykający „proces demontażu zachodniego, liberalnego projektu”. Artykuł pomija jednak kluczowy wymiar teologiczny tego upadku, redukując go do psychospołecznej „banał”, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia ze spełnieniem proroctwa o mysterium iniquitatis (tajemnicy nieprawości) w epoce całkowitego zeświecczenia.
Naturalistyczne zaciemnienie istoty zła
Analizowany artykuł operuje wyłącznie immanentnym językiem socjologicznym, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar grzechu. Stawiszyński pisze: „Epstein był seksualnym drapieżnikiem […] stręczył ofiary niektórym bogatym i wpływowym znajomym”, jednak nie sięga do katolickiej doktryny o grzechach wołających o pomstę do nieba, do których należy właśnie grzech sodomski i uciemieżanie słabych.
Papież Pius XI w encyklice Divini Redemptoris ostrzegał: „Błąd dzisiejszy polega na niezrozumieniu i zapoznaniu prawa naturalnego i nadprzyrodzonego porządku”. Tymczasem autor ogranicza się do stwierdzenia: „Prawda jest znacznie bardziej wstrząsająca i znacznie bardziej banalna niż fantazyjne teorie spiskowe”, co stanowi klasyczny przejaw naturalistycznej redukcji, pomijającej działanie szatana jako „władcy tego świata” (J 12,31 Wlg).
Liberałowie potępiający liberalizm
Paradoksalnie, środowiska głoszące „postępową moralność” nagle odkrywają zgubne skutki permisywizmu. Artykuł cytuje maila Richarda Bransona sugerującego Epsteinowi przedstawienie się jako człowieka, który „przespałeś się z siedemnastolatką, ale poniosłeś za to karę, zmądrzałeś”. To jawne przyznanie, że współczesne elity traktują pedofilię jako zwykły „błąd” do PR-owego zarządzania, a nie zbrodnię przeciwko prawu naturalnemu.
Kongregacja Świętego Oficju w dekrecie Lamentabili sane potępiła błąd: „Moralne prawa nie potrzebują sankcji boskiej” (punkt 56). Tymczasem autor, opisując „monstrualną hipokryzję” elit, sam wpada w pułapkę relatywizmu, nie proponując żadnego obiektywnego punktu odniesienia poza „demontażem liberalnego projektu”.
Fałszywa apokalipsa bez Sądu Ostatecznego
Stawiszyński prognozuje: „dalekosiężne efekty ujawnienia tej sprawy będą odpowiednikiem krajobrazu po eksplozji jądrowej”, jednak jego wizja pozostaje całkowicie immanentna. Brak jakiejkolwiek wzmianki o Sądzie Bożym, podczas gdy Pismo Święte wyraźnie naucza: „Albowiem Bóg każdą rzecz przywiedzie na sąd” (Koh 12,14 Wlg).
Wizja „cichego końca liberalizmu” to świecka parodia prawdziwej Apokalipsy. Jak przypominał Pius XII: „Grzech współczesności polega na utracie poczucia grzechu”. Skandal Epsteina nie jest więc „końcem projektu”, ale logicznym rozwinięciem systemu zbudowanego na odrzuceniu Regnum Christi (Królestwa Chrystusa).
Diagnoza bez lekarstwa
Artykuł kończy się pytaniami: „Czy przy okazji z planszy zostanie zmieciony także Donald Trump […] kto przyjdzie po nim?”. To typowo modernistyczne złudzenie, że rozwiązaniem kryzysu może być jedynie polityczna zmiana warty. Tymczasem jedynym lekarstwem jest publiczne uznanie panowania Chrystusa Króla nad narodami, czego domagał się Pius XI w encyklice Quas primas: „Jeżeli ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”.
Skandal Epsteina odsłania prawdę o cywilizacji, która wyrzekła się swego Założyciela. Jak pisał św. Paweł: „Dlatego wydał ich Bóg w pożądliwości serc ich ku nieczystości” (Rz 1,24 Wlg). Demaskacja „elit” to jedynie symptom głębszej choroby – apostazji całych społeczeństw. Bez powrotu do philosophia perennis i wiecznych zasad moralnych, każda „naprawa” będzie jedynie taśmową produkcją nowych Epsteinów.
Za artykułem:
Sprawa Epsteina: co afera ze szczytów elit mówi o dzisiejszym świecie (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 04.02.2026








