Portal Gość Niedzielny (6 lutego 2026) relacjonuje przygotowania do „Dnia Modlitwy i Solidarności z Osobami Skrzywdzonymi Wykorzystaniem Seksualnym”, przedstawiając wypowiedzi kierownika Biura Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. „Ochrony Dzieci i Młodzieży”, „ks.” Wojciecha Rzeszowskiego. Choć problem przemocy seksualnej jest realny, proponowane przez posoborowców „rozwiązania” stanowią klasyczny przykład redukcji misji Kościoła do poziomu terapii społecznej, całkowicie pomijającej nadprzyrodzony wymiar grzechu i konieczność zadośćuczynienia Bożej Sprawiedliwości.
Teologiczny wandalizm: zamiana sakramentu pokuty na programy prewencyjne
W całym wywiadzie „ks.” Rzeszowski konsekwentnie unika jakichkolwiek odniesień do doktryny o grzechu nieczystości i konieczności sakramentalnej pokuty. Zamiast tego proponuje się „budzenie świadomości”, „kampanie społeczne” i „programy ochrony dzieci” – jakby Kościół był organizacją pozarządową, a nie depozytariuszem łaski odkupieńczej. „Kościół katolicki zawsze nauczał, że źródłem wszelkich nadużyć seksualnych jest grzech, który wymaga przede wszystkim duchowej terapii przez sakrament pokuty i zadośćuczynienie Bogu” (św. Alfons Liguori, Teologia moralna). Tymczasem w materiale:
„Brak reakcji może w praktyce oznaczać bierne przyzwolenie na dalsze krzywdzenie albo na to, że ktoś w skutkach tej krzywdy trwa i nie może znaleźć wspierającej pomocy”.
Gdzie jest obietnica pomocy w pojednaniu z Bogiem? Gdzie wezwanie do nawrócenia dla sprawców? To milczenie jest bardziej wymowne niż jakakolwiek deklaracja – zdradza całkowite porzucenie nadprzyrodzonej perspektywy zbawienia.
Językowe symptomy apostazji: od grzechu do „krzywdy”
Analiza językowa artykułu ujawnia charakterystyczne przesunięcie semantyczne: 27 razy pojawia się słowo „krzywda”, podczas gdy „grzech” – ani razu. Zamiana kategorii teologicznej na psychologiczno-prawną nie jest przypadkowa. Jak uczy Sobór Trydencki: „Grzech jest przede wszystkim zniewagą Boga” (Sess. XIV, cap. 5). Redukcja go do „zranień” i „traumy” stanowi przyjęcie naturalistycznej antropologii, całkowicie obcej katolickiej tradycji.
Przytoczmy jeszcze bardziej jaskrawy przykład tej zmiany paradygmatu:
„Mówiąc o dniu modlitwy i solidarności, dniu szczególnej wspólnoty ze zranionymi — bo tak go też dziś określamy — chcemy w bardzo szeroki sposób odnieść się do wszystkich osób, które doświadczyły krzywdy i zranień w sferze seksualnej”.
Gdzie jest wezwanie do modlitwy przebłagalnej za świętokradztwa? Gdzie napomnienie, że przyjmowanie „komunii” w strukturach posoborowych, gdzie Msza została zredukowana do stołu zgromadzenia, jest dodatkowym zgorszeniem? To nie jest modlitwa katolicka – to psychologizująca parodia.
Systemowa hipokryzja: ochrona instytucji zamiast dusz
Najbardziej szokujący jest fragment o „75 proc. przypadków wykorzystania seksualnego” w rodzinach. Czyż nie jest to klasyczne odwracanie uwagi od systemowej odpowiedzialności samej struktury posoborowej? Przypomnijmy choćby sprawę „abp.” Wesołego, który przez lata chronił pedofili, czy niedawne ujawnienia o tuszowaniu przestępstw w niemieckich diecezjach. Jak zauważył Pius XI w Divini Redemptoris: „Najgorszą zdradą jest ta, która dokonuje się pod płaszczykiem pobożności”.
„Ks.” Rzeszowski mówi:
„Przyznam, że w swoim doświadczeniu mam różne spotkania. Bywają takie, które są pełniejsze nadziei, ale i takie, w których tej nadziei jest mniej lub trudno ją wydobyć”.
Gdzie jest choćby wzmianka, że prawdziwa nadzieja płynie jedynie z Łaski Uświęcającej dostępnej przez sakramenty? To pominięcie jest kwintesencją posoborowego modernizmu – redukcji wiary do poziomu terapii.
Duchowa dekadencja zamiast królestwa Chrystusa
Cała inicjatywa „Dnia Modlitwy” stanowi żywą ilustrację tezy Piusa XI z encykliki Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Usunięcie Chrystusa Króla z przestrzeni publicznej (co dokonało się na Soborze Watykańskim II) musiało doprowadzić do takiej właśnie degeneracji – zamiany walki z grzechem na „profilaktykę społeczną” i „wsparcie psychologiczne”.
Prawdziwy Kościół Katolicki zawsze wiedział, że rozwiązaniem problemu nieczystości jest:
- Głoszenie prawdy o grzechu i karze piekła (Mt 5:29-30)
- Niezłomne trwanie przy sakramentalnej dyscyplinie (1 Kor 5:13)
- Publiczne oddawanie czci Chrystusowi Królowi (Ps 2:10-12)
Tymczasem sekta posoborowa oferuje jedynie świecką terapię i puste deklaracje „wrażliwości”. To nie jest Kościół Chrystusowy – to duchowe bankructwo.
Za artykułem:
Budzenie świadomości na temat krzywdy spowodowanej wykorzystaniem seksualnym to także zadanie Kościoła w Polsce (gosc.pl)
Data artykułu: 06.02.2026







