Portal eKAI (5 lutego 2026) informuje o ostrzeżeniu opactwa benedyktynów Münsterschwarzach przed fałszywymi nagraniami z wykorzystaniem głosu sztucznej inteligencji imitującego „ojca” Anzelma Grüna. Klasztor zdystansował się od treści, podkreślając brak zgody na ich publikację. Artykuł wychwala rzekomy sukces wydawniczy Grüna, przypisując mu sprzedaż 20 milionów egzemplarzy książek o „duchowości” oraz nagrodę niemieckich księgarzy. Przedstawia go jako autora odpowiadającego na „potrzeby czasu” poprzez „prosty język” i towarzyszenie w „życiu codziennym”, z pominięciem obowiązku głoszenia niezmiennej prawdy katolickiej.
Teologia uczuć zamiast depozytu wiary
Przedstawienie „ojca” Grüna jako autorytetu duchowego odsłania głęboką degenerację posoborowego establishmentu. Jego pierwsza książka „Czystość uczuć” (1976) już samym tytułem zdradza redukcję życia duchowego do psychologii. Jak nauczał św. Pius X w Lamentabili sane: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (propozycja 26 potępiona). Grün celowo unika jasnego wykładu doktryny, zastępując go mglistymi poradami życiowymi. Jego stwierdzenie: „Nie mogę mówić ludziom, dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie, ale mogę tylko szukać odpowiedzi, w jaki sposób ludzie mogą podchodzić do cierpienia” to klasyczny przykład modernizmu, który Quas Primas Piusa XI piętnował jako „zeświecczenie polegające na usunięciu Jezusa Chrystusa ze stosunków międzyludzkich”.
Literatura zamiast Magisterium
Chlubienie się nakładami 20 milionów egzemplarzy i tłumaczeniami na 30 języków odsłania komercjalizację wiary. Prawdziwi święci – jak św. Alfons Liguori czy św. Teresa z Avili – pisali dzieła prowadzące do zbawienia, nie zaś dla zaspokojenia rynkowych potrzeb. „Honoraria za książki stanowią znaczną część wpływów opactwa” – ta zdumiewająca deklaracja demaskuje materialne podstawy całego przedsięwzięcia. Jakże odmiennie brzmią słowa Chrystusa: „Darmoście wzięli, darmo dawajcie” (Mt 10,8 Wlg). Tymczasem Grün przyznaje: „przez długi czas [jako mnich] nie cieszyłem się zaufaniem”, co dowodzi, że dopiero kompromis ze światem przyniósł mu popularność.
Fałszywy obraz a prawdziwa doktryna
Twórcy fałszywych nagrań z AI nieświadomie ukazują sedno problemu: cała twórczość Grüna jest duchową sztuczną inteligencją – symulakrem katolicyzmu pozbawionym nadprzyrodzonej łaski. Jego „prosty język” to w rzeczywistości via destructionis prawowitej nauki Kościoła. Gdy portal chwali, że „nie przemawia z góry, nie z ambony”, przyznaje, że Grün odrzuca urząd nauczycielski kapłana. Tymczasem Sobór Trydencki nauczał: „Kapłani są zastępcami Boga na ziemi (…), aby głosili Jego prawdy i przykazania” (Sesja XXIII). W sytuacji gdy struktury posoborowe tolerują takich pseudo-mistyków, nie dziwi epidemia fałszywych nagrań – to jedynie logiczna konsekwencja przyzwolenia na fałszowanie depozytu wiary.
Kryzys autorytetu i duchowa anarchia
Bierna reakcja YouTube’a na prośby opactwa odsłania głębszy problem: w świecie odrzucającym Chrystusa Króla (Quas Primas) żadna instancja nie ma mocy powstrzymać chaosu. Gdy „ojciec” Grün żartuje: „Świadczy to o tym, że jako mnich cieszę się większym zaufaniem niż inni autorzy”, nie dostrzega, że to właśnie brak zaufania do prawowitych pasterzy (zastąpionych przez uzurpatorów) skłania ludzi do szukania przewodników wśród oszustów i algorytmów. „Bild-Zeitung” apelował: „Ojcze Anzelmie, wskaż nam drogę do szczęścia!” – ta bluźniercza paralela do „Panie, pokaż nam Ojca” (J 14,8 Wlg) ukazuje, do jakiej idolatrii prowadzi odrzucenie jedynej Drogi, Prawdy i Życia.
Za artykułem:
05 lutego 2026 | 13:57Opactwo benedyktynów ostrzega przed fałszywymi wideo z o. Anselmem Grünem (ekai.pl)
Data artykułu: 05.02.2026








