Portal LifeSiteNews (4 lutego 2026) relacjonuje skandaliczne wystąpienie Jamesa Martina – znanego propagatora LGBT – w programie Stephena Colberta. Pseudo kapłan chwalił się, iż uzurpator Leon XIV w prywatnej audiencji zapewnił o kontynuacji agendy „inkluzji” dla środowisk homoseksualnych zapoczątkowanej przez Bergoglio. Martin podkreślił, że otrzymał wyraźny „nakaz” szerzenia tej samej „otwartości”, co potwierdza kolejne skandaliczne wydarzenia w strukturach posoborowych: od „pielgrzymki” LGBT przez Świętą Bramę, po publiczne „bierzmowanie” żyjącego w związku sodomickim dziennikarza.
Faktograficzne obnażenie apostazji
Przedstawiane przez Martina „audiencje” w Pałacu Apostolskim to nic innego jak inscenizacje mające legitymizować rewolucję obyczajową. Wspomniana przez niego wrześniowa „pielgrzymka” środowisk LGBT stanowiła jawną profanację Bazyliki Watykańskiej, co słusznie potępił kardynał Joseph Zen jako „zniewagę dla wiary katolickiej”. Jeszcze cięższym grzechem było natomiast udzielenie sakramentu bierzmowania aktywnemu homoseksualiście w listopadzie 2025 roku w katedrze św. Patryka w Nowym Jorku. Milczenie „biskupów” wobec tej świętokradzkiej ceremonii demaskuje całkowity upadek dyscypliny doktrynalnej.
„Posłanie, które wyniosłem z tej audiencji, brzmiało: Leon będzie kontynuował tę samą otwartość, którą okazywał Franciszek wobec katolików LGBTQ” – chwalił się Martin.
Językowa demaskacja nowomowy
Kluczowe pojęcia używane przez posoborowych rewolucjonistów – „włączenie”, „otwartość”, „synodalność” – są terminami pasożytniczymi (terminus technicus modernismi), które podszywają się pod chrześcijańską miłość, by przemycić doktrynalną apostazję. Jak trafnie ujął to św. Pius X w encyklice Pascendi: „Moderniści posługują się dwuznacznością słów, by osłabić prawdę”. Kiedy Martin mówi o „zmianie nastawienia przed zmianą nauczania”, stosuje klasyczną taktykę rewolucyjnej gradualitatis methodus (metody stopniowości), zmierzającą do całkowitego odwrócenia porządku nadprzyrodzonego.
Teologiczne bankructwo neo-kościoła
Wszelkie próby „błogosławieństw” dla związków sodomickich czy inkulturacji ideologii LGBT są bezpośrednim zaprzeczeniem niezmiennego nauczania Kościoła. Sobór Trydencki w sesji VI, kan. 7 stanowczo potępia każdego, kto twierdziłby, że „grzechy nie pozbawiają łaski”. Tymczasem posoborowie powtarza herezję pelagiańską, sugerując możliwość „integracji” osób trwających w czynnym homoseksualizmie. Pius XI w Quas Primas przypominał: „Chrystus króluje nad wolą ludzką, nakłaniając ją do najszlachetniejszych czynów” – nie zaś do akceptacji nieczystości.
„Może dla Leona samo zorganizowanie pielgrzymki już wydaje się postępem” – entuzjazmował się Andrea Conocchia, pseudo kapłan współorganizujący watykańskie zgorszenia.
Symptomatyczna degeneracja strukturalna
Retencja heretyka Víctora Manuela Fernándeza na czele Dykasterii Nauki Wiary oraz spotkania uzurpatora z takimi postaciami jak Lucia Caram (która publicznie nawołuje do „małżeństw” homoseksualnych) dowodzą, że mamy do czynienia z systemowym upadkiem instytucjonalnym. Jak ostrzegał Pius IX w Syllabus Errorum (pkt 77), błędem jest twierdzenie, że „Kościół powinien być oddzielony od Państwa”. Tymczasem neo-kościół stał się pajęczyną kompromisów ze światem, co św. Robert Bellarmin nazwałby haeresis implicitae (herezją ukrytą).
Milczenie hierarchów wobec tych skandali przypomina proroctwo Izajasza: „Strażnicy są ślepi, wszyscy nic nie wiedzą, wszyscy to psy nieme, niezdolne szczekać” (Iz 56,10 Wlg). W obliczu tej apostazji jedyną odpowiedzią wiernych pozostaje nieustanna modlitwa i trwanie przy niezmiennej doktrynie katolickiej – ubi Petrus, ibi Ecclesia (gdzie jest Piotr, tam jest Kościół) – co dzisiaj oznacza odrzucenie wszelkich struktur posoborowych.
Eschatologiczny wymiar kryzysu
Promocja sodomii przez najwyższych funkcjonariuszy neo-kościoła wypełnia proroctwo św. Pawła z Listu do Rzymian: „Dlatego też wydał ich Bóg poprzez pożądliwości ich serc na łup nieczystości” (Rz 1,24 Wlg). Jak zauważył św. Alfons Liguori, „publiczne zgorszenie wymaga publicznego zadośćuczynienia”. Dlatego prawdziwi katolicy winni odprawiać wynagradzające nabożeństwa, odmawiać Różaniec w intencji nawrócenia grzeszników i jednoznacznie odcinać się od każdej formy współpracy z tymi, którzy – jak Martin czy Conocchia – stali się praecones Antichristi (zwiastunami Antychrysta).
W czasach, gdy „ohyda spustoszenia” zasiada w miejscu świętym (por. Mt 24,15), jedyną bezpieczną przystanią pozostaje Msza Święta Wszechczasów – niezmienna Ofiara Golgoty, w której Chrystus Król wciąż tryumfuje nad wszelkim zamętem tego świata. Jak przypomina encyklika Quas Primas: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo, a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Bez powrotu do społecznego panowania Chrystusa Króla żadna reforma nie jest możliwa.
Za artykułem:
Fr. James Martin tells Stephen Colbert that Pope Leo plans to continue Francis’ LGBT agenda (lifesitenews.com)
Data artykułu: 04.02.2026








