Portal LifeSiteNews (5 lutego 2026) donosi o Jordanie Schwarzenbergerze, 28-letnim menedżerze brytyjskiej grupy YouTube „Sidemen”, który publicznie określił się jako „tradycyjny katolik”. Autor artykułu, John-Henry Westen, przedstawia tę deklarację jako „kontrrewolucyjną” i „ortodoksyjną”, nie precyzując jednak, na czym miałoby polegać owo „tradycjonalistyczne” stanowisko w świetle niezmiennej doktryny katolickiej.
Naturalistyczna redukcja wiary do „kontrkulturowego” gestu
Opis Schwarzenbergera jako osoby „głęboko zanurzonej w świecie mediów sekularnych” (współpraca z Vice i LADbible) oraz jednoczesne kreowanie go na „bojownika tradycji” odsłania kluczowy problem posoborowego dyskursu: redukcję wiary do subkulturowej tożsamości, a nie obiektywnej przynależności do jedynego prawdziwego Kościoła założonego przez Chrystusa. Jak wskazywał św. Pius X w encyklice Pascendi dominici gregis: „Moderniści (…) religię sprowadzają do pewnego rodzaju niewyraźnego uczucia, które wyłania się z głębi podświadomości”.
„To nie jakiś facet zakładający katolicki kanał YouTube i zdobywający publiczność. To menedżer jednej z największych grup na YouTube, człowiek świetnie zorientowany w mediach, który nagle głosi głębokie, ortodoksyjne, kontrrewolucyjne przekonania katolickie” – komentuje Westen.
Retoryka „nagłego głoszenia” pomija fundamentalną prawdę teologiczną: nawrócenie (metanoia) wymaga nie tylko deklaracji, ale zerwania z błędem i przylgnięcia do całej niezmiennej doktryny. Brak jakichkolwiek wzmianek o odrzuceniu przez Schwarzenbergera:
- herezji wolności religijnej potępionej w Syllabusie błędów Piusa IX (1864),
- fałszywego ekumenizmu potępionego w Mortalium animos Piusa XI (1928),
- czy modernistycznej „teologii ludu” bergogliańskiej sekty.
„Tradycjonalizm” bez sedewakantystycznej konsekwencji
Artykuł całkowicie pomija kwestię kluczową dla autentycznego katolicyzmu: czy Schwarzenberger uznaje ważność sakramentów w strukturach posoborowych? Dekret Świętego Oficjum Lamentabili sane exitu (1907) wyraźnie stwierdza, że „Kościół nie jest zdolny skutecznie bronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach, których nie można pogodzić ze współczesnym postępem”. Tymczasem współpraca z platformami takimi jak YouTube (należącą do Google) – która cenzuruje treści katolickie – stawia pod znakiem zapytania konsekwencję deklaracji.
Westen zachwyca się statusem Schwarzenbergera jako doradcy rządu brytyjskiego, nie zauważając, że żaden katolik nie może legitymizować masońskich struktur państwowych, które jawnie zwalczają Królestwo Chrystusa. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas primas (1925): „Państwa nie mogą osiągnąć prawdziwego pokoju, dopóki nie uznają, że królowanie naszego Zbawiciela rozciąga się nie tylko na osoby prywatne, ale i na rządy”.
Grzęźnięcie w posoborowej semantyce
Użycie przez LifeSiteNews terminów takich jak „ortodoksyjny” czy „kontrrewolucyjny” w oderwaniu od jasnego odwołania do Magisterium sprzed 1958 roku jest symptomatyczne dla neokonserwatywnego środowiska, które – jak trafnie zauważył abp Marcel Lefebvre – „pragnie tradycyjnej Mszy, lecz nie chce płacić ceny całkowitego zerwania z modernistycznym Rzymem”.
„Jordan Schwarzenberger (…) otwarcie i z przekonaniem określił się jako tradycyjny katolik. Sposób, w jaki mówi, wskazuje, że wie, o czym mówi” – twierdzi autor.
Czy jednak „wiedza” Schwarzenbergera obejmuje naukę o automatycznej utracie urzędu przez jawnych heretyków (kanon 188 §4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r.)? Czy odrzuca on „kanonizacje” antypapieży jako nieważne? Brak tych wątków w artykule LifeSiteNews sugeruje, że mamy do czynienia z kolejnym przypadkiem „tradycjonalizmu estetycznego”, który – jak ostrzegał św. Robert Bellarmin – „trzyma się zewnętrznych form pobożności, podczas gdy sercem przynależy do świata” (De ascensione mentis in Deum).
Duchowy substytut w kulturze masowej
Chwaląc „wpływową pozycję” Schwarzenbergera w przemysłach rozrywkowych, portal pomija fundamentalne nauczanie Kościoła o vanitas świata. Pius XII w przemówieniu do filmowców (1955) przypominał: „Każde dzieło sztuki, które nie prowadzi dusz do Boga, jest z natury szkodliwe”. Tymczasem treści produkowane przez Sidemen („komediowe skecze, wyzwania, filmy gamingowe”) pozostają w jaskrawej sprzeczności z katolicką koncepcją rozrywki jako narzędzia umacniania cnoty.
Westen entuzjazmuje się faktem, że Schwarzenberger znalazł się na liście „Forbes 30 Under 30”, nie wspominając, że chciwość (avaritia) należy do grzechów głównych. Św. Augustyn w Państwie Bożym (XIX, 15) naucza: „Chciwość jest pragnieniem nie tylko pieniędzy, lecz wszelkiej przewagi doczesnej, która zaciemnia światło sprawiedliwości”.
Konkluzja: powierzchowność jako norma
Artykuł LifeSiteNews wpisuje się w szerszy trend neokonserwatywnego entuzjazmu dla „nawróceń celebrytów”, który ignoruje zasady discretio spirituum. Brak teologicznej głębi (milczenie o konieczności ważnych święceń, prawdziwej Mszy, odrzuceniu posoborowych antypapieży) czyni z deklaracji Schwarzenbergera jedynie kolejną próbę zasymilowania Tradycji przez współczesny świat.
Prawdziwe nawrócenie – jak przypominał św. Ignacy Antiocheński w Liście do Rzymian – wymaga „miecza oddzielającego od świata”. Dopóki „tradycjonaliści” tacy jak Schwarzenberger nie odrzucą całkowicie struktury posoborowej sekty, ich świadectwo pozostanie jedynie estetycznym gestem w kulturze ostatecznej apostazji.
Za artykułem:
Media boss comes out as a traditional Catholic. What’s causing young men like him to convert? (lifesitenews.com)
Data artykułu: 06.02.2026







