Portal Vatican News (6 lutego 2026) relacjonuje wspomnienie Pawła Miki i jego towarzyszy, przedstawiając ich jako „świadków wiary” w ekumeniczno-dialogowym ujęciu typowym dla posoborowej antyewangelizacji. Artykuł stawia znak równości między heroicznym męczeństwem a modernistycznym hasłem „szacunku dla buddystów”, co stanowi profanację krwi świętych.
Faktograficzne zniekształcenie misji katolickiej
Tekst stwierdza: „Św. Paweł Miki potrafił rozmawiać z buddystami z szacunkiem”. To klasyczny przykład relatywizacji misyjnego imperatywu. Św. Paweł Miki nie prowadził „dialogu” – głosił niepodzielną prawdę katolicką, nawołując do nawrócenia pogan, jak świadczą jego ostatnie słowa: „Non est alia via salutis nisi per Christianianorum viam” („Nie ma innej drogi zbawienia jak droga chrześcijan”). Posoborowa narracja pomija, że prawdziwy misjonarz anathematizat errores (potępia błędy), nie zaś „szanuje” bałwochwalstwo.
Językowa demontaż teologii męczeństwa
Użycie terminu „świadek wiary” zamiast „męczennik” nie jest przypadkowe. Jak nauczał Pius XI w Miserentissimus Redemptor: „Męczennicy składają najwyższe świadectwo prawdzie objawionej przez Ofiarę Krwi”. Tymczasem posoborowie zastępuje teologię ofiary mglistym „świadectwem”, sprowadzonym do poziomu humanitarnego heroizmu. Wspomnienie trzynastoletniego Tomasza Kozakiego, który napominał matkę: „nie oddawaj moich braci poganom”, zostaje zinstrumentalizowane do budowy mitu o „ukrytym Kościele” – podczas gdy prawdziwy Kościół zawsze wymagał publicznego wyznania wiary (Mt 10,32-33).
Teologiczne sprzeniewierzenie kanonizacji
Kanonizacja z 1862 roku, dokonana przez bł. Piusa IX, podlegała rygorom prawa kanonicznego, które posoborowie odrzuciło. Artykuł jednak łączy ją z bluźnierczym określeniem wzgórza Nishizaka jako „wzgórza zmartwychwstania” przez „św. Jana Pawła II” (1981). To jawny przykład bałwochwalczego kultu miejsca, sprzecznego z katolicką zasadą, że „nie ma świątyni zbudowanej rękami, która byłaby godna Boga” (Św. Atanazy, Contra Gentes). Tym bardziej obrzydliwe jest zestawienie krwi męczenników z działalnością późniejszych misjonarzy, którzy – jak wiadomo z dokumentów – głosili już zmodernizowaną, ekumeniczną „ewangelię”.
Symtomat apostazji: różaniec bez Kościoła
Chwalenie „ukrytych katolików” modlących się różańcem bez kapłanów przez 200 lat to niebezpieczna idealizacja schizmy. Jak przypomina bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV, „pozbawiony ważnej jurysdykcji Kościół widzialnie nie istnieje”. Prawdziwi wierni – jak rodzina Kozakich – wiedzieli, że bez kapłanów sprawujących Ofiarę Mszy Świętej i sakramentów, różaniec jest jedynie privata devotio (pobożnością prywatną), nie zaś substytutem Mistycznego Ciała.
Kult męczenników w służbie antychrysta
Pomnik w Nagasaki, wspomniany w artykule, funkcjonuje dziś jako narzędzie synkretyzmu. W 1981 roku antypapież Wojtyła odprawił tam pogański rytuał „pokoju”, mieszając modlitwy katolickie z buddyjskimi kadzidłami. Jak ostrzegał św. Pius X w Lamentabili sane: „Kult świętych może być przewrotnie użyty do zatarcia różnic między prawdą a błędem” (propozycja potępiona nr 58).
W świetle niezmiennej doktryły, męczennicy japońscy wołają dziś nie o „dialog”, lecz o restaurację Krzyża w społeczeństwach pogrążonych w apostazji. Ich krew domaga się od nas nie ekumenicznych kompromisów, lecz kontynuacji dzieła kontrrewolucji katolickiej.
Za artykułem:
Święci męczennicy Paweł Miki i Towarzysze (vaticannews.va)
Data artykułu: 06.02.2026







