Fresk z aniołem podobnym do Meloni: groteskowy przejaw degradacji sztuki sakralnej
Struktury okupujące rzymskie świątynie po raz kolejny stały się areną skandalicznego teatru. Portal EWTN News relacjonuje, jak w bazylice św. Wawrzyńca w Lucinie (San Lorenzo in Lucina) odrestaurowany fresk przedstawiający anioła o rysach Giorgii Meloni wywołał falę profanacyjnej ciekawości. Choć ostatecznie zamalowano kontrowersyjne oblicze, sama sytuacja odsłania głębszy problem apostazji posoborowego establishmentu.
Kult osobowości w miejsce chwały Bożej
Bazylika z IV wieku, która przetrwała najazdy barbarzyńców i rewolucje, stała się w 2026 roku tłem dla świeckiego spektaklu. „Dziesiątki osób przychodziły każdego dnia, by zobaczyć i sfotografować anioła, często z powodów niereeligijnych – bez uczestnictwa we Mszy czy modlitwie” – przyznaje „ksiądz” Daniele Micheletti. Ta jawna profanacja przestrzeni sakralnej spotkała się jedynie z opieszałą reakcją „kardynała” Baldassare Reiny, który dopiero po medialnej wrzawie wyraził „głębokie zaniepokojenie”.
„Postanowiliśmy zamalować twarz anioła, ponieważ obraz stał się źródłem podziałów” – tłumaczy „ksiądz” Micheletti.
Czy jednak problemem jest tu naprawdę „podział”, czy raczej całkowity brak czujności duszpasterskiej? Dawny Kościół katolicki nigdy nie pozwoliłby na umieszczenie w świątyni świeckiego wizerunku, tym bardziej w kontekście pomnika monarchy zdetronizowanego przez masońską rewolucję (Umberto II). Quod non est in traditione, non est in mundo (Co nie jest w Tradycji, nie istnieje w świecie) – ta zasada została tu podeptana z iście modernistyczną bezczelnością.
Teologia w cieniu kabaretu
Najjaskrawszym przejawem doktrynalnego bankructwa jest sama treść inskrypcji na pomniku: „Postępując jak chrześcijanin, poddał się boskiej woli”. To ewidentne przeinaczenie katolickiej nauki o posłuszeństwie! Święty Tomasz z Akwinu w Sumie Teologicznej (II-II, q. 104, a. 5) jasno wykłada: prawowita władza pochodzi od Boga, a jej utrata następuje wskutek grzechu. Tymczasem inskrypcja sugeruje bierną akceptację bezprawia, co jest jawnym przejawem kwietyzmu potępionego przez Innocentego XI w 1687 roku.
Amatorska „restauracja” 83-letniego zakrystiana Brunona Valentinettiego to tylko wierzchołek góry lodowej. Problemem nie jest podobieństwo do Meloni (która nota bene popiera aborcję i związki homoseksualne), ale sama koncepcja „sztuki sakralnej” oderwanej od swego nadprzyrodzonego celu. Jak przypomina Sobór Trydencki w dekrecie o obrazach: „Niechaj nauczą biskupi, że przez obrazy […] ludzie bywają pouczani i utwierdzani w artykułach wiary” (Sess. XXV). Tymczasem współczesny fresk nie przedstawia żadnej sceny biblijnej ani żywotu świętego – jest jedynie świecką dekoracją grobowca.
Symptom głębszej gangreny
Cała ta groteskowa sytuacja stanowi logiczną konsekwencję posoborowego przewrotu. Gdy w 1969 roku usunięto ołtarze i wprowadzono Novus Ordo, świątynie przestały być domem Boga, a stały się miejscem zgromadzeń. Jak trafnie diagnozował św. Pius X w encyklice Pascendi: „Moderniści […] mieszają bez żadnego umiaru rzeczy świeckie z duchowymi” (n. 39).
Nie przypadkiem fresk powstał w 2000 roku – symbolicznym roku „wielkiego jubileuszu” antypapieża Jana Pawła II. To właśnie wtedy posoborowie ostatecznie porzuciło pretensje do sakralności, wprowadzając do świątyń przedstawienia zwierząt (Asyż), kamienie („ołtarze stworzenia”) i inne formy neopogańskiego bałwochwalstwa. W tym kontekście „anioł-Meloni” jest jedynie logicznym rozwinięciem antyliturgicznej rewolucji.
Zamiast zakończenia: wołanie o powrót Tradycji
Sprawa rzymskiego fresku nie jest błahą anegdotą, ale symbolem stanu agonii struktur okupujących Watykan. Gdy w 1854 roku bł. Pius IX ogłaszał dogmat o Niepokalanym Poczęciu, Rzym stał się stolicą pobożności. Dziś – jak w czasach Nerona – Forum Romanum przeżywa renesans jako miejsce świeckich spektakli.
Jedynym lekarstwem jest powrót do ars sacra kształtowanej przez wieki pod natchnieniem Ducha Świętego. Jak uczył Pius XII w Mediator Dei: „Sztuka kościelna winna zmierzać przede wszystkim do tego, by dzieła przemawiały do wiernych językiem niebiańskim” (n. 195). Dopóki jednak „duch soboru” będzie kształtować pseudo-sztukę, dopóty kościoły pozostaną jedynie muzeami dziwactw – miejscem, gdzie zamiast Ave Maria rozbrzmiewa śmiech gapiów.
Za artykułem:
Church fresco angel that resembled Italian prime minister painted over to end controversy (ewtnnews.com)
Data artykułu: 04.02.2026








